Po dwóch porażkach w lidze z QPR i Birmingham City piłkarze Leeds United postarają się uzyskać korzystny rezultat w meczu z drużyną, która dotychczas nie straciła w lidze punktu, czyli Fulham. Londyńczycy w swoich pierwszych meczach odprawili z kwitkiem Newcastle United i Preston, a należy do tego dodać również zwycięstwo w pucharze z Leyton Orient. Co ciekawe jedną z głównych postaci w składzie Fulham jest Matt Smith, który jeszcze nie tak dawno biegał w białej koszulce Leeds United. Teraz wielkolud w dwóch meczach ligowych zdobył 2 bramki i wszystko wskazuje na to, że pomimo odejścia z Craven Cotage Rossa McCormacka Fulham może zaliczyć udany sezon. Tyle o gościach dzisiejszego spotkania.
Odnosząc się do sytuacji w Leeds United wypada wspomnieć, że w dzisiejszym meczu zagrać nie będą mogli kontuzjowany Gaetano Berardi i nowo pozyskany Liam Bridcutt, który nie może zagrać ze względów proceduralnych. Wątpliwy jest również występ Marco Silvestriego, który podobno uporał się już z drobnym urazem, ale wszystko wskazuje na to, że Garry Monk nie widzi dla niego miejsca w składzie. Pewne jest jednak to, że pomimo, iż Monkowi nie wypadł ze składu żaden zawodnik, który ostatnio grał w podstawowej jedenastce trener Leeds ponownie zamiesza w składzie szukając zestawienia, które będzie mogło dać Pawiom pierwsze punkty w sezonie. Możliwe, że zmieni się również ustawienie i tym razem przy 4-5-1, lub 4-3-3 na szpicy zobaczymy Marcusa Antonssona, a nie krytykowanego Chrisa Wooda. Podobnie sytuacja wygląda w obronie i jeśli do pełni sił wrócił Liam Cooper to możliwe, że zastąpi on w pierwszym składzie krytykowanego Sola Bambę, który jak sam przyznał nie pokazuje pełni swoich możliwości. W zasadzie pewny miejsca w pierwszej 11 może być chyba tylko Alex Mowatt, który ma za sobą bardzo udany mecz przeciwko Birmingham oraz Luke Ayling, który podczas swego debiutu na ER pokazał się z dobrej strony.
Jakimkolwiek składem Leeds nie wyszłoby dzisiaj przeciwko Fulham na piłkarzy czekać będzie bardzo zniecierpliwiony tłum kibiców, którzy wobec marnych rezultatów zaczynają coraz głośniej dopominać się lepszej gry zespołu. Nie ma w tym nic dziwnego, że po zapowiedziach walki o top 6 oczekują lepszej gry niż w przegranych meczach z Birmingham i QPR oraz zremisowanym meczu z Fleetwood Town. Szansa na poprawę nastrojów kibiców Leeds otwiera się przed piłkarzami dzisiaj o 20:45.
Nasze 4x4:
Makumb:
Boję się tego meczu. Boje się Matta Smitha i stałych fragmentów gry wykonywanych przez piłkarzy Fulham. Nasza gra obronna, w szczególności przy stałych fragmentach gry, jest fatalna! Żadne zmiany pary środkowych obrońców nie wprowadzają żadnej poprawy, a brak wystawienia typowego defensywnego pomocnika też nie ułatwia sprawy (inna rzecz, że po odejścia Lewisa Cooka takiego piłkarza nie mamy, a Bridcutt dzisiaj zagrać nie może). Jestem zdania, że jeśli mamy w tym meczu cokolwiek zwojować, to w środku pola muszą zagrać piłkarze silni fizycznie, którzy nie dadzą się przepchnąć rywalom. W związku z tym pierwszy do wyjęcia ze składu jest dla mnie Ronaldo Vieira. Naprawdę nie rozumiem zachwytów nad tym piłkarzem. Fakt, jest młody i potrafi podać, ale w obronie traci głowę. Połowa bramek, które straciliśmy w tym sezonie padła po jego stratach, lub niedokładnych podaniach (druga połowa po stałych fragmentach gry). Zrezygnujmy więc z niego w środku pola i wystawmy Mowatta, Hernandeza i Phillipsa. Tak się pewnie jednak nie stanie i Vieira ponownie wybiegnie od pierwszej minuty, a nasza obrona zagra na podobnym poziomie co w ostatnich spotkaniach. Z tego też powodu nie wróżę nam nic dobrego i obstawiam zwycięstwo gości 2:1. Obym się jednak mylił.
