Marcelo Bielsa ani myślał odpuścić ostatni mecz Leeds United w Sky Bet Championship. Argentyńczyk, dla którego starcie z Charltonem było 100 meczem na ławce trenerskiej Leeds, w programi przedmeczowym wspomniał, że z szacunku dla rozgrywke i rywalizacji The Whites na mecz z Londyńczykami wyjda w najmocniejszym składzie. Nie tylko skład, ale i motywacja i forma Pawi była na najwyższym poziomie. Gospodarze grali z ogromną determinacją, pasją i polotem z czym goście poradzić sobie nie mogli. Przed wręczeniem pucharu za wygranie Championship Pawie rywalom zaaplikowały 4 bramki w efekcie czego drużyna Lee Bowyera pożeganała się z drugą ligą.
Już od pierwszego gwizdka było wiadome, że Leeds swój ostatni mecz w sezonie chce dograc jak na mistrzów przystało. Chwilę po pierwszym gwizdku do długiego podania z prawej strony pola karnego wpadł Jack Harrison. Skrzydłowy Pawi zwodem a'la Dideir Drogba zmylił rywala i oddał podkręcony strzał w kierunku okienka bramki gości, ale piłka nienzacznie minęła spojenie słupka z poprzeczką. W 13 minucie piłka zatrzepotała już w siatce. Rzut rożny z prawej strony bił Hernandez, jego dośrodkowanie wybili obrońcy, ale piłkę przed polem karnym przejął Stuart Dallas. Irlandczyk zagrał z powrotem na prawe skrzydło do Hernandeza, a ten ponownie dośrodkował w pole karne. I tym razem piłkę wybyli defensorzy The Addicks, ale zawieszoną w powietrzu piłkę na 17 metrze przyjął na pierś Ben White, a nastepnie huknął z woleja prosto w okienko bramki Philipsa. Jeśli ktoś zastanwiał się czy jest coś, czego ten chłopak nie potrafi, to tym strzałem młody stoper rozwiał wszelkie wątpliwości. 8 minut później Leeds powinno prowadