7 dzień lutego został wyznaczony na 29 kolejkę Sky Bet Championship. W godzinie 16 czasu na polskiego na Elland Road mecz rozpoczną drużyny Leeds United oraz Brentford. Londyńczycy, to sensacyjnie najlepszy beniaminek tegorocznej kampanii. W pierwszym spotkaniu obydwu drużyn, które jednocześnie było debiutem dla Darko Milanica, Brenford ograło łatwo Pawie 2-0 po bramkach Joty i Alana McCormacka. W styczniu menadżerowie obydwu zespołów zostali nominowani do nagrody Menadżera Miesiąca, ale obydwu panów pogodził Aitor Karanka.
Neil Redfearn przeciwko Pszczołom nie będzie mógł skorzystać z usług kontuzjowanych od dłuższego czasu Aidena White’a i Zena Benedicica. Irlandczyk ostatnio przeszedł druga operację kontuzjowanej kostki i raczej wątpliwy jest jego powrót w tym sezonie. Ponad to poza składem pozostanie Grandidi Ngoyi, któremu na jednym z pierwszych treningów odnosiła się kontuzja uda. Ostatni mecz zawieszenia za czerwoną kartkę przeciwko Bournemouth okupuje Giuseppe Bellusci. Forma Pawi w ostatnich tygodniach wyraźnie skoczyła w górę. W tym roku Leeds w lidze jeszcze nie przegrało notując dwa remisy i dwa zwycięstwa. Wbrew niskiej pozycji ligowej Leeds osiąga dobre wyniki na własnym boisku z zespołami z czołówki. Uwzględniając tylko domowe mecze z drużynami z górnej części tabeli The Whites legitymują się 4 wynikiem w lidze.
Brentford obok Fulham jest najbardziej bezkompromisową drużyną ligi. Pszczoły ledwie 4 razy dzieliły się punktami z rywalami. Styczeń nasi jutrzejsi rywale zaczęli wybornie wygrywając trzy kolejne mecze. Dopiero w ostatniej kolejce zatrzymało ich Middlesborough, głównie dzięki znakomitej dyspozycji bramkarza. Zatem Londyńczycy w dalszym ciągu są bardzo poważnymi kandydatami do awansu do Premier League. Mark Warburton na Elland Road nie będzie mógł wystawić Scotta Hogana oraz Alana McCormacka, którzy wciąż leczą kontuzję. Pozostali zawodnicy są do dyspozycji menadżera The Bees.
Poniżej to, co na ten mecz przewiduje nasza redakcja.
Krzynek
Mecz z beniaminkiem na Elland Road mogłyby wydawać się formalnością. Tym razem jednak tak nie będzie. Brentford mimo tego, że nie ma w składzie jakiś wybitnych piłkarzy, to mimo wszystko Mark Warburton stworzył grupę ludzi gotowych oddać za siebie życie, grających z wielką pasją i zaangażowaniem. Dzięki temu Londyńczycy wciąż liczą się w walce o Premier League. Pszczoły trochę mi przypominają Leeds Graysona sezon po awansie. Zdarzają im się błędy w obronie, ale mimo wszystko grają z wielkim polotem z przodu. Nie mam żadnych wątpliwości, że Redfearn dysponuje zdecydowanie lepszymi piłkarzami, których w dodatku ostatnio potrafi odpowiednio ustawić i zmotywować, dlatego wydaje mi się, że Brentford zanotuje drugą z rzędu porażką, a Pawie po raz pierwszy w sezonie wygrają trzy kolejne mecze. Wyczytałem gdzieś wypowiedź kibica Pszczół, że ich zespół ma problemy w obronie z dośrodkowaniami w pole karne. Przez to zwiększam swój lament po utracie Matta Smitha, ale obawiam się, że w związku z tym dosyć sensowną opcją na ławce może być albański szaleniec Edgar Cani. Mam jednak nadzieję, że wcześniej Pawie ustawią sobie ten mecz i nie będziemy musieli sięgać do tak desperackich kroków. Nadziei na występ Adryana nawet nie żywię.
Adamos
To będzie kolejny trudny mecz, ale dopóki nie znajdziemy się w bezpiecznym środku tabeli, innych nie będzie. Kiedy przegrywaliśmy jesienią w Brentford, wszyscy byliśmy zaskoczeni. Teraz Leeds próbuje odbić się od miejsc zagrożonych spadkiem, a sobotni goście cały czas jest w czołówce, walcząc o baraże o Premier League.
Nie spodziewam się znaczących zmian ani w taktyce, ani w składzie na ten mecz. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że wyjdzie ten sam skład, co w Huddersfield. Jedyną wątpliwość mam co do lewego skrzydła - nie zdziwiłbym się gdyby Mowatta zastąpił tam Sharp. Na debiuty Ngoyi'a i Caniego jest chyba jeszcze za wcześnie. Liczę wszak na udany rewanż i 3 bardzo nam potrzebne punkty, bowiem od drużyn środka tabeli dzieli nas już różnica tylko dwóch oczek.
Makumb
Zwycięstwo nad Brentford będzie swoistym ukoronowanie hattricka. Najpierw z Leeds poległo Bournemouth, potem Huddersfield, teraz czas na Londyńczyków. Łatwo zapewne nie będzie, jednak wierzę, że się uda, gdyż jak wspomniał Krzynek nasza drużyna odnalazła w nowym roku właściwy rytm i wszystko wskazuje na to, że wreszcie może trochę bardziej ucieszyć swoich kibiców.
Nie przewiduję większych zmian w składzie, który wyszedł na Huddersfield i wydaje mi się, że o ile w ostatniej chwili nie przytrafia się jakieś urazy, na mecz z Brentford wybiegnie dokładnie ten sam skład. Ewentualne rotacje dotyczyć mogą pierwszej linii, w której Morisona zluzować może Sharp (jest to o tyle mało prawdopodobne, że Billy nie jest typem target mana), lub na lewym skrzydle, na które kosztem Mowatta wejść może wspomniany wcześniej Sharp. Wypada wspomnieć, że napastnik, który zdobył zwycięska bramkę w meczu z Terierami wczoraj skończył 29 lat, nie jest jednak jedynym jubilatem w naszej drużynie, gdyż 3 lutego swoje 18 urodziny obchodził Lewis Cook. Wydaje mi się więc, że najlepszym prezentem dla obydwu panów będą 3 punkty ugrane na beniaminku z Londynu i może po strzelonej bramce.
Forza Leeds!
Komentarze