Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Zapraszamy do lektury 4 i za razem ostatniej części cyklu dotyczącego występów Leeds United w Lidze Mistrzów w sezonie 2000/01. Jak już wcześniej wspomniałem po wywalczeniu awansu z grupy 2 fazy grupowej Ligi Mistrzów Leeds United trafił na mistrza Hiszpanii, czyli Deprtivo La Coruna. Jako, że Pawie w swojej grupie zajęły 2 miejsce, a Deportivo pierwsze to Leeds było gospodarze pierwszego ze spotkań ćwierćfinałowych. Jeszcze przed meczem Hiszpanie cieszyli się jak dzieci, że los skojarzył ich właśnie z Leeds United, gdyż postrzegali The Whites jako najłatwiejszego z potencjalnych rywali, o tym jak bardzo mieli się przejechać na swoim twierdzeniu przeczytacie za chwilę. Nikogo nie mogło zdziwić, że to Deportivo częściej było przy piłce w pierwszej połowie meczu, jednak wszystkich musiało zaskoczyć jak doskonale fizycznie do tego spotkania przygotowani byli piłkarze Leeds, od których Hiszpanie niejednokrotnie się odbijali, lub nie znajdowali innego sposobu na odebranie piłki jak faul. Tak też się stało w 24 minucie meczu, kiedy tuż przed polem karnym powalony został Alan Smith, do rzutu wolnego podszedł Ian Harte. Uderzenie Irlandczyka, pomimo tego, że trafiło w środek bramki było tak piekielnie mocne, że Jose Molina nie zdążył z interwencją i pilka po tym jak musnęła poprzeczkę z pełnym impetem wpadła do siatki. Pawiom jednak było mało i jeszcze przed przerwą dobre okazje do zdobycia gola po strzałach z dystansu mieli Batty i Dacourt. Bramki w pierwszej połowie już jednak nie padły, za to w drugiej części gry Leeds ponownie przycisnęło rywala. Efektem tego była strzelona w 51 minucie przez Alana Smitha druga bramka dla Leeds. Po rzucie rożnym Docurt podał do wychodzącego na skrzydło Kewella, a ten dośrodkował wprost na głowę wychowanka Leeds i Pawie podwoiły prowadzenie. Całkowicie zagubione w tym momencie Deprtivo nie potrafiło sobie stworzyć żadnej klarownej sytuacji, a Leeds groźnie kontratakowało. Swoje szanse mieli Smith, Harte (ponownie z rzutu wolnego) i Bowyer, ale nie przyniosły one rezultatu. Wreszcie nadeszła 66 minuta, kiedy do rzutu rożnego podszedł Harte i dośrodkował, jego podanie sprzed rąk swojego bramkarza przedłużył jeden z obrońców Deprtivo , apiłka trafiła na głowę Rio Ferdinanda, który wpakował ją do siatki. „3 do 0 wygrywa słabsza drużyna” zaśpiewali kibice na Elland Road przyjezdnym, ale to nie był koniec emocji. Podwójna zmiana dokonana przez trenera gości spowodowała, że Deportivo stworzyło sobie kilka okazji pod bramka Leeds. Na posterunku był jednak Nigel Martyn, który wybronił strzały przyjezdnych i całe Yorkshire mogło eksplodować radością po bardzo efektownym zwycięstwie Leeds United. Skrót tego fantastycznego „Najlepszego jak dotychczas” – jak je określił David O’Leary meczu możecie zobaczyć TUTAJ

Rewanżowy mecz z Deportivo mógł wydawać się formalnością, w końcu ile drużyn wygrywając pierwsze spotkanie 3:0 odpadało z dalszej rywalizacji? Spotkanie to bynajmniej spacerkiem, czy formalnością nie było, a kibice hiszpańskiej drużyny jeszcze przed meczem wyraźnie wskazywali, że to ich drużyna wyjdzie z rywalizacji zwycięsko i odrobi trzybramkową stratę. Przyznać trzeba, że było do tego bardzo, bardzo blisko. Już od pierwszego gwizdka arbitra z Włoch Stefano Braschiego Hiszpanie ruszyli do ataków. Efekt przyniosło to w 9 minucie kiedy arbiter dopatrzył się faulu Harryego Kewella na Victorze i wskazał na wapno. Gdyby taka sytuacja miała miejsce na Wyspach Brytyjskich arbiter pewnie kazałby napastnikowi wstać otrzepać się i przestać beczeć, jednak, jako że arbiter pochodził z Włoch to decyzja była zgoła odmienna. Skutecznym egzekutorem 11 był Djalminha i wypracowana w pierwszym meczu przewaga Pawi stopniała do 2 bramek. Niesieni potężnym dopingiem gospodarze nie ustawali w atakach i piłkarze Leeds mogli mówić o ogromnym szczęściu schodząc na przerwę przy stanie tylko 0:1. W pierwszej połowie Leeds przeprowadziło w zasadzie tylko 1 dobra akcję, ale strzał Smitha ugrzązł w bocznej siatce Deportivo. Druga połowa wyglądała bardzo podobnie jak pierwsza i dalej to Deportivo atakowało jak szalone. Na całe szczęście dla The Whites również zdobycz bramkowa Hiszpanów zamknęła się w tylko 1 bramce, którą w 73 minucie zdobył wprowadzony po przerwie Diego Tristan. Ostatni kwadrans tamtego meczu to swoista obrona Częstochowy w wykonaniu Leeds i ogromna radość po ostatnim gwizdku arbitra gdy napór Deportivo został odparty. Wywalczony przez Leeds awans do półfinału Champions League był pierwszym tego typu wydarzeniem w historii klubu od 26 lat kiedy to w 1975 roku Pawie doszły aż do finału Pucharu Europy, z którego okradł je Bayern (ale o tym w innym tekście). Bramki z rewanżowego meczu z Deportivo możecie zobaczyć TUTAJ.

