Połowa grudnia to czas, kiedy wszystkie angielskie rozgrywki piłkarskie podkręcają tempo. W sobotę 12 grudnia Leeds United udadzą się na południe Londynu, gdzie o ligowe punkty powalczą w liczącym na utrzymanie Charltonem Athletic. Spoiwem wspólnym obydwu ekip oprócz nierównej formy są postacie ich właścicieli. Zarówno The Addicks jak i The Whites nie są najlepiej zarządzanymi klubami w lidze, co powoduje spore niezadowolenie i protesty kibiców.
CHARLTON
To, co się dzieje w Leeds United przy tym, co ma miejsce w Charltonie, jest istną sielanką. Protesty kibiców, wiecznie nieobecny właściciel, a gdyby tego było mało, to drużyna jest na dobrej drodze do League One. The Addicks przegrali 4 z ostatnich 6 spotkań w lidze. Mimo kiepskich wyników, jednak gra pod wodzą wciąż tymczasowego menadżera Karela Fraeye wygląda znacznie lepiej. W zeszłą sobotę wszystko wskazywało na to, że Charlton będzie pierwszą drużyną, która pokona w tym sezonie Brighton. Jednak mimo dwubramkowego prowadzenia Mewy po zabójczej końcówce wygrały w końcu 3-2. Z Leeds nie zagra na pewno pauzujący za czerwoną kartkę z Brighton Patrick Bauer. Niepewny jest także występ Harry’ego Lennona. Przeciwko Pawiom prawdopodobnie zagra jednak najlepszy piłkarz Londczyńczyków Johann Gudmundsson.
LEEDS UTD
The Whites na południe jadą w poprawionych morale po wygranych derbach z Hull City. Zwycięstwo nad Tygrysami oznaczało, że Steve Evans na ławce trenerskiej Pawi wygrał po raz 3. Warto także dodać, że w ostatnich 5 meczach The Peacocks stracili raptem 3 bramki. Trener Pawi na konferencji poprzedzającej spotkanie nie wykluczył, że jego zespół ponownie wróci do gry dwoma napastnikami. Wykluczył natomiast powrót do składu Sola Bamby, który gotowy do gry będzie dopiero w najbliższy czwartek przeciwko Wolverhampton. Do składu United będzie mógł także wrócić zawieszony ostatnio Gaetano Berardi.
PODSUMOWANIE
Steve Evans wielokrotnie powtarzał, że liczy na to, że jego zespół na koniec grudnia będzie w takim miejscu, które zmotywuje prezydenta klubu do wydawania pieniędzy w styczniowym okienku transferowym w celu walki o baraże. O punkty na The Valley będzie jednak niezwykle ciężko biorąc pod uwagę zarówno formę Leeds z niżej notowanymi zespołami jak i historię ostatnich spotkań z Charltonem. Pawie wygrały ledwie raz na ostatnich 9 prób – 2 lata temu po meczu życia Rossa McCormacka.
Poniżej jeszcze tradycyjny głos redakcji:
Krzynek:
Łatwo byłoby teraz liczyć na 3 punkty. Morale w szatni Leeds znacznie skoczyło do góry, te w szatni Charltonu pikują w dół. The Addicks to chyba jeden z najpoważniejszych kandydatów do spadku w tym sezonie, kibice odwracają się od drużyny. To wszystko sprawia, że obawiam się tego meczu. Dla każdej innej drużyny niż Leeds podróż na The Valley jest ogromną szansą, dla nas ryzykiem. Nikt inny, jak Leeds, potrafi zepsuć coś, co jest z pozoru nie do zepsucia. Na szczęście, tez mało kto potrafi zdobywać punkty tam, gdzie zdobyć je ciężko i dzięki temu nie jesteśmy jeszcze w strefie spadkowej. Bardzo mnie cieszyło, że Evans zdecydował się na grę 5 pomocnikami tydzień temu, bo właśnie w środkowej linii mamy najwięcej dobrych piłkarzy i ich potencjał trzeba wykorzystywać. Co prawda, wspomniał także, że nie wyklucza powrotu do 4-4-2, ale wydaje mi się to jedynie zasłoną dymną. Jedyną zmianą, jaką zobaczymy jutro będzie powrót najlepszego prawego obrońcy klubu do składu. Nie wyobrażam sobie pierwszej 11 Leeds bez Berardiego. No i więcej Botaki poproszę, przynajmniej pół godziny. Co do wyniku, to asekurancko przewiduje remis.
Ceterum censeo Cellino expullendum esse.
Makumb:
Zwycięstwo 2:1 nad Hull wlało optymizm w serca kibiców Leeds, którzy ponownie zaczęli jakby śmielej spoglądać w górę tabeli. Teraz jednak rozpoczyna się swoisty maraton meczowy i w ciągu najbliższych kilku tygodni do zgarnięcia będzie mnóstwo punktów. Zaczynamy od meczu z będącym w kiepskiej formie Charltonem, któremu na poważnie zaczyna zaglądać w oczy widmo spadku do League One. Na pewno nie będzie to łatwy mecz, gdyż gospodarze właśnie w meczach z drużynami środka tabeli (którą bez wątpienia jest obecnie Leeds) szukać będą okazji do podreperowania dorobku punktowego. Wydaje mi się jednak, że właśnie to będzie woda na młyn dla United, które będzie mogło zagrać z kontry i wypunktować rywala i wygrać 2:1.
Co do składu to spodziewam się 2 zmian w obronie. Na prawą flankę wróci Berardi, a do środka (o ile się wykuruje) Sol Bamba.
Forza Leeds!
Sherm:
Za każdym razem jak mówię, że przegramy, to wygrywamy. Nie wiem co jest ze mną nie tak, ale jeśli to jest faktycznie jakieś zaklęcie, to od razu mówię, że z Charltonem przegramy 0:3!!!
W doskonałej formie jest Mowatt i myślę, że nominacja do tytułu zawodnika listopada nie pojawiła się znikąd. Również Wood wrócił do właściwej dyspozycji, zdobywając bramkę przeciwko Tygrysom. Myślę, że na nich opierać się będzie nasza gra.
Co do rywala. Charlton jest drużyną ze strefy spadkowej, zdecydowanie prezentującą słaby poziom. To już powinno napawać nas niepokojem. Potrafiliśmy przegrać z Rotherham, więc o wynik meczu z ekipą Charltonu będę drżał do końcowego gwizdka. Przed nami bardzo trudny okres, w którym będzie mnóstwo meczów, również w środku tygodnia. Po Nowym Roku bardzo wyraźny staje się podział na drużyny, które walczą o awans grają o nic, albo biją się o utrzymanie. Obyśmy w okolicach 20 stycznia należeli do tej środkowej.
adamos
Cholera wie. Cholera wie jak zagramy, cholera wie w jakim ustawieniu, cholera wie z jakim rezultatem. Charlton świetnie rozpoczął ligę, ale z upływem czasu wyniki były coraz słabsze i w efekcie są teraz niżej od nas, a my też wybitnie w tym sezonie nie gramy, używając eufemizmu. Myślę że na środku obrony zagrają ponownie Bellusci z Cooperem - na Bambę liczę w kolejnym meczu z Wilkami. Boki obrony to Berardi i Taylor. Stawiam że reszta będzie wyglądała tak jak w meczu z Hull. Cóż można jeszcze napisać przed takim spotkaniem? Zagrajmy z głową, z zaangażowaniem i skutecznością - nagrodą będą trzy punkty. Jeśli którychś z tych elementów zabraknie, zremisujemy lub przegramy. Proste? Proste.












Komentarze
Co tam do ku... nędzy robi Wootton?!