Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Przynajmniej do dzisiejszego wieczoru na szczyt Championship wróci drużyna Leeds United. Po dwóch kolejnych meczach bez zwycięstwa Pawie we wtorkowy wieczór pokonali dotąd niepokonane West Bromwich Albion. The Whites po ciężkim boju wygrali z The Baggies 1-0. Spotkanie dwóch kandydatów do awansu nie rozczarowało kibiców. Tempo meczu, poziom zaangażowania i ilość stwarzanych sytuacji z pewnością były godne szlagieru Championship. 

Marcelo Bielsa postanwił nie kombinować przy ustalaniu składu i na boisko wybiegła ta sama 11, co w ostatnich 3 spotkaniach. The Whites w swoim stylu zaczęli od atakowania bramki rywali od pierwszych minut.  W 3 minucie na lewym skrzydle piłkę otrzymał Jack Harrison, który znalazł w polu karnym Mateusza Klicha. Polak chytrze trącil piłkę, ale dobrym refleksem popisał się Sam Johnstone, który sparował piłkę na rzut rożny. WBA, w przeciwieństiwe, do poprzednich rywali Leeds postanowili nie chować się we własnym polu karnym, ale odważnie próbowali atakować gospodarzy. Dzięki temu ekipa Bielsy miała szansy kontrowac rywali. Po jednej z takich kontr Stuart Dallas oddał strzał, który ręką zablokował obrońca West Bromu. Sędzia jednak na podyktowanie rzutu karnego się nie zdecydował, a goście przeprowadzili błyskawiczną kontrę, po której Robson-Kanu sprawdził formę Kiko Casilli. Leeds tradycyjnie dręczyło rywali wysokim pressingiem i co chwilę dynamicznymi atakami skrzydłami rozrywali obronę rywali. Bardzo aktywny był Helder Costa, który zafundował ciężki wieczór Nathanowi Fergusonowi. Na szpicy dwoił się i troił Patrick Bamford. Napastnik Leeds nie unikał fizycznych pojedynków z Semi Ayajim i Kylem Bartleyem, gonił za każdą piłką zagraną na wolne pole i świetnie przetrzymywał piłkę zapraszając do gry kolegów z drużyny. Brakowało mu jednak jak zwykle eskuteczności. Pierwszą okazję Bamford miał po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Kalvina Philipsa jednak piłka po jego strzale głową minęła bramkę Johnstone’a. Po pół godzinie gry na United spadł pierwszy cios. Po rzucie rożnym rywali we własnym polu karnym trzymając się za pachwinę padł Liam Cooper. Kapitan Leeds nie byl w stanie kontynuować gry i w jego miejsce wszedł Gaetano Berardi. W 38 minucie kibice The Whites o kontuzji Szkota zapomnieli. Po wymianie podań między Costą, Klichem i Shackletonem piłkę z lewej strony pola karnego otrzymał Jack Harrison. Skrzydłowy Leeds nie byl w stanie oddać strzału, ale zdołał oddać ją do Ezjgana Alioskiego, który kropnął bez przyjecia. Piłka po drodze odbiła sie jeszcze od nogi Kyle’a Bartleya i wpadła do bramki gości. Zaraz po tej bramce wyrównać mógł Matheus Perreira, ale Brazylijczyka zatrzymał Kiko Casilla. W doliczonym czasie gry Pawie miały wręcz obowiązek podwyższyć prowadzenie. Po składnej akcji z 16 metrów strzelał Harrison, a piłkę delikatnie po drodze trącił Bamford. Sam Johnstone w jakiś sposób zdołał odbić tę piłę i od razu rzucił się pod nogi Heldera Costy broniąc jeszcze dobitkę Portugalczyka.

Na drugą połowę nie wyszedł niestaty Jamie Shackleton, który narzekał na uraz mięsnia dwugłowego. W jego miejsce pojawił się za to Tyler Roberts. Ekipa Slavena Bilica po przerwie była nastawiona jeszcze odważniej i The Baggies powoli zaczęli zaznczać swoją dominację. Ofensywne nastawienie gości oznaczało, że Leeds mialo więcej miejsca na kontraatki. Po jednym z nich w pole karne wpadł Helder Costa, ale skrzydłowy Leeds w samej końcówce stracił równowagę i jego strzał został zablokowany. Z drugiej strony swoją obecność zaznaczał Matheus Pereira. Brazylijczyk najpierw wpadł w pole karne, ale uderzył obok słupka. Chwilę później Pereira zagroził Casilli po raz drugi. Ofensywny pomocnik WBA zamknął dośrodkowanie z lewej strony, ale świetnym refleksem popisał się bramakrz Pawi parując strzał na rzut rożny. Trzecie ostrzeżenie Pereira wysłał kilka minut później. Jego podkręcony strzał z rzutu wolnego jednak przeleciał kilkanaście centymetrów obok okienka bramki Leeds. The Baggies się otwierali, a Leeds nie ograniczało sie tylko do defensywy, ale także co jakis czas po kontrach do interwencji zmuszany był Johnsone. Najpierw Anglik odbił potężną bombę Costy, później poradził sobie ze strzałami Klicha i Harrisona. W końcówce Pawie ponowie zyskały kontrole nad meczem i po końcówym gwizdku kibice mogli cieszyć się z drugiego w tym sezonie zwycięstwa na Elland Road.

Leeds United 1 (Bartley - sam 38)

West Bromwich Albion 0

 

Leeds: Casilla, Dallas, White, Cooper (Berardi 34), Alioski, Phillips, Shackleton (Roberts 45) (, Klich, Harrison, Costa, Bamford.  REZ: Miazek, Ayling, Douglas, Roberts, Nketiah, Clarke.

West Brom: Johnstone, Ferguson, Bartley, Ajayi, Furlong, Livermore, Sawyers, Diangana, Pereira, Phillips, Robson-Kanu.  REZ: Bond, Krovinovic, Zohore, Townsend, Austin, Edwards, O’Shea.

Żółte kartki: Alioski (Leeds), Robson-Kanu, Bartley, Sawyers (West Brom)

sędzia: D. Coote

widzów: 34,648 (981 West Brom)

 

You have no rights to post comments