W zeszłym tygodniu treningi z Leeds United wznowił Charlie Taylor. Młody obrońca Pawi przez tajemniczego wirusa pauzował przez 6 tygodni. Ostatnim jego spotkaniem była porażka z Birmingham City. Od tego starcia Pawie rozegrały już 6 spotkań. Wiadomo, że Taylor opuści także 7, najbliższe z Rotherham. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to wychowanek Pawi odbuduje swoją formę na wyjazdowy mecz z QPR.
22-latek w rozmowie z YEP zdradził kulisy swojej choroby.
Po badaniach, poczytałem trochę, co mnie może czekać. Wiem, że czasami komplikacje i zmęczenie po takim wirusie mogą się przeciągać nawet do roku. Na szczęście mnie aż tak długa rekonwalescencja ominęła i jestem już w stanie wrócić do treningów. Mimo wszystko nie powiedziałbym, że było to miłe doświadczenie.
To było straszne dla mnie. Grałem w każdym meczu i nagle przykuło mnie do łóżka. Nie mogłem wyjść z domu. Teraz jednak to już za mną i zaczyna się ciężka praca. W zasadzie rozpoczynam z powrotem taki mini okres przygotowawczy, żeby móc wrócić do składu.
Lewy obrońca The Whites powiedział, że problemy pojawiły się już po meczu z Middlesborough. Już wtedy czuł się źle i osłabiony, ale mimo wszystko zbagatelizował ten problem.
Do tego czasu grałem pełen wymiar czasu we wszystkich spotkaniach i chciałem to kontynuować z Birmingham, dlatego nie wspomniałem nikomu o moim zmęczeniu.
Oczywiście nie wiedziałem, co jest wtedy na rzeczy, ale kiedy na początku meczu z Birmingham wyszedłem raz do przodu, to poczułem się kompletnie odcięty od prądu. Zrobiono mi badania i wyszła na jaw najgorsza z możliwych diagnoz.
Pod nieobecność Taylora na lewej obronie bloku defensywnego United grał Gaetano Berardi. Teraz w rękach sztabu szkoleniowego Leeds jest doprowadzenie Charliego do jak najszybszego powrotu do formy, którą zachwycał w pierwszych dwóch miesiącach tego sezonu.
Komentarze