Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Nie ma wątpliwości, że Championship jest ligą, w której własciciele klubów głównie tracą pieniądze. Wprowadzenie na zaplecze Premier League przepisów o Zyskach i Równym rozwoju ( odzwierciedlenie Finacial Fair-play w Football League) sprawiło, że teraz kluby z Championship nie mogą już bazować na majątku właścicieli. W zeszłym roku po raz pierwszy okazało się, że Profit & Sustainability ma zęby. Na własnej skórze przekonali się o tym przedstawiciele Birmingham City, który za nie wywiązanie się z rygorów P&S zostali ukarani karnymi punktami. Od tego momentu w lidze można dostrzeć zmianę podejścia wielu klubów. Obecnego lata nie mieliśmy już tak drastycznych wydatków, jakie miały miejsce w poprzednich sezonach. W poprzednich dwóch latach takie drużyny jak Aston Villa czy Middlesborough jednego okienka potrafiły wydawać około 50 mln funtów. Tym razem suma wydatków w lidze przekroczyla niewiele ponad 150 mln funtów. Wielu kibiców Leeds miało pretensje do właścicieli klubu, że ci latem nie siegnęli głębiej do kieszeni, ale Angus Kinnear w ostatnich wywiadach z YEP i Theathletic wytłumaczył, że obecna sytuacja w klubie sprawia, że Leeds nie może sobie pozwolić na bardziej ryzykowne wydatki. Dyrektor Zarządzjący Pawi przybliżył trochę sytuację o finansach klubu i przedstawił strategię jak Pawie planują sobie radzić z przepisami P&S.

Zeszłosezonowy przypadek Birmingham sprawił, że zarządzający klubami zwracają dużo większą uwagę na wszelkie wydatki. Nowe przepisy ograniczają przez właścicieli klubów ich własnych majątków. Obecnie klubom z Championship dużo trudniej jest odpierać grube oferty z najwyższej klasy rozgrywkowej. W związku z tym choćby tego lata z Bimingham za 15 mln sprzedało Che Adamsa, Bristol City za 20 mln Adama Webstera. Takie same pieniądze za Neala Muapaya otrzymało Brentford. Patrząc na to trzeba docenić ruchy właścicieli Leeds, którzy mimo mocnego wietrzenia szatni odrzucili oferty za Luke’a Aylinga, Adama Forshawa, Pablo Hernandeza i Kalvina Philipsa, które w sumie opiewły na ponad 35 mln funtów.

To, co mnie frustruje najbardziej – Kinnear wspomina Philowi Hayowi – to kiedy ludzie krytykują finansowe zaangażowanie Andrei. Jesli myśleli byśmy tylko i wyłącznie o swerze finansowej, to byśmy te oferty zaakceptowali. Za Philipsa oferowano nam ponad 20 mln funtów. Szczerze powiedziawszy nie wyobrażam sobie, że w tej lidze jest jakiś klub, który odrzuciłby 20 mln funtów za któregoś ze swoich graczy. Przy okazji Kalvin się zachowywał fantastycznie. Był lojalny, profesjonalny i nie pozowlił, żeby jego głowa była zaprzątnieta ogromnymi ofertami finansowymi z wyższej ligi. Kalvin jest wierny klubow i chce grać w Premier League z Leeds Untied.

Dyrektor zarządzjący Leeds w rozmowie z Grahamem Smythem z YEP podzielił się swoja opinią na temat własnie zakończoonego okienka transferowego. Zdaniem Kinneara te ostatnie kilka tygodni przebiegło tak, jak to sobie na Elland Road zaplanowano.

Patrząc na całe okienko transferowe to zatrzymaliśmy naszych najważniejszyh graczy i dodaliśmy też kilku świetnych zawodników. Byliśmy bardzo agresywni w sprzedaży zawodnikow niepotrzebnych, żeby sprostac wymaganiom P&S, a w dodatku dołożylismy kilku mocnych graczy, nie tylko Heldera.

Kiedy po zeszłym sezonie siedliśmy z Marcelo i analizowaliśmy, czego zabrakło nam ostatnio, to  doszliśmy do wniosku, że był to brak wyjątkowego gracza, który jakimś nieszablonowym zagraniem i szczyptą magii stworzył by miejsce sobie lub kolegom na strzelenia gola. Zamiast zainwestowania w trzech niezłych graczy, zdecydowaliśmy sie pozyskać gracza na poziomie Premier League.

