Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Bez wątpienia dzisiejszy mecz Cardiff z Leeds można nazwać meczem na szczycie Championship. Na Cardiff City Stadium zagra trzecia z pierwsza drużyna Championship. Co więcej obydwa zespoły uzbierały dotychczas dokładnie tyle samo punktów (20) i o miejscu w tabeli decyduje różnica bramek, która przemawia za United. Wszystko to sprawia, że dzisiejsze spotkanie, które rozpocznie się o 20:45 czasu polskiego zapowiada się bardzo interesująco. Mecz będzie transmitowany przez stacje Sky Sports i Eleven.

Historia ostatnich spotkań:

Przez bardzo długi czas pisaliśmy o tym, że przy meczach Leeds z Cardiff to Walijczycy zawsze dopisywali sobie punkty za zwycięstwo lub remis. Ta tendencja została przełamana jesienią 2015 roku kiedy Leeds po raz pierwszy od lat pokonało Cardiff po bramce Alexa Mowatta. Kolejne dwa mecze pomiędzy obydwoma zespołami rozgrywane były w 2016 roku na stadionie w Cardiff i obydwa wygrało Leeds po 2:0. Niestety na początku tego roku nasi dzisiejsi rywale zatrudnili Neila Warnocka i już przy pierwszej okazji ograli Leeds na Elland Road w lutym.

Forma:

Cardiff City:

Co ciekawe Cardiff wcale nie prezentują jakiejś fenomenalnej formy, na którą składają się ostatnio 2 zwycięstwa (z Sunderlandem i QPR), 2 remisy (z Sheffield Wednesday i Fulham) oraz porażka 0:3 z Preston. Jeśli natomiast weźmiemy pod uwagę tylko mecze u siebie to Cardiff w lidze jeszcze nie przegrało notując 3 zwycięstwa i jeden remis. Jedyną drużyną, która znalazła w tym sezonie patent na Cardiff na ich stadionie jest … Burton Albiomn, które ograło Walijczyków w pucharze 2:1.

Leeds United:

Pawie na przestrzeni ostatnich 5 spotkań zanotowały 3 zwycięstwa i 1 porażkę, a także zwycięski remis w pucharze z Burnley. Po ciosie jakim była postawa piłkarzy w spotkaniu z Millwall Leeds podniosło się nader szybko odprawiając z kwitkiem po karnych występujące w Premier League Burnley oraz w ostatnią sobotę wygrywając w bardzo trudnym meczu z Ipswich Town.

Sytuacja kadrowa:

Cardiff City:

W dzisiejszym meczu Neil Warnock nie będzie mógł skorzystać z kontuzjowanych Lee Campa, Kadeema Harrisa, Rhysa Healeya i Calluma Petersona. Lepiej wygląda sytuacja z Dannym Wardem, który ostatnio narzekał na przeziębienie, jednak powinien być gotowy do gry w dzisiejszym spotkaniu. W wyjściowej jedenastce Cardiff może wystąpić 2 byłych piłkarzy Leeds: Lee Peltier, który powrócił do treningów po kontuzji oraz Sol Bamba, który jest podstawowym obrońcom The Bluebirds.

Leeds United:

Obawy kibiców o obecność w składzie Pierre-Micela Lasoggi, któremu w piątek urodziła się córka zostały ostatecznie rozwiane po tym jak zawodnik wrócił wczoraj z Niemiec i trenował z drużyną.

Do wyjściowej 11 wrócić może Pontus Jansson, który ze względu na kontuzję musiał opuścić spotkanie z Ipswich Town.

Nie jest pewne czy Vurnon Anita zagra w dzisiejszym meczu po tym jak w spotkaniu z Ipswich musiał wcześniej opuścić boisko z powodu urazu.

Jedynym piłkarzem, z którego usług Thomas Christiansen na pewno nie będzie mógł skorzystać z Caleba Ekubana, który wciąż nie wyleczył swojej kontuzji.

Zdaniem redakcji:

Makumb:

To będzie najcięższy mecz od początku sezonu! Cardiff to drużyna, która gra bardzo ambitnie i tę ambicje przekuwa na wyniki. Pod wodzą Warnocka nie grają może finezyjnie, ale bardzo skutecznie i praktycznie w każdym meczu wygrywają będąc drużyna lepszą. Co gorsza z kwitkiem odprawiali już naprawdę mocne ekipy. Co więc musi się stać aby Leeds przywiozło z tego spotkania punkty? Przede wszystkim w obronie zagrać musi Pontus Jansson. Szwed jest jak skała w tym sezonie i bez niego nasza gra nie wygląda tak dobrze. Razem z Cooperem stworzył najlepszą parę środkowych obrońców w lidze i ciężko mi sobie wyobrazić by na tak ważny mecz Christiansen zdecydował się go posadzić na ławce. Po drugie nasi pomocnicy muszą walczyć bardziej i intensywniej niż gracze Cardiff, gdyż to właśnie w środku pola rozegra się najprawdopodobniej największa część walki o panowanie na boisku. Co ważne uważać też trzeba na długie piłki, które piłkarze Cardiff lubią posyłać do swoich napastników.

