Już wiadomo, że Harry Kewell przejdzie do drużyny tureckiego giganta - Galatasaray Stambuł. Jak wiadomo, Leeds oraz klub ze stolicy Turcji nie pałają do siebie zbyt dużą sympatią po tym, jak przed półfinałowym spotkaniem pucharu UEFA między tymi drużynami, w zamieszkach kibiców zginęło dwóch fanów Pawi - Christopher Loftus i Kevin Speight. Miało to miejsce w 2000 roku.
Harry Kewell wystąpił w obu meczach z turecką drużyną, w rewanżowym został ukarany czerwoną kartką.
Były zawodnik Leeds, ostatnio przez długi czas będący graczem Liverpool'u nie kryje swojej ogromnej sympatii dla klubu z Yorkshire. Wystosował on otwarty list do fanów Leeds United, w którym wyjaśnia parę spraw.
"Moja miłość i szacunek do Leeds oraz to, co ten klub dla mnie zrobił nigdy się nie zmieni, niezależnie od tego, co ludzie mówią o mnie i jakiekolwiek są ich motywy. Mój smutek i sympatia będą zawsze z rodzinami i przyjaciółmi Christopher'a Loftus'a i Kevin'a Speight'a."
"Po podpisaniu kontraktu z Galatasaray wybrałem koszulkę z numerem 19 jako znak mojego szacunku do Leeds, ponieważ ten numer miałem na koszulce, kiedy po raz pierwszy zostałem wydelegowany do gry w pierwszym składzie Leeds. Czuję, że przez to mogę pokazać, że pamiętam gdzie "to wszystko" się zaczęło i mam nadzieję, że pomoże w jakiś sposób upamiętnić tragedię z 5 kwietnia 2000 roku."
"Dla mnie sport zawsze powinien wyrażać twą miłość do gry, ale również bardzo ważny jest szacunek, nie tylko dla twoich kolegów z drużyny, lecz także dla piłkarzy, którym musisz stawić czoła. Dlatego zawsze protestowałem przeciwko jakiejkolwiek formie dyskryminacji w sporcie, szczególnie w piłce nożnej, dlatego też ta dyscyplina była mi najbliższa i najdroższa."
"Zachowanie klubu Galatasaray po tragedii było bardzo złe. Klub ten został założony w 1905 roku, ma bogatą historię i bardzo wiele zrobił dla światowego sportu, więc powinien darzyć takim samym szacunkiem drużyny przeciwne, jakim sam jest darzony."
"Szanuję opinię każdego, cokolwiek myślą, ale to nie znaczy, że mają rację. Nikt nie musi się zgadzać z moimi racjami czy wyborami, ale wydaję mi się, że fair będzie pozwolić mnie i mojej rodzinie mieć swoje zdanie tak samo, jak ja pozwoliłem na to ludziom, którzy przez ostatnie dni mnie atakowali."











