Spróbujmy zapomnieć o tym co wydarzyło się w ciągu ostatnich czterech dni. Wyrzućmy to z pamięci i wielkimi nadziejami oraz niezachwianą wiarą w piłkarzy Leeds śledźmy ich poczynania w sobotnie popołudnie, kiedy to o 16.00 podejmą na Elland Road Birmingham City.

Leeds

Forma:

Dramatyczna, co tu dużo mówić. Dobre wrażenie, jakie podopieczni Garyego Monka robili w czasie okresu przygotowawczego, ogrywając między innymi zespół z Serie A Atalantę, zostało rozbite w pył i zadeptane przez QPR w czasie inauguracyjnego meczu Championship. I to przed obiektywami kamer SkySports. Brak walki, ambicji i jakiegokolwiek pomysłu na grę aż wylewał się z ekranów naszych telewizorów i komputerów. W tygodniu wcale nie było lepiej. Przerażające męczarnie z zespołem z League One Fleetwood Town, które udało się pokonać dopiero po karnych. Warto dodać, że z ledwością doprowadziliśmy do dogrywki, bo dopiero w 89. minucie Marcus Antonsson wpakował piłkę do siatki rywali. Można powiedzieć sobie wprost – jest katastrofalnie. Ale trzeba wziąć pod uwagę jeden fakt – nie graliśmy jeszcze na Elland Road. Ten stadion ma swoją moc. Czasem działa on na naszą niekorzyść, ale… gorzej przecież być nie może. 

Skład:

Trudno sobie wyobrazić, że w pierwszej jedenastce wybiegnie Chris Wood, a na ławce usiądzie Antonsson. Szwed dwukrotnie wchodził na boisko w trakcie spotkania, ale stworzył o wiele więcej zagrożenia, niż Nowozelandczyk, który rozegrał dwa pełne spotkania. Wood nie musi usiąść na ławce. Ważne, żeby Antonsson wyszedł od pierwszego gwizdka. Poza tym koniecznie zagrać musi Hernandez, który popisywał się doskonałym przeglądem pola i wytrzymałością fizyczną w czasie swojego debiutu. W parze defensywnych pomocników najpewniej zobaczymy także Mowatta. Nie wiadomo kto zagra na prawej obronie. Do pełnej sprawności prawdopodobnie nie zdążył jeszcze wrócić Berardi, więc można spodziewać się Lewie Coyla, który nie pokazał się z najlepszej strony w starciu pucharowym, a w czasie ligowej inauguracji grał poprawnie, jednak zawalił ostatnią bramkę. Niewykluczone, że z marszu do pierwszego składu wskoczy Luke Ayling.

Przypuszczalny skład: Green – Coyle, Bartley, Bamba, Taylor – Diagouraga, Mowatt – Roofe, Hernandez, Dallas – Antonsson.

Birmingham

Forma:

Birmingham także nie mogą być zadowoleni ze swojego początku sezonu. W lidze co prawda zremisowali na własnym stadionie z Cardiff City, jednak w Pucharze spotkał ich blamaż – przegrali z trzecioligowym Oxford United 0:1. Oznacza to, że podopieczni Garyego Rowetta nie zdobyli jeszcze w tym sezonie gola. Z drugiej strony stracili tylko jednego, w przeciwieństwie do Leeds, które pozwoliło sobie strzelić aż pięć bramek. 

Skład:

Do składu Birmingham wskoczyć może zakupiony niedawno Che Adams, który przywędrował z Sheffield United za 1.5 mln funtów. Jest to zawodnik ofensywny, mogący grać zarówno w pomocy jak i ataku. Do gry gotowi są także Tomasz Kuszczak, Diego Fabbrini i Clayton Donaldson, którzy ominęli wtorkowy mecz w Pucharze Ligi.

Przypuszczalny skład: Legzdins – Dacres-Cogley, Morrison, Robinson, Grounds – Caddis, Tesche, Kiftenbeld, Solomon-Otabor – Vaughan, Storer

Początek spotkania o 16.00 czasu polskiego. Tym razem, na szczęście, transmisji nie będzie. Nie traćmy nadziei i módlmy się, żeby w tym sezonie Elland Road było koszmarem całej ligi już od pierwszego meczu.

Nasze 4x4

Sherm:

Nowy start – tylko to krzyczy mi teraz w głowie. Trochę boję się jutrzejszego meczu, bo dwóch rozegranych spotkaniach (chociaż trudno mówić, żebyśmy je rozegrali), z dobrej strony pokazuje się tylko Antonsson i Hernandez. Mam nadzieję, że Monk nie wykaże się myślową indolencją i obu piłkarzy zobaczymy w wyjściowej jedenastce. Jeśli Szwedowi nie będzie najlepiej szło, na drugą połowę powinien wejść mu do pomocy Wood. W końcu wtedy ta ofensywa wyglądała najlepiej. Jutro zobaczymy mecz drużyny która nie straciła jeszcze gola i słabo strzela, z zespołem, który stracił już pięć bramek i słabo strzela. Nienajlepiej się to dla nas zapowiada. Wydaje się, że ratunek jest wyłącznie w Elland Road. Jeśli Green w końcu zagra pewnie, być może doda otuchy również naszej obronie, której w obecnym sezonie jeszcze nie zobaczyliśmy. Niestety, póki najbardziej odpowiedzialne pozycje nie zaczną wywiązywać się ze swoich obowiązków, to ofensywni gracze nie będą mieli tej swobody i fantazji w akcjach zaczepnych. Przykład musi iść od tyłu. Na to jutro liczę. Wcale nie musi by trzech punktów. Te jeszcze będziemy zdobywali. Po prostu zagrajmy jutro tak, żebyśmy mogli uznać się za zespół z zaplecza najlepszej ligi świata.