Z przodu natomiast Pawie musza zagrać nieszablonowa (najwięcej zależeć więc będzie od 3 ofensywnych pomocników) tak aby dostarczyć chociaż raz piłkę do Lasoggi aby ten mógł pokonać bramkarza rywali.

Boje się tego meczu i nawet remis uznam za bardzo dobry wynik. Jeśli jednak dzisiaj Leeds wygra z Cardiff będzie to swoiste potwierdzenie celów na ten sezon.

Forza Leeds!

Krzynek:

Kariera menadżerska Neila Warnocka w sporej mierze polega na szkodzeniu Leeds United. Praca legendarnego menadżera na Elland Road raczej nie cieszy się dobra sławą .W dodatku Colin prowadząc swoje zespołu w spotkaniach przeciwko Leeds zawsze potrafi tak je ustawić i zmotywować, że The Whites są odprawiani z kwitkiem. Cardiff bez wątpienia jest jedną z największych sensacji obecnego sezonu. Niebieskie Ptaki typowane były raczej do twardej walki w środku tabeli, tymczasem Cardiff na dobre zadomowiło się w górnej jej części, ba, rozpycha się tam nawet łokciami! Każdy wie, czego można się spodziewać do drużynie Warnocka. Dużo walki, dużo biegania i twardej gry. Thomas Christiansen starcie z Walijczykami ogłosił najważniejszym meczem tego sezonu do tej pory. Duńczyk spodziewa się po naszych dzisiejszych rywalach mieszanki gry Millwall, Ipswich i Birmingham. Jeżeli The Whites w ogóle chcą myśleć o dobrym wyniku to na środek obrony wrócić musi Pontus Jansson. Bez Szweda Leeds wygląda bardzo źle przy stałych fragmentach gry. Mając na uwadze, że w Cardiff przy rzutach rożnych i wolnych pod naszą bramkę wybierać się będą Keneth Zokore i Sol Bamba, to jestem niemal pewien, że bez Janssona Leeds straciłoby gola po wrzuceniu piłki z rzutu wolnego czy rożnego. Zmiany w składzie będą pewnie kosmetyczne. Na obronie postawiłbym na walecznego Berardiego w miejsce ostatnio niepewnego Anity. Na skrzydle z kolei wydaje mi się, że od pierwszych minut zagrać powinien Stuart Dallas. Przydałaby się nam siła fizyczna i gra w defensywie Irlandczyka. Pablo Hernandez do takich meczów mi jakoś pasuje bardziej na ostatnie 20-30 minut, kiedy rywal będzie trochę podmęczony. Z przodu musi zagrać Lasogga, który może wzorem partnera idealnego nie jest, ale profesjonalisty już tak. Tak czy siak, spodziewam się raczej utraty fotelu lidera po tym meczu. Remis będzie naszym ogromny sukcesem, ale i tak pewnie Warnock znowu nas załatwi.

Komentarze  

#3 krzynek 2017-09-27 05:41
mecz wyglądał tak, jak się tego spodziewałem. Warnock zawsze nas opierdoli. Fajnie, że chociaż w drugiej połowie nie pozwoliliśmy się tłuc ze spusczoną głową, tylko coś tam powalczyliśmy. To świadczy, że w tej drużynie drzemie charakter.
#2 Paw 2017-09-26 20:37
jestem polakiem ale klich u nas to katastrofa, wlasnie sie obawialem ze tak bedzie jak do nas przychodzil
#1 Paw 2017-09-26 20:34
nie wiem jak na takie spotkanie mozna kurwa posadzic saiza, lasogge i wystawiac klicha zamiast vieiry, to jest niepojete, fajnie ze christiansen rotuje skladem ale gramy z jednym z glownych rywali o awans do chuja. gramy jakby calkowicie z nas powietrze zeszlo, mielismy kupe szczescia w meczu z ipswich, zagralismy dobrze z burnley w league cup a wczesniej zagralismy katastrofe z millwall pare dni wstecz wygralismy z birmingham ktore jest na dole tabeli po meczu w ktorym ciezko powiedziec zebysmy mieli przewage. po prostu po meczu z burton z tej druzyny zeszlo powietrze i moim zdaniem szybko powinnismy sie obudzic bo nawet do barazy sie w tym sezonie nie zalapiemy jak bedziemy tak dalej grac

You have no rights to post comments