Pomocnik Pawi Bradley Johnson opowiedział w jednym z ostatnich wywiadów, że jest bliski spełnienia swojego marzenia zwiazanego z reprezentowaniem Stanów Zjednoczonych na przyszłorocznych Mistrzostwach Swiata w Republice Południowej Afryki. Bradley posiada amerykańskie korzenie za sprawa swojego pradziadka. Z informacji pojawiajacych się w mediach jasno wynika, że jeden z naszych pomocników jest stale obserwowany przez Amerykanów.
- Rozmawiałem z nimi - mówi Bradley - dzwonili do mnie i pytali, czy jestem zainteresowany reprezentowaniem Stanów Zjednoczonych. Odpowiedziałem że oczywiscie jestem, jednak teraz jestem najbardziej skoncentrowany na występach w Leeds, a ewentualne powołanie będzie dla mnie dodatkowa motywacja do jeszcze lepszej gry.
- Dla wielu kibiców było to zaskoczeniem, że mogę występować w reprezentacji USA, jednak ja o tym wiedziałem od zawsze. Mój tata jest w ciagłym kontakcie z nasza rodzina w Ameryce, z kolei mój pradziadek był afroamerykaninem.
- Amerykanie powiedzieli mi, że nie dostanę powołania za szybko. Będa ciagle mi się przygladać, a jak do tej pory sa z mojej gry na Elland Road bardzo zadowoleni.
Przypomnijmy, że w ubiegły poniedziałek Johnson w spotkaniu przeciwko Norwich strzelił już szósta bramkę w tym sezonie.
Stany Zjednoczone zakwalifikowały się do przyszłorocznego turnieju w RPA, a jak dodaje Brad, występ na takiej imprezie byłby dla niego spełnieniem marzeń.
- Jako dziecko ogladałem Mistrzostwa Swiata w telewizji i już wtedy wiedziałem, że chcę w nich wystapić. Na takiej imprezie występuja przecież najlepsi zawodnicy na swiecie i można się od nich wiele nauczyć.
- Jednak tak jak wspomniałem, nie wybiegam za daleko w przyszłosć. Teraz koncentruję się na występach w drużynie Pawi i jest to dla mnie najważniejsze.











