Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Leeds United Service Crew - tak brzmi pełna nazwa oficjalnej ekipy chuligańskiej reprezentującej nasz klub. Chociaż kibice „The Whites” zawsze należeli do krewkich i żądnych bijatyk to za oficjalna datę powstania grupy uważa się rok 1980, były to zresztą lata gdzie większość drużyn na Wyspach doczekała się swoich ekip chuligańskich. Crew swoją oryginalną nazwę wzięli od firmy pociągów transportujących kibiców naszej drużyny na mecze wyjazdowe. Swoimi wielokrotnymi wybrykami chuligani z Yorkshire zapracowali sobie na ogromny szacunek wśród innych ekip zaliczając się w ten sposób do elity brytyjskiego chuligaństwa. Potwierdzeniem tych słów może być fakt z 1985 gdy chuligaństwo w Anglii osiągnęło swój największy rozmach, stacja telewizyjna BBC opublikowała ranking najgroźniejszych ekip chuligańskich a Crew znaleźli się w pierwszej piątce tego zestawienia. To również zaważyło na ogromnej reputacji tej ekipy.

Sam klub jak i jego działacze pozostają obojętni w sprawie Service Crew nie utożsa- miając się z nimi zbytnio. Chuligani nie przejmowali się tym zbytnio i zawsze walczyli pod szyldem klubu często broniąc barw klubowych. Pierwszą legendarną akcją Crew o której usłyszała cała piłkarska jak i chuligańska Anglia był wyjazd do Birmingham na mecz z West Bromwich Albion w sezonie 1981/82. Najpierw 3,000 napaleńców w barwach Leeds najpierw zniszczyło bramę wejściową, następnie płot odgradzający murawę od trybun po czy starło się z policją na murawie obiektu The Hawthorns. Do zamieszek doszło jeszcze przed samym stadionem. Ogólny bilans był taki że rannych był 34 funkcjonariuszy policji i 13 fanów United. To pokazywało jak silna ekipą jest Service Crew skoro nawet uzbrojona po zęby policja miała z nimi tak ogromne kłopoty.

Po tej akcji Stowarzyszenie Piłkarskie co prawda nie wezwało klubu do odpowiedzial- ności za swoich kibiców, nie mniej jednak nakazało w dniu meczu drukować ostrzeże- nia dla kibiców wybierających się na mecz i wręczać je im wraz z wejściem na stadion.

Zaledwie dwa tygodnie po werdykcie chuligani posunęli się jeszcze dalej. Na jeden z meczów wyjazdowych postanowili wyruszyć już dzień wcześniej i zatrzymać się gdzieś w trasie. Wybór padł na Cleethorpes, mały kurort położony na wschodnim wybrzeżu Anglii. Dla tego miasta była to prawdopodobnie niezapomniana noc o której następnego dnia pisały wszystkie angielskie bulwarówki. 600 fanatyków United po raz kolejny dało popis swoich możliwości o czym świadczy chociażby tytuł w gazecie The Sun – „Orgia picia, plądrowania i walk”

Każda ekipa, która w tamtych czasach wybierała się na Elland Road czy tez gościła u siebie przybyszów z Yorkshire musiała liczyć się z tym że po tym meczu poniesie jakieś straty. Kiedy ta solidna firma upadła? Ciężko powiedzieć. Najwłaściwiej jest powiedzieć że wtedy gdy upadło całe chuligaństwo w Anglii. Jak wiadomo to co się dzieje teraz na angielskich obiektach w porównaniu z tym co było w tamtych latach to „niebo a piekło” niemniej jednak nasi kibice cały czas dają o sobie przypomnieć.

Ostatnie popisowe akcje naszych kiboli to chociażby Turcja, gdzie podczas wyjazdu na mecz z Galatasaray, śmierć poniosło dwóch naszych fanów o których pamięć została do dnia dzisiejszego. Szukając bliżej przypomina się zapewne mecz z Ipswich Town po którym spadliśmy do League One. Wtedy też kibice nie wytrzymali i wkroczyli na murawę stadionu Elland Road. Wtedy też ukaranych zostało 13 chuliganów z Leeds. Ponadto były też liczne potyczki przed meczami z Millwall, gdzie w ruch poszły nie tylko pięści ale także kamienie i inne różne przedmioty. Udała się także wycieczka do Stoke na mecz z Port Vale gdzie splądrowany został w zasadzie cały dworzec...

Jak wiadomo nie jest to jednak to samo co w latach 80-tych. Fani Leeds jednak dalej pokazują że choć piłkarsko nie są już w czubie to w bijatykach trzeba się z nimi liczyć. Ich chodź Service Crew oficjalnie istnieje tylko na papierze to nieoficjalnie zostało z tamtych czasów parę krewkich osób, które jeszcze mogą o sobie przypomnieć. Pozostaje chyba tylko żałować że w takich filmach jak „Green Street Hooligans” czy „Football Factory” nie było żadnej wzmianki o ekipie z Leeds...

  • drink bar na wesele
  • Warto wcześniej zastanowić się nad niespodzianką i możliwością urozmaicenia imprezy, jakie umożliwiają usługi barmańskie. Drink bar na wesele i imprezę to umożliwia.