Kinnear nie mógł sie nie odnieść do olbrzymiej wyprzedaży, jaka miała miejsce latem. Włodarze klubu nie ukrywają, że w sporej części było to spowodawane chęcią spełnienia wymagań P&S.

Nie można nie odnieść się do przepisów Profit & Sustainability – mówi Kinnear. – Może do momentu sytuacji z Birminghm mało kto brał to na poważnie, ale teraz wiemy, że można tracić 9 a nawet 12 punktów.

Popatrzmy na zakończenie okienka transferowego. Wydaje mi się, że mało który klub tego lata wydał więcej niż zarobił. A jesli wydał więcej, to były to minimalne wartości. Żeby sprostać wymaganiom P&S musieliśmy uszczupić kadrę i pozbyć się graczy, których trzymaliśmy dla potencjlanego rozwoju. Spójrzmy na Ideguchiego, Sacko czy Ekubana. Wszyscy ci gracze mogli zostać w naszym klubie i mogliśmy liczyć na ich dalszy rozwój. Niestety nie mogliśmy sobie pozowlić na trzymanie ich na listach płac. 95% graczy, którzy odeszli tego lata, to zawodnicy, którzy i tak nie byliby brani przy ustalaniu składu w tym sezonie. Każda nasza decyzja była spowodowana chęcią zachowania równowagi między spełnieniem wymagań P&S i zachwania odpowiedniego poziomu sportowego. Myślę, że naszymi ruchami osiągneliśmy pierwszy cel i nie straciliśmy na tym pod względem jakości sportowej.

Angus Kinnear odniósł sie także do sytuacji z napastnikami w Leeds. Były dyrektor Arsenlau przynał, że oferta za Kemara Roofe’a była na tyle dobra, że klub nie mógł jej nie przyjąć. Poza tym sam zawodnik w Belgii otrzymał pieniądze, jakich w żadnym klubie Championship by nie zobaczył. Zważywszy na fakt, że Roofe’owi w przyszłym roku kończył się kontrakt, to 7 mln funtów, jakie Leeds dostało za swojego gracza, jest bardzo dobrym interesem. Kinnear zdradził, że znalezienie obecnie napastnika, który regularnie w porzednich sezonach strzelal gole w Championship było niemożliwe.

Wszyscy kibice mówili, żebyśmy pozyskali jakiegoś sprawdzonego napastnika, który w poprzednich latach strzelał sporo goli w tej lidze, ale to jest mit. Tacy zawodnicy od razu wędrują do Premier League. Chris Wood, Neal Muapay, Dwight Gayle czy Jay Rodriguez – oni wszyscy sa w Premier League. Uznaliśmy, że to, co nam pomoże zapełnic lukę po Kemarze i przy tym sprostać wymaganiom P&S to będzie rynek wypożyczeń. To ostatnio stało sie popularne. Można w ten sposób bardzo wydatnie wzmocnić skład nie naruszając przy tym finansów klubu. Wypożyczenia oczywiście nie oznaczają braków kosztów, bo za dobrych graczy nawet przy wypożyczeniach trzeba trochę zapłacić. Zobaczcie na finalistów ostatnich baraży. W Aston Villi mieli Mingsa, Tuanzebe czy Abrahama, a na przeciwko nim grali Tomori, Mount czy Wilson. Drużyny osiągające sukcesy w tej lidze są aktywne w wypożyczniach.

Dyrektor Leeds bardzo długo rozpływał się także nad ostatnim wzmocnieniem Leeds. Jego zdaniem Eddie Nketiah z powodzeniem może mieć podobny wpływ na grę drużyny, jak wyżej wspomniani gracze Villi i Derby.

