Emocje związane z wigilijnymi prezentami już za nami, przed nami zatem emocje sportowe. Kiedy nadchodzi Boxing Day, to każdy kto śledzi rozgrywki piłkarskie w Anglii przynajmniej od ubiegłorocznego grudnia, wie – że w świąteczne popołudnie na boisko wyjdą jego ulubieńcy, i to nie po to by rozdawać prezenty. Dla United bożonarodzeniowy mecz w Leeds to nie lada wydarzenie, ostatnio bowiem aż czterokrotnie Pawie 26 grudnia rywalizowały na wyjazdach, i trzeba powiedzieć że po wizytach w Blackpool, Nottingham, Derby i Leicester wielkich powodów do zadowolenia nie było. Ostatnim świątecznym triumfem Leeds pozostaje domowe zwycięstwo nad Hartlepool (3-1) w 2009 roku, a łącznie na 13 ostatnich meczów w Boxing Day Pawie odnotowały 4 wygrane, 5 remisów i 4 porażki.

Tym razem w drugi dzień świąt na Elland Road przyjeżdża ekipa Wigan Athletic. Zdawać by się mogło, że zespół do niedawna występujący w angielskiej ekstraklasie będzie czołową drużyną Championship. Ale nic z tych rzeczy. Po czterech z rzędu porażkach zespół kierowany obecnie przez Malky’ego Mackaya wylądował na 23, przedostatnim miejscu w tabeli. Nie może być jednak inaczej, gdy z ostatnich 17 spotkań wygrywa się tylko jedno.

Grudniowa rywalizacja z the Latics nie jest niczym wyjątkowym dla piłkarzy United, ostatnio obie drużyny spotkały się rok i 20 dni wcześniej – 6 grudnia 2013 roku Pawie wygrały 2-0. Było to jednak jedyne ostatnio zwycięstwo Leeds z tym rywalem. Z Elland Road gracze Wigan z trzech ostatnich meczów wywieźli 6 punktów za dwie wygrane i wspomnianą już wyżej porażkę, nie przegrywali u siebie – jak choćby w kwietniu tego roku, gdy zwyciężyli 1-0.

W zespole Leeds zdolni do gry powinni być ostatnio kontuzjowani Giuseppe Bellusci i Rudy Austin, prawdopodobne więc są zmiany w obronie, a być może także w pomocy. Nikogo nie powinny zdziwić zmiany słabo ostatnio spisujących się Pearce’a i Bianchiego. Wigan do meczu przystąpi bez kontuzjowanych – środkowego obrońcy Leona Burnetta oraz napastnika Martyna Waghorna.

Niewątpliwie mecz ten dla the Whites jest z gatunku świątecznego must have (3 punkty). Oby od godziny 16 fani drużyny dowodzonej przez Neila Redfearna mieli powody do radości – a sami gracze do kolejnych spotkań mogli przystąpić z większą wiarą we własne umiejętności i większym dystansem punktowym od trzech ostatnich miejsc w tabeli, oznaczających strefę spadkową.

 

Nasze trzy po trzy

 

adamos

 

Nie będzie to taki łatwy mecz, jak mogłoby się wydawać. Wiadomo że kto jak kto, ale to właśnie drużyna Leeds jest wymarzonym rywalem na przełamanie dla ekip, którym nie idzie. Do tego zespół Wigan wydaje się być obecnie skonsolidowany jak nigdy – sami piłkarze zrzucili się na dopłaty do biletów dla narzekających na ceny wejściówek swoich fanów na to spotkanie, dlatego ci z całą pewnością nie będą żałować gardeł, Ja mam jednak nadzieję że Elland Road po raz kolejny okaże się prawdziwym piekłem dla przyjezdnych, że porażka z Fulham była tylko przypadkowym wypadkiem przy pracy. Mam nadzieję że dobry występ zaliczy w domowym meczu Billy Sharp, być może wymarzoną bramkę zdobędzie w końcu Adryan, któremu brakuje występu, w którym zostanie autentycznym, niekwestionowanym bohaterem. Niezależnie jednak od tego kto strzeli gole, kto będzie bohaterem, czy będzie to mecz ładny, czy brzydki – musimy 2014 rok na Elland Road zamknąć zwycięstwem!