Makumb:

Podczas obydwu ostatnich transmisji na Eleven Sport komentatorzy wielokrotnie podkreślali, że Leeds kiepsko sobie radzi na wyjazdach. Ostatnie dwa wyniki mogą chyba świadczyć o tym, że to twierdzenie jest prawdziwe. Jutro jednak przekonamy się czy Pawie potrafią sobie radzić w meczach an Elland Road. W pierwszym meczu nowego sezonu w Leeds Pawie jako gospodarz podejmą Birmingham, czyli drużynę, która zawsze stawiał naszym trudne warunki. Dość wspomnieć, że ostatnie spotkanie na ER wygrali własnie goście i to 2:0. Teraz jednak Leeds nie za bardzo może sobie pozwolić na stratę punktów. Po porażce z QPR i fatalnym wrażeniu, które po niej pozostało piłkarze Garryego Monka po prostu muszą zagrać dobry mecz i zdobyć 3 punkty, inaczej już na samym początku sezonu bardzo skomplikują sobie sytuację. 
W składzie zapewne zajdzie kilka zmian. Spodziewam się, że do pierwszej 11 wróci Bamba i mam nadzieję (o ile zdrowie pozwoli) Liam Cooper, gdyż Kyle Bartley póki co sprawia wrażenie obrońcy jeszcze bardziej chimerycznego niż Bellusci. Nie spodziewam się natomiast zmian na bokach obrony (minęło zbyt mało czasu aby nowo pozyskany Aylng wskoczył z miejsca do 11). W pomocy chętnie zobaczyłbym Mowatt (lub ewentualnie Phillipsa), Diagouragę i Hernandeza. Parę skrzydłowych powinni stworzyć Roofe i Dallas, a na szpicy zagrać MUSI Antonsson. Szwed dwukrotnie dał świetną zmianę, zdobył gola, wypracował karnego i za każdym razem stwarzał znacznie większe zagrożenie pod bramką rywali niż Chris Wood przez cały mecz.

Jeśli chodzi o wynik to stawiam, że Leeds po ciężkim meczu wygra 2:1.
Forza Leeds!

Krzynek:


Wielki futbol wraca na Elland Road. Mam nadzieję, że ten stadion z 28 tysiacami widzów na trybunach, w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu, będzie forteca nie do zdobycia dla rywali Pawi. Jednak Birmingham to zespół bardzo niewygodny. Garry Rowet potrafi znakomicie ułożyć swoja drużynę nie majac w niej jakiś wielkich gwiazd. Garry Monk z kolei wciaż uczy się Leeds i pewnie znowu zamiesza w składzie. Nie ma wielu opcji w defensywie i w zwiazku z tym mecz z The Brums zaczniemy w tyłach tak, jak kończyliśmy dwa poprzednie mecze. Roszady z kolei pewnie będa w środku pola. Tam potrzeba doświadczenia zatem do gry wróci Diagouraga. Nie wierzę, że Pablo Hernandez zregenerował siły po środowym dwugodzinnym bieganiu w Fleetwood, także raczej watpię w jego występ od pierwszej minuty. Dobra zmianę w pucharze dał Mowatt i to on powinien zagrać na 10. Z przodu musi wyjśc Antonsson. Szwed widać, że jest w gazie, piłka szuka go w polu karnym, dochodzi do sytuacji bramkowych i na tę chwilę nie ma co na siłę męczyć Wooda. Nowozelandczyk może dać impakt z ławki. Ten mecz wygramy. Po męczarniach, bo ciężkim boju, ale wyciułamy te bezcenne 3 pkt, które zabiora nas z ostatniego miejsca w tabeli.

Ceterum censeo Cellino expullendum esse.

Komentarze  

#5 krzynek 2016-08-13 17:20
Monk po meczu wściekły. W czasie wywiadu nie owijal w bawełnę, w szatni pewnie leciały wiory. Krytykował przede wszystkim zaangażowanie i twardość zawodników. Zaapelował ze ci gracze musza w końcu stać sie mezczyznami
#4 krzynek 2016-08-13 16:44
Niżej niż my tyko górnicy a we wtorek łatwiej nie bedzie bo fulham w formoe
#3 xGiaraNx 2016-08-13 16:04
No i się zesrało :/ tragiczny początek sezonu...

Dajmy jednak czas Monk'owi..
#2 xGiaraNx 2016-08-13 15:25
Wynik 1:2 nie wygląda dobrze... na szczęście jeszcze 30min meczu.
#1 krzynek 2016-08-13 15:00
Do przerwy po 1. U nas świetny Mowatt. Co chwila rozrzuca prostopadlymi pilkami. Dominujemy

You have no rights to post comments

SKLEP LEEDS UNITED