Eddie jest wspaniałym zastepstwem dla Kemara. To jest gracz, którego nie wyciągneliśmy z najdalszych zakątków akademi Arsenalu. Powodem dlaczego musieliśmy tak długo czekać na ten ruch była decyzja Arsenalu czy włączyć go na stałe do kadry pierwszego zespołu.  Miałby rywalizować o miejce w składzie z Aubamayengiem czy Lacazettem. Ostatnio przyszedł za 75mln Pepe i to przesądziło, że władze Arsenlau zgodziły się na jego odejście. W Arsenalu bardzo go cenią i właśnie ludzi na takim poziomie szukaliśmy. Konkurencja o niego była olbrzymia, ale udało nam się ten wyścig wygrać.  Arsenal chciał, żeby były spełnione wynagania finansowe, a także czysto piłkarskie. Przedstawiciele piłkarza i Arsenlau siedli razem z Victorem Ortą i udało nam się ich przekonać, że Leeds to najlepsze miejsce dla rozwoju dla Eddiego. W Londynie wierzą, że na koniec sezonu wróci do nich gracz zdolny walczyć o miejsce w pierwszym składzie Kanonierów.

Wracajac do tematu P&S, które mocno zmodyfikowało letnie działania Leeds Kinner nie zgadza się z niektórymi opiniami, że Andrei Radrizzianiemu brakuje pieniędzy i chęci do pomopowania większych sum w klub. Przepisy Finansowego Fair Play ograniczają inwestycje włascicieli klubów z ich własnych funduszy. Dlatego każde dodatkowe pieniądze, które Radrizziani miałby wyłożyć na Leeds z własnego portfela mogloby być oznaczać, że Leeds zostałoby poddane sankcjom. Przepisy pozwalają jedynie w określonym stopniu na inwestycje w klub z zewnątrz, a tym w wypadku Leeds zostały już dociśnięte do limitów.

Właściciel kontynuuje finansowanie klubu. Najlepszym przykładem pokazania jego zaangażowania jest zdradzenie, że obecne finansowanie klubu z kiszeni właściciela w Leeds osiągneło limit nakreślony przez P&S. Myślę, że to jest najtrudniejsze dla kibiców do zrozumienia. Jeśli teraz przyszedł by jakiś inwestor i wyłożył 100 mln funtów to ani pens z tego nie moglibyśmy wydać na nowych piłkarzy. To znaczy, moglibyśmy odnowić budynki czy wybudwać nowy stadion, bo koszy związane z infrastukturą nie wliczają się do P&S, ale w skład tego byśmy nie mogli zainwestować. Osiągneliśmy już granicę zewnętrznych zastrzyków finansowych. Andrea nigdy nie uciekał od wykładania własnych pieniędzy na Leeds United. Jendym z powodów, dla których zaczęliśmy być zagrożeni sankcjami P&S był fakt, że za czasów Andrei wydatki na pensje wzrosły 2,5-krotnie. Bez tego byśmy nie zatrzymali kluczowych graczy. W ostatnich 10 latach średnia pozycja drużyny w lidze byla około 12 miejsca i kiedy Andrea przejął Leeds kwoty wydawane na pensje graczy też były na tym poziomie. Zrobilismy sporo anzaliz w tym względzie. Oczywiście zawsze są wyjątki, ale generalnie budżet płacowy na poziomie 15-16 mln daje ci miejce w środku tabeli. Budżet na 25 mln daje ci miejsce w barażach, a ten powyżej 30 mln awans. Klubu z budżetami płacowymi poniżej 10 mln rocznie zwykle walczą o utrzymanie. Kiedy Andrea przyszedł do klubu to piłkarze nie byli odpwiednio wynagradzani.

Wiele innych klubów w Championship, żeby spełnić wymagania FFP uruchamia dość kreatywną księgowość. Kilka klubów jak Derby czy Sheffield Wednesday sprzedały swoje stadiony. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że owe stadiony kluby spredały własnym właścicielom. To oznacza, że pieniądze pozyskane ze „sprzedaży” stadionu sa liczone jako zysk dla klubów.

Nie mamy pretencji o takie działania innych klubów – mówi Kinnear. Mamy pretensje o to, że przepisy są tak dziurawe, że aż bezsensowne. Te wszystkie niedomówienia muszą być wyjaśnione i skodyfikowane. Dozowlona strata klubu musi być ścisle okreslona i nie może być w tak sztuczny sposób omijana.

Dni kiedy kluby z Championship wydawały spore kwoty na 6 czy 7 graczy już minęły – kończy Kinnear. Będzie tak albo do momentu kiedy rynek transferowy się przegrzeje, albo przepisy P&S ulegną zmianie, na co liczę.

You have no rights to post comments