Zwycięstwo w pięknym stylu – tego świadkami było prawie 30 tysięcy widzów, w sobotni wieczór na Elland Road. Leeds, po dwóch bramkach Chrisa Wooda, pokonało wicelidera tabeli – Brighton.

Brak Janssona 

Prawdopodobnie najsilniejszy możliwy skład posłał do walki z „Mewami” Gary Monk. Jedyną zmianą, nie do końca zrozumiałą, było wystawienie w środku obrony Liama Coopera, w miejsce Pontusa Janssona, lidera defensywy Pawi. Reszta wyjściowej jedenastki nie zaskoczyła.

Niemrawy początek

Początek meczu nie zwiastował porywającego widowiska, które odbyło się tego wieczoru na Elland Road. Przez 20 minut piłkarze obu stron skupiali się na defensywie, nie chcąc popełnić błędu. Wszyscy byli świadomi, że o wyniku spotkania może rozstrzygnąć jedna przypadkowa akcja. Pierwsza, jakakolwiek okazja, przyszła w 23. minucie dla gospodarzy. Do piłki po dośrodkowaniu Henandeza z rzutu rożnego doszedł Kyle Bartley, jednak jego strzał głową okazał się niecelny. 

To właśnie hiszpański pomocnik był największym zagrożeniem w pierwszej połowie spotkania. Kilka minut po okazji Bartleya, Hernandez wywalczył rzut wolny, który sam wykonał. Niestety nie udało się zdobyć gola. Chwilę później, ten sam zawodnik ruszył prawym skrzydłem i dośrodkował w stronę czyhającego w polu karnym Wooda, jednak Nowozelandczyka uprzedził obrońca gości - Uwe Henemeier. 

Brighton obudziło się po pół godzinie. Beram Kayal zagrał kąśliwie w pole karne, a piłkę próbował wybić Cooer, jednak posłał ją w stronę własnej bramki. Szkockiego obrońcę, fantastyczną interwencją, uratował Rob Green. W końcówce przewracany w polu karnym rywali był Chris Wood, jednak sędzia nie zdecydował się odgwizdać faulu.

Przełamanie!

Druga połowa okazała się kluczowa dla końcowego rezultatu. Z większym animuszem zaczęli goście. Jiri Skalak uderzał z dystansu, ale kolejną świetną interwencją popisał się Green. Po godzinie gry doskonałą okazję zmarnował Wood. Berardi zagrał proso pod nogi Nowozelandczyka, który bez zastanowienia uderzył na bramkę wprost w Davida Stockdalea. 

Przełamanie nadeszło w 63. minucie. Taylor pomknął lewą stroną i zdołał dośrodkować w pole karne. Tam najwyżej wyskoczył Chris Wood, który głową skontrował lecącą piłkę, posyłając ją w róg bramki, obok bezradnego bramkarza gości. 

Brighton chciało jak najszybciej odrobić straty. Jako pierwszy próbował Anthony Knockaert, jednak w sytuacji, w której powinien dośrodkowywać, zdecydował się na strzał, który nie sprawił problemów Greenowi. Chwilę później okazję zmarnował Murray, uderzając piłkę daleko obok prawego słupka. Kolejna groźna akcja również była autorstwa Murraya. Napastnik gości przyjął piłkę klatką piersiową i bez zastanowienia huknął na bramkę Leeds. Kolejny raz został powstrzymany prez fantastycznego tego wieczoru Greena. 

W 75. minucie na placu gry zameldował się Souleymane Doukara, zmieniając Alfonso Pedrazę. Ta zmiana okazała się kluczowa dla końcowego wyniku. 10 minut po wejściu na boisko, Doukara wbiegł z piłką w pole karne i został sfaulowany przez Fikayo Timoriego. Arbiter nie miał wątpliwości i odgwizdał rzut karny, który na gola zamienił Wood. Do końca spotkania Pawie kontrolowały wydarzenia na boisku i nie dały sobie strzelić bramki.

  

8 – ta liczba jest teraz w Leeds niczym nemezis. Tyle punktów tracimy do Brighon, które mimo porażki nadal zajmuje drugie miejsce, premiowane bezpośrednim awansem. Tyle zostało nam również meczów do końca sezonu. Czy ta szalona pogoń ma szansę zakończyć się spektakularnym sukcesem i euforią, której ten klub nie widział od lat? Najbliższe miesiące będą pasjonujące.

Leeds United 2-0 Brighton & Hove Albion

Leeds: Green, Berardi, Bartley, Cooper, Taylor, Bridcutt, Vieira, Sacko (Dallas 81), Pedraza (Doukara 75), Hernandez (O'Kane 89), Wood.  

Rezerwowi: Silvestri, Roofe, Jansson, Barrow.

Brighton: Stockdale, Hunemeier, Dunk, Stephens, Kayal (Norwood 83), Skalak (March 70), Baldock (Akpom 74), Knockaert, Murray, Rosenior, Tomori.  

Rezerwowi: Maenpaa, Hemed, Sidwell, White.

Żółte kartki: Rosenior, Murray (Brighton)

Sędzia: L. Mason

Widzów: 29,767

 

Komentarze  

#1 krzynek 2017-03-19 13:14
8- to także ilość punktów, która dzieli nas od 7 miejsca w tabeli

You have no rights to post comments