 

Makumb:

Wigan to już zdecydowanie nie ta sama drużyna, która dwa lata temu wygrywała Puchar Anglii i walczyła w Lidze Europy. Jednak nie można tej drużyny lekceważyć i w drugi dzień Świąt piłkarze Leeds będą musieli wznieść się na wyżyny swoich umiejętności aby wygrać. Z drugiej jednak strony jeśli nie wygrywać z drużynami z dołu tabeli to z kim. Liczę na to, że jutro Pawie wygrają i w ten sposób sprawią nam najlepszy prezent świąteczny. Do składu wskoczyć może Bellusci i mam nadzieję Austin, który moim zdaniem powinien zluzować niepewnego ostatnio Bianchiego.

Te 3 punkty muszą pozostać na Elland Road!

Forza Leeds!

Komentarze  

#15 mm 2014-12-26 22:53
Ten klub potrzebuje wstasu, potrzebny odpowiedni manager - natychmiast.
Idziemy na dno, teraz uwierzycie ?
#14 adamos_6 2014-12-26 17:01
bilans strzałów 24-9
gole 0-2
#13 Paw 2014-12-26 16:53
redders musi wstrzasnac ta druzyna bo spadniemy naprawde spadniemy w tym sezonie.
#12 Paw 2014-12-26 16:49
tragedia.
#11 adamos_6 2014-12-26 16:19
brakuje nam gracza takiego jak Brad Johnson - walczak nie odpuszczający nigdy, do tego szybki, z dobrym strzałem - dzisiaj też zdobył gola dla Norwich...
#10 adamos_6 2014-12-26 16:12
w 2 połowie przechodzimy na 4-3-3
Morison i Austin za Bianchiego i Mowatta
#9 Paw 2014-12-26 15:52
scenariusz jak z meczu z fulham poki co, mamy przewage, mielismy poprzeczke po glowce tylko z ta roznica ze tym razem to juz sami wyreczylismy rywala przy golu. cos mi sie wydaje ze dzis poplyniemy jesli redders nie wezie sie ostro za dosc szybkie zmiany i oficjalnie wlaczymy sie juz w bitwe o utrzymanie. na ta chwile dzieli nas do strefy spadkowej ktora zaczyna wlasnie wigan , 4 punkty.
#8 adamos_6 2014-12-26 15:34
28 min główka Sharpa w słupek
#7 Paw 2014-12-26 15:27
yhm.. powtorka z fulham?
#6 adamos_6 2014-12-26 15:21
W 11 MIN SAMOBÓJ COOPERA...
#5 adamos_6 2014-12-26 14:51
United: Silvestri, Byram, Bellusci, Cooper, Warnock, Tonge, Bianchi, Mowatt, Cook, Antenucci, Sharp. Subs. S Taylor, Berardi, Pearce, Austin, Montenegro, Doukara, Morison. Wigan: Carson, Tavernier, Taylor, Ramis, McCann, Watson, McClean, Cowie, Perch, Kiernan, Fortune. Subs. Al Habsi, Riera, Maloney, McManaman, Boyce, Espinoza, Forshaw. Referee: N Miller
#4 adamos_6 2014-12-26 14:49
Tonge za Adryana, którego nie ma nawet na ławce, Bellusci za Pearce'a
na 10-tce będzie penie grał Mowatt

nie znalazłem nigdzie linków, więc pewnie relacji nie będzie
gdyby coś się objawiło, oczywiście damy znac
#3 Paw 2014-12-26 14:22
tonge za adryana, coz za zapowiedz sukcesu..
#2 Odrzak 2014-12-26 14:15
Bedzie jakas relacja w TV?
#1 Paw 2014-12-25 23:18
kibicow wigan bym sie tam za specjalnie nie bal.. to pikniki. i tak pewnie ich nie wiadomo ile nie pojedzie, w tym miescie stawia sie na rugby. strasznie slabo graja w tym sezonie, razem z brighton graja fatalnie a w poprzednim grali w play-offach. duza natomiast nadzieje na pewno opieraja w malkym mackayu, ktory jest bardzo solidnym menedzerem na ten poziom rozgrywek a i cardiff mogl uratowac w tamtym sezonie gdyby nie udziwnienia ich malezyjskiego wlasciciela ktory go zwolnil gdy cardiff bylo w bezpiecznej strefie. sklad maja mocny na papierze, dalej maja pilkarzy ktorzy sa nam w stanie sprawiac ogromnie klopoty. u nas powinny byc zmiany w skladzie mimo szczesliwie wywiezionego punktu z lasu, potrzebne jest odswiezenie skladu bo ile mozna grac ta sama jedenastka czasem tylko z 1 max 2 zmianami.. zaraz zaczna sie kontuzje i inne jaja. redders powinien przestac sie bac rotowania skladem

You have no rights to post comments