W półfinale Ligi Mistrzów rywalem Leeds była Valencia. Pierwszy mecz półfinału rozgrywany był na Elland Road i pomimo, iż skończył się bezbramkowym remisem obfitował w podbramkowe sytuacje zarówno po jednej jak i po drugiej stronie. Jako pierwsi naprawdę dobra akcje przeprowadzili goście, ale Martyn w świetnym stylu obronił strzał Johna Carew, który w ćwierćfinale okazał się katem Arsenalu. Kilka minut później doskonałym strzałem popisał się Mendieta, ale jago uderzenie nie wpadło do siatki bramki Leeds. 

W odpowiedzi Pawie dwukrotnie groźnie zaatakowały, ale ani strzały Harryego Kewella, ani Alana Smitha ni trafiły w światło bramki. Tuż przed przerwą na prowadzenie mogli wyjść goście, ale znów na wysokości zadania stanął Martyn, który wybronił strzał Sancheza. Druga połowa to już przewaga Leeds, która jednak nie przyniosła zmiany rezultatu. Świetne okazje w tej części gry stworzyli sobie Viduka, Smith, Bowyer i Matteo, ale bramka Santiago Canizaresa stała jak zaczarowana. Najbliżej zdobycia gola Pawie były w 69 minucie gdy Bowyer obił poprzeczkę bramki Valencii. Po drugiej stronie boiska dobre okazje na zdobycia gola zmarnowali Carew i w doliczonym czasie gry Vicente i prowadzący tamto spotkanie Pierluigi Collina zakończył mecz przy wyniku bezbramkowym. Niestety znalezienie choćby skrótu tego spotkania nie jest możliwe.

Przed rewanżowym meczem na Estadio Mestalla Leeds miało nadzieje, że po bezbramkowym remisie na Elland Road zdobycie jakiejkolwiek bramki na wyjeździe może dać awans do upragnionego finału. Z tego też powodu to właśnie Pawie ruszyły do ataku po pierwszym gwizdku Ursa Meiera. Jednak uchodząca wtedy za jedną z najlepszych na świecie defensywa Valencii nie dała się zaskoczyć. W 15 minucie tego meczu miała miejsce najbardziej kontrowersyjna sytuacja całego spotkania. Na prawym skrzydle Ianowi Hartowi urwał się Mendieta i dośrodkował wprost na … rękę Sancheza, który dopchnął piłkę do bramki Leeds. Pomimo protestów piłkarzy The Whites Urs Meier uznał tego gola. Podrażnione takim obrotem sprawy Pawie ruszyły do odrabiania strat, ale próby Davida Batty i Harrego Kewella nie trafiły w światło bramki, a ze strzałem Dacourta poradził sobie Canizares. Do przerwy utrzymało się więc minimalne prowadzenie Valencii. Marzenia piłkarzy United o awansie do finału Ligi Mistrzów prysły zaraz po rozpoczęciu 2 połowy spotkania, wtedy w 47 minucie piłkę na połowie Leeds przejęli pomocnicy Valencii, a Sanchez popisał się płaskim strzałem z 20 metrów tuz przy słupku bramki strzeżonej przez Martyna i podwoił prowadzenie gospodarzy. Już 5 minut później było po meczu. Praktycznie kopię akcji Sancheza przeprowadził Mendieta i również po jego strzale piłka zatrzepotała w tym samym miejscu co po strzale napastnika Valencii. Frustracji zawodników Leeds była ogromna, a jej kulminacja miała miejsce w 90 minucie meczu kiedy za bezmyślny faul na Vicente z boiska wyleciał Alan Smith. Tak oto zakończyła się przygoda Pawi z Liga Mistrzów w sezonie 2000/2001. Dalsza historia nie przyniosła już (póki co) aż takich pozytywnych emocji, oby to się niebawem zmieniło. Bramki z meczu z Valencią możecie zobaczyć TUTAJ

 

Na zakończenie jeszcze krótki filmik podsumowujący cały występ Leeds w Lidze Mistrzów w sezonie 2000/01, do zobaczenia TUTAJ.

MOT!!!

Komentarze  

#1 xGiaraNx 2015-07-14 14:52
2000/01 z tego sezonu pochodzi jedna z moich ulubionych koszulek LEEDS którą mam na dzisiaj :)

Swoją drogą ten mecz z Deportivo - cudo, nie pamiętam czy oglądałem ale wiem, że sezon wcześniej wygrali majstra, więc to był mecz z mistrzem Hiszpanii !! W dodatku ten skład i Ci gracze... Molina, Duscher, Valeron, Makaay, Tristan, Pandiani - kosmos

You have no rights to post comments