Deszczowe, grudniowe popołudnie i mecz przeciwko rywalowi przez niemal całe spotkanie broniącym sie we własnym polu karnym, wygrany po golu powracającego do zdrowia rezerwowego, który ledwie 3 miesiące wcześniej zerwal więzadła w kolanie - tak wyglądał 15 grudnia 2018 z perspektywy Leeds United. Ta jedna bramka wystarczyła, żeby The Whites z University Stadium wywieźli 3 punkty, dzięki którym przeskoczyli Norwich i awansowali na pierwsze miejsce w tabeli.
Mecz poprzedziła szokująca informacja o problemach osobistych Samu Saiz i jego chęci szybkiego powrotu do Hiszpanii. W wyjściowej 11 Marcelo Bielsa w miejsce Saiza wystawił Lewisa Bakera. Niestety wychowanek Chelsea nie miał najlepszego dnia i już drugi raz w sezonie zostal zmieniony w przerwie. Mecz zaczął się od haraganowych ataków Leeds. Zaraz na początku po dośrodkowaniu Alioksego strzał głową oddał Pablo Hernandez, ale Ben Alnwick sprawował piłkę na rzut rożny. Tego rodzaju stałych fragmentów gry zresztą The Whites w tym spotkaniu wykonywali bardzo dużo, ale wysocy defensrzy Kłusaków zwykle radzili sobie z dośrodkowaniami Douglasa i Heranandeza. Gospodarze bronili dostepu do swojej bramki bardzo szczelnie. Udało im się wyłaczyć z gry Kemara Roofe'a, a jedyne okazje stwarzali sobie pomocnicy. Po dośrodkowaniu Klicha strzał głową, niecelny, oddał Baker, a tuż przed przerwą świetną okazję miał Klich, ale na wysokości zadania stanął ponownie Alnwick. Gra Baileya Peacocka-Farrella ograniczala sie do rozgrywania piłki z obrońcami.
Na drugą połowę od początku wyszedł Jack Clarke przesuwając na pozycję nr 10 Hernandeza. Jak to bywało w poprzednich meczach wychowanek Leeds także i teraz nękał obronców rywali swoimi rajdami. Czystych okazji strzeleckich było jednak jak na lekarstwo. Wszystko zmieniło się po godzinie gry. Wtedy po raz pierwszy od września na placu gry zameldowł się Patrick Bamford. Kupiony latem za 7 mln funtów napastnik już po 5 minutach pokazał, jak bardzo go przez te 3,5 miesiąca brakowało. Świetną piłkę w pole karne, między nogami Jacka Hobbsa, zagrał Hernandez, a Bamford bez przyjęcia, z pierwszej piłki posłał piłkę obok bezradnego Alnwicka. Po zdobytej bramce napastnik Leeds od razu podbiegł do trybun, gdzie siedział szef działu medycznego Leeds, Rob Price, który miał ogromny udział w szybkiej rehabilitacji Bamforda. Warto dodać, że był to pierwszy kontakt z piłką Bamforda w tym meczu. W 70 minucie po rzucie roznym bitym przez Hernandeza do piłki doszedł Kalvin Philips, ale 22-latek chybił strzałem głową. Im bliżej końca meczu, tym coraz śmielej zaczęli atakować gospodarze. Kłusaki próbowały ciągłych wrzutek w pole karne na rosłych napastników, ale z tego typu zagraniami radził sobie Pontus Jansson. Była też chwila grozy, kiedy w 80 minucie w polu karnym po starciu z Philipsem przewrócil się Craig Noone, jednak sędzia Rob Jones pozostal niewzrusozny, co nalezy uznać za uśmiech szczęścia. W 85 minucie po rzucie rożnym najwyżej do piłki wyskoczył Jack Hobbs, a strzał wychowanka Liverpoolu z linii bramkowej wybił Barry Douglas. Minutę później rywali mógł dobić Mateusz Klich, ale strzał z dystansu Polaka świetnie wybronił Alnwick.
W przyszłą niedziele rozpocznie się świąteczno-noworoczny maraton. Na jego początek Leeds zagra z rozpędzoną ostatnio Aston Villą. Jeśli The Whites z Villa Park wrócą z punktami, to tegoroczny karp może smakować wyjątkowo dobrze.
Bolton Wanderers 0
Leeds United 1 (Bamford 66)
Bolton: Alnwick, Taylor, Lowe, Vela, Buckley (Wildschut 72), Noone, Hobbs, Olkowski, Williams (Oztumer 80), Magennis (Doidge 75), Wheater. REZ: Matthews, Donaldson, Wilson, O'Neil.
Leeds: Peacock-Farrell, Shackleton, Jansson, Phillips, Douglas, Forshaw, Klich, Baker (Clarke 45), Alioski, Hernandez (Halme 90), Roofe (Bamford 61). REZ: Huffer, Roberts, Harrison, Davis.
żółte kartki: Lowe, Noone (Bolton), Douglas (Leeds)











