W obszernej rozmowie z Philem Hayem z Yorkshire Evening Post Steve Evans zdradził kulisy ostatniego dnia okienka transferowego. Jak wszyscy doskonale wiemy, w Leeds United przynajmniej z pozoru nic ciekawego się nie działo, ale wg słów trenera Pawi nie oznaczało to, że na Elland Road siedziano wtedy z założonymi rękami. Wcześniej Szkotowi udało się zrealizować swoje dwa największe cele transferowe w postaci Toumaniego Diagouragi i przedłużenia pobytu w Leeds Liama Bridcutta. W osławionym Deadline Day The Whites złożyli ponoć 4 oferty – wszystkie za napastników – jednak żadna z nich nie doszła do skutku.

Różne media informowały o zainteresowaniu Pawi hiszpańskim napastnikiem Middlesborough Kike, Kyle’m Laffertym czy Samem Winnallem. Trener Leeds potwierdził tylko złożenie oferty za napastnika Barnsley. Reszty nazwisk nie chciał ujawnić.

Byłem na Elland Road w poniedziałek do 22 (czasu angielskiego przyp. Red.) Wtedy było już jasne, że nikogo nie kupimy. O godzinie 19 myślałem, że kupimy dwóch napastników. Dla jednego mieliśmy już gotowy 3,5 letni kontrakt i nagle dostał inną propozycję i poszedł gdzieindziej. Drugi transfer też nie doszedł do skutku.

Czułem się wtedy przygnębiony. Wiem, że potrzebujemy napastników. Każdy to wie. Ludzie chcą transferów i my też ich chcemy. Byliśmy naprawdę blisko celu i nie mogę nikogo winić za to, że nie udało się nikogo kupić. Wiem, że łatwo to teraz mówić i nie to chcą słyszeć kibice.

W styczniu byliśmy łączeni z ogromną liczbą graczy. Absurdalną ilością. 99% tych nazwisk było wziętych z kosmosu. Poza Toumanim i Carayolem złożyliśmy jeszcze 4 oferty. O Winnallu wszyscy wiedzą, ale reszty nazwisk nie ujawnię.

Jak zaczynałem tutaj pracę to od razu mówiłem, że będą chciał kupić zawodników tylko tych, którzy stworzą ten zespół lepszym. Także jeżeli tych 4 graczy nie mogło do nas przejść, to nie chciałem szukać na siłę. Nie chciałbym sytuacji, żebym kupił kogoś opacznie i 3 tygodnie później ludzie mówli: „co do cholery też człowiek tutaj robi?”. To nir byłoby w porządku. W poniedziałek wieczór Massimo pytał się mnie, czy ktoś jeszcze. Nie chciałem jednak szukać na siłę.

Wielu kibiców zarzuca właścicielowi klubu, że ten nie wydał pieniędzy otrzymanych za sprzedaż Sama Byrama. Steve Evans jednak jest daleki od krytyki swojego pracodawcy twierdząc, że jego polityka transferowa jest bardzo rozsądna. Poza tym Szkot podkreśla, że klub naprawdę starał się o inne wzmocnienia.

Nie jestem tutaj, żeby być przyjacielem Massimo i go bronić. Nie mówię, że jest idealny i bezbłędny, ale naprawdę mamy tutaj pieniądze, żeby je wydawać. Chcieliśmy jednak mieć pewność, że będą one wydane mądrze.  Z Winnallem Barnlsey było krytyczne co do naszej wyceny jego umiejętności, ale to była nasza wycena. Nie zamierzaliśmy płacić więcej, skoro uważaliśmy, że to się nie opłaca.

Rozumiem kibiców. Gdybym widział nagłówki mówiące o sprzedaży Sama za 3,6 mln funtów i kupna Diagouragi za niecałe 600 tys. To też zastanawiałbym się, co z resztą pieniędzy. Ale ja znam pensje Diagouragi, Bridcutta czy Carayloa. Ja wiem, jakie pieniądze oferowaliśmy za innych graczy. Kibice tego nie wiedzą. Łatwo jest powiedzieć, że prezydent sprzedał Byrama, kupił za dużo taniej Diagouragę, a resztę pieniędzy schował sobie do kieszeni. To jest jednak myślenie w 100% błędne. Gdyby tak było, wtedy mnie by tutaj nie było. To nie byłyby warunki do pracy dla mnie.

Trener Pawi zdradził także, że już rozpoczął rozmowy z przedstawicielami Sunderlnadu i Middlesborough na temat transferów definitywnych zawodników, którzy obecnie są wypożyczeni do Leeds. Opowiedział także, że zawodnicy, z którymi się kontaktował, oczekiwali także innych wzmocnień. Jednego z nich nie udało się przekonać.

Nie mam zamiaru tego ukrywać. Musimy być w stanie pokazać graczom, że mamy plan na budowanie drużyny. Udało mi się przekonać Toumaniego. Inny gracz, którego chcieliśmy wypożyczyć z opcją kupna latem, powiedział nam, że chce najpierw zobaczyć 2, 3 nowych dobrych zawodników, którzy zagwarantują walkę o najwyższe cele w przyszłym sezonie. Jest to denerwujące, ale rozumiem jego punkt widzenia. Dlatego cały czas budujemy zespół. Nie jesteśmy mimo wszystko w stanie wzmocnić go w ciągu kilku godzin.

Kiedy obejmowałem to stanowisko, prezydent obawiał się spadku. Teraz mówi o budowie zespołu, który ma walczyć o najwyższe cele. Zrobię to, ale potrzebuję na to czasu. Jestem pewien, że jak gracze zobaczą, to robimy latem, to będą nas traktować dużo poważniej.

Gdybyśmy ocierali się o baraże, ale desperacko walczyli o utrzymanie, wtedy byśmy na pewno kogoś kupili. Teraz jednak jesteśmy w takiej sytuacji, że nie musimy się śpieszyć. Wiem, że będę miał wsparcie latem, bo otrzymałem je teraz przy transferach Bridcutta, Diagouragi I Carayloa. Czuję, że ci gracze uczynią nas lepszym zespołem, tak samo myśli prezydent.

Mimo, że obecny sezon jest jeszcze w pełni, to trener Leeds uważa, że w przyszłym sezonie Pawie będą dysponowały znacznie silniejszym zespołem, który będzie w stanie walczyć o awans.

Chcę w przyszłym sezonie walczyć o awans. Wiem, że latem dostanę wsparcie, jakiego chce i dzięki temu będę w stanie nawiązać walkę z najlepszymi. Jeżeli tak się nie stanie, to mnie tutaj nie będzie. Nikt mnie nie zwolni. Sam odejdę bez żadnej rekompensaty. To będzie moja klęska.

 

Jeżeli moje transfery okażą się klapą, wyniki będą niezadowalające, wtedy będę mógł winić tylko i wyłącznie siebie. Mówię tak tylko dlatego, że wiem, że będziemy bardzo mocnym zespołem w przyszłym sezonie. Wiem, że tak tak się stanie. Będę w tym klubie przez dłużej niż pól sezonu, także nie będę mógł mówić, że celujemy w top 10 czy środek tabeli. To nie będą nasze cele.

Komentarze  

#2 krzynek 2016-02-05 18:43
fajnie, że ktoś to czyta ze zrozumieniem :).

Poprawione.
#1 adamos_6 2016-02-05 15:28
krzyniu co miałeś na myśli...? :)
"Jest jestem tutaj, żeby być przyjacielem Massimo i go bronić. Nie mówię, że nie jest idealny i bezbłędny, ale mamy tutaj pieniądze do wydanie".

You have no rights to post comments

SKLEP LEEDS UNITED