Dla naszego szkockiego napastnika, Dougiego Freedmana niedzielny finał na stadionie Wembley będzie już czwartym spotkaniem tej rangi. Wcześniejsze odczucia doświadczonego napastnika można wspominać z mieszanymi uczuciami. Co prawda dwukrotnie będąc graczem Crystal Palace wygrywał decydujące starcia to jednak w 1996 roku zdarzyła mu się przykra porażka. Jak sam teraz mówi nie potrzebuje zbędnych wskazówek i motywacji licząc że z Doncaster uda mu się „podśrubować” statystyki dotyczące finałowych spotkań baraży.
Freedman jest również przekonany że i jego koledzy z zespołu nie zmarnują tej ogromnej szansy i dadzą z siebie wszystko by uzyskać awans. Jak dodaje spory wpływ na niedzielną potyczkę ma fakt iż Leeds po dwóch golach Howson i właśnie jednym trafieniu Szkota w ogólnym rozrachunku odprawiło Carlisle z kwitkiem chodź sytuacja momentami była już nieciekawa.
”Dwumecz z Carlisle a szczególnie poniedziałkowa potyczka pokazała nam ze nigdy nie można być pewnym zwycięstwa dopóki spotkanie nie dobiegnie końca. W poniedziałek dostaliśmy lekcję futbolu. Na szczęście był jeszcze rewanż. Chłopaki w porę zauważyli że sytuacja jest poważna.”
”Ja sam jako że jestem jednym z najstarszych zawodników w drużynie po pierwszym meczu podszedłem do młodszych zawodników i wytłumaczyłem im że najważniejszy czynnik który złożył się na porażkę to ich własne błędy. Że Carlisle pod względem piłkarskim wcale nie jest lepsze. Jak widać pomogło. W czwartek wszyscy stanęli na wysokości zadania i dzięki temu jedziemy na Wembley.”
”Dla kilku chłopaków z drużyny te baraże to dopiero początek wielkich karier. Dlatego, rozumiem że w poniedziałek nie wytrzymali presji spotkania, jak widać w rewanżu nie było już takiego ciśnienia i to im pomogło bo wydawać by się mogło ze zagrali całkiem inni zawodnicy.”
”Nie mniej jednak w finał to już tylko jedno spotkanie. Tam nie ma rewanżu. Sądzę więc że wszyscy musimy spojrzeć wstecz i uświadomić sobie ze takiej drugiej szansy jak z Carlisle już nie otrzymamy i że nie możemy popełnić żadnego nawet najdrobniejszego błędu w ciągu tych arcyważnych 90 minut. Pracowaliśmy na to cały długi sezon. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to już w niedziele będziemy mogli sobie pogratulować dobrze wykonanej pracy.” - zakończył Dougie.