Forza Leeds!
Krzynek:
W zapowiedzi przedsezonowej pisałem, że ci z natury naiwni kibice Leeds United maja bardzo dużo argumentów do myślenia pozytywnego względem naszego klubu. Pierwsze trzy mecze sezonu 2016/17 szybko zweryfikowały i obaliły te argumenty. Druga połowa meczu z Birmingham przelała czaszę goryczy u Garry'ego Monk, który najwyraźniej stracił cierpliwość do swoich podopiecznych. Z natury spokojny 37-latek kipiał ze złości w czasie wywiadów z mediami, także strach pomyśleć, co się musiało dziać w szatni gospodarzy. Nikt chyba nie ma wątpliwość, że Pawie są dziwnym zespołem. Już w przeszłości nie raz tak bywało, że po jakim katastrofalnym występie, nasi piłkarze nagle oprzytomnieli i zaczęli seryjne zdobywać punkty. Oczekuję tego właśnie dzisiaj. Ze względu na formę rywali, nie spodziewam się raczej 3 punktów, ale przede wszystkim liczę na grę z sercem. Chciałbym, żeby Sol Bamba i spółka udowodnili Monkowi, że nie maja wcale tak miękkiego podbrzusza, jak nasz trener sugerował. The Whites w końcu zagrają na miarę oczekiwań, ale przed zdobyciem kompletu punktów zatrzyma nas Matt Smith. O naszym bronieniu przy stałych fragmentach gry można pisać poematy - najczęściej turpistyczne, a nie wierzę, żeby Big Man tego nie wykorzystał. Wydaje mi się, że na środek pola powinien wrócić Toumani Diagouraga, którego doświadczenie przydałoby się w rozbijaniu ataków Cairneya i spółki. Wood tym razem ławka, bez dyskusji.
Ceterum censeo Cellino xpullendum esse
Sherm:
Jak się przełamać to na najlepszych - tak zawsze podchodziłem do sprawy. Jedna rzecz to nadzieje, a całkiem inna wiara. Wiecie co? Podejrzewam, że tego meczu dzisiaj nie przegramy. Jakoś tak czuję, a w moim przypadku to już bardzo wiele. Mimo to jestem już tak zniechęcony tym sezonem, że szkoda gadać. Trzema meczami cały zapał i ekscytacja nową kampanią poszła w las. Dostaliśmy trzy takie, że tak kolokwialnie powiem - strzały w mordę, że mnie nawet nie chce się wstawać! A za każdym razem, kiedy przychodzi mi myśleć o kolejnym meczu i pisaniu swojego wkładu, to przechodzą mnie ciarki.
W pierwszej jedenastce wyjdzie Antonasson i Mowatt. To dwóch gości, którzy w tej ekipie potrafią grać piłkę, na tę chwilę. Reszta przypomina ludzi, których przed meczem poproszono, żeby zagrali w piłkę. Co więcej - nie wybierano ich spośród kibiców Leeds, ponieważ jestem absolutnie pewien, że ci pokazaliby o wiele więcej zaangażowania, niż piłkarze których do gry desygnuje Gary Monk. Mam nadzieję, że po ostatnim meczu z Birmingham szatnia gospodarzy nadal jest zamknięta z powodu remontu po demolce, jakiej dokonał nasz menadżer.
W sumie to może być gorzej, w końcu jesteśmy na przedostatnim miejscu. Wiem, że posypią się gromy za to co teraz powiem, ale skoro byli wśród nas ludzie, którzy jeszcze przed sezonem wieszczyli walkę o top 6, to nie powinno nikogo dziwić, kiedy ja powiem w tym momencie, po trzech tragicznych meczach - gramy o utrzymanie. Dobrze by było zrobić dzisiaj jakiś krok w przód, ku realizacji tego celu.

Komentarze
Teraz może być już tylko lepiej.
MOT !
8 meczów w kadrze, do tej pory Torino