Nie tak pierwszy weekend kwietnia wyobrażali sobie kibice i piłkarze Leeds United. W sobote The
Whites ulegli poraz drugi w sezonie Birmingham City. Eipa Garry’ego Monka na St Andrews wygrała z
The Peacocks 1-0, a z racji tego, że na Deepdale w takim samym stisunku wygrało Sheffield United,
to oznacza, że to Szable wróciły na miejsce gwarantjące bezpośredni awans do Premier League.
W Birmingham Marcelo Bielsa dokonał tylko jednej zmiany w składzie. W bramce po zawieszeniu za
czerwoną kartkę z powrotem zameldował się Kiko Casilla. Hiszpan w sobotę były najlepszym
zawodnkiem ekipy gości, co wiele mówi o pozstawie Pawi w tym meczu. Zmineiło sie także
istawienie The Whites. Dwójke napastników Birmingham Marcelo Bielsa postanowił zatrzymac trpjką
środkowych obrońców cofając niżej Kalvina Philipsa.
Od samego początku mecz nie był zbyt imponującym widowiskiem. Na początku meczu niezłą okazję
do otwarcia wyniku miał Tyler Roberts. Walijczyk pomknał prawą stronę pola karnego i oddał strzał z
ostrego konta, który poszybował nad poprzeczka bramki Lee Campa. Wydawało się, że Roberts w tej
sytuacji powinien poszukać w środku lepiej ustawionych Hernandeza i Alioskiego. Około 30 minuty
pierwszą nakomita okazję zmanrnował Patrick Bamford. Z prawej strony dośrodkowywał w pole
bramkowe Luke Ayling, a Patrick Bamford, który zdołał urwać się obrońcom instyktowanie strącił
piłkę, ale ta niestety tylko odbiła się od słupka i wpadła w ręcę Campa. Niecałą minutę później Che
Adams wyprowadził Birmingham na prowadzenie. Lukas Jutkiewicz wypracował okazję dla swojego
kolegi z ataku, a ten mocnym, pewnym strzałem z 18 metrów w dolny róg bramki Casilli pokazał,
dlaczego ściągnął na siebie zainteresowanie klubów z Championship. Chwilę później Adams powinien
podwyżsyzć wynik tego meczu, ale tym razem Kiko Casilla zatrzymał Anglika.
W drugiej połowie The Blues cognęli się głęboko na własnej powłowie, a Leeds mając olbrzymią
przewagę w posiadaniu piłki bili głową w mur. Gospodarze natomiast wyprowadzli co jakis czas
bardzo groźne kontry. Po jednej z nich oko w oko w Casilla stanął Jutkiewicz, ale Katalończyk
ponownie okazał sie górą w tym starciu. W 54 minucie po dośrodkowaniu Dallasa z aprawej strony,
kolejną świetna sytuację zmarnował Patrick Bamford, który przeniósł piłkę nad poprzeczką.
Następnie po ładnym podaniu Klicha Alioski źle opanował piłkę i nie mając dobrek pozycji oddał
strzał nad poprzeczka bramki Campa. Bramkarz Bormingham popisał się znakomitym refleksem po
strzale głową Bamforda z kilku metrów. Ataki Leeds były bez wiary i bez przekonania, a mądrze
ustawione Birmingham mogło położyć ten mecz do łóżka. W doliczonym czasie gry Che Adams
nawinął sobie Liama Cooper w polu karnym i oddal potężny strzał, który ponownie odbił Casilla.
Birmingham City 1 (Adams 29)
Leeds United 0
Leeds: Casilla, Ayling, Cooper, Jansson, Alioski, Phillips, Klich (Clarke 70), Roberts, Hernandez,
Harrison (Dallas 45), Bamford (Roofe 70). REZ: Peacock-Farrell, Forshaw, Berardi, Shackleton.
Birmingham: Camp, Pedersen, Colin, Kieftenbeld (Harding 57), Mahoney (Jota 76), Adams,
Jutkiewicz, Dean, Maghoma, Gardner (Davis 45), Morrison. REZ: Trueman, Roberts, Vassell, Mrabti.
Żółte kartki: Dean (Birmingham), Jansson, Hernandez (Leeds)
sędzia: M. Dean
widzów: 24,197 (2,781 Leeds)











