Ciężko sobie wyobrazić obecnie drużynę Leeds United bez Kalvina Philipsa. 24-latek od przyjścia na Elland Road stał się kluczową postacią ekipy The Whites. Świetny zeszły sezon sprawił, że Philips cieszył się dużym zaintersowaniem w czasie letniego okienka transferowego, jednak oferty opiewające na ponad 20 mln funtów nie przekonały włodarzy klubu do sprzedaży wychowanka Leeds. Zamiast tego Pirlo z Yorkshire podpisał nowy kontrakt z Leeds United. Forma Philipsa sprawiła, że wielu kibiców i ekspertów zastanawia się, czy Kalvin nie miałby szans znaleźć się w kadrze Garetha Southgate'a na Euro 2020. Sam zawodnik jednak o tym nie myśli i skupia się na awansie ze swoiją ukochaną drużyną do Ziemi obiecanej jaką jest z pewnością Premier League. W rozmowie ze Sky Sports Philips opowiadał o swoich relacjach z Marcelo Bielsą, z nadziejami na ten sezon i sposobie gry.

Menadżer przychodząc do klubu wybrał graczy, z którymi chciał pracować. Wyciągnął ze mnie to, co najlepsze. Nie byłem na pewno wśród najlepszych! Myślę, że na pewno trener, cały sztab szkoleniowy i koledzy z boiska bardzo mi pomogli w moim rozwoju.

Nigdy nie sądziłem, że będę w stanue grać na takim poziomie. Bielsa sprawia, że każdego dnia trenujemy na absolutnego maksa. oglądamy nasze mecze, musimy je analizować. Menadżer przekazuje nam później, co zrobiliśmy dobrze, a co źle. Głównie skupia się na tych złych rzeczach - mówi Philips.

Przed przyjściem do Leeds Marcelo Bielsy Kalvin Philips był typowym pomocnikiem box to box. Thomas Christiansen próbował go nawet w roli ofensywnego pomocnika. Argentyńczyk jednak dostrzegl w wychowanku Leeds klasowego defensywnego pomocnika. Pozycja i rola Philipsa jest jednak trudna do ujęcia w szeroko pojęte ramy. Kalvin nie tylko odpowiada za rozbjanie ataków rywala, ale także jest jednym z głównych reżyserów gry drużyny Bielsy. Philips nie ma problemów z wzięciem gry na siebie, wyprowadzeniem piłki czy zagraniem długiej diagnonalnej piłki na druga stronę boiska. Dominacja i kontrola meczu, na punkcie której ma obsesję Bielsa, wiele zawdzięcza właśnie zawodniokwi z numerem 23. Wszechstronność Philipsa sprawia, że w momentach potrzeby, Bielsa może go wystawić na środku defensywy.

Marcelo zwraca sporo uwagi naszemu ustawieniu, temu jak się poruszamy po boisku. Myślę, że moge grać skutecznie na każdej pozycji w pomocy, ale trener przychodząc tytaj miał na mnie z góry określony pomysł i wiedział, gdzie chce mnie wystawiać. Myślę, że jego styl bardzo mi pomógł w adaptacji do nowej pozycji.

Lubię twardą grę i mocne wejścia. Kiedy gramy przeciewko innym drużynom, zawsze patrzę na ich najlepszego gracza. Chcę go wtedy zatrzymać. Niweluje jego największe zalety, które zidentyfikowałem wcześniej i w taki sposób pomagam drużynie. Myślę sobie, że to jest nasz wewnętrzny pojedynek. On nie może mnie minąć i strzelić gola. Teraz muszę być jednak bardziej ostrożny, bo mam wrażenie, że gra zrobiła sie trochę bardziej delikatna. Pamiętam jak w młodości nie patyczkowałem się i zawsze byłem graczem, który lubił mocne wejścia. Moja mama i babcia zawsze jak chodziły na moje mecze, to widziały, że nigdy nie pozwoliłem, żeby mnie ktoś pochnął, przepchnął czy zgnoił. Teaz ja w jakimś stopniu znęcam się nad innymi.

W rozmowie z Sky Sports poruszył także dość ciekawy i kontrowersyjny temat umiejętności lingwistycznych Marcelo Bielsy. Argentyńczyk ma łatkę trenera, który w języku Szekspira nie potrafi sie nawet przedstawić, ale zdaniem Philipsa w ostatnim czasie angielski Bielsy znacznie się poprawił, tylko sam zaintersowany nie chce dać znać o tym fakcie szerszej publiczności.

Obecnie angielski Marcelo jest na zaskakująco dobrym poziomie, ale myślę, że on nie chce, żeby ludzie o tym wiedzieli! To jest bardzo szczery człowiek. Mówi ci jak jest. Jest szczery i mówi ci, co masz zrobić, żeby się poprawić i nie przyjmuje do wiadomości pracy poniżej 100%. Jeśli nie pracujesz na 100% zostaniesz ukarany, a jeśli to robisz, to wyniki przyjdą same.

Kalvin Philips jest kolejnym piłkarzem Leeds, który opowiadał o legendarnej sesji  treningowej, którą sami graczy nazwali Morderczą piłką. W środku tygodnia rozgrywana jest gra wewnętrzna na całe boisko. Celem jest jak najszybsze i jak największe bieganie. Zawodnicy w trakcie tej sesji nie mają ani chwili wytchnienia, a kiedy piłka opuści plac gry, to asystenci porozsawiani wokół niego od razu wrzucają nową piłkę. W trakcie tej sesji nie można stanąć na sekundę.

W środę mamy najcięższą sesję treningową, jaką miałem kiedykolwiek w moim życiu - zdradza Philips. - Mamy wtedy coś, co nazwaliśmy Murderball. My to nazywamy morderczą piłką, ale dla Marcelo to jest zwykła piłka nożna! Gramy wtedy pięć 5-minutowych bloków gry o nieprawdopodobnej intensywności. Nawet jeśli piłka wyjdzie za boisko, to ktoś ze sztabu od razu ją przywraca do gry. To jest katorga, ale przynosi efekty. Wątpię, żeby inne drużyny grały na takiej intensywności, na jakiej my trenujemy. Dlatego idzie nam tak dobrze.

Na koniec Kalvin odniósł się do swojego przydomka, który w zeszłym sezonie nadali mu kibice The Whites. Pirlo z Yorkshire jednak nie potrafi znaleźć wielu podobieństw między sobą, a włoskim maestro.

Może ewentualnie długie włosy? - żartuje Philips. - Oczywiście to miłe, że kibice dobrze o mnie myślą. Jestem stąd, dlatego to dla mnie szczególnie ważne.

 

 

You have no rights to post comments

SKLEP LEEDS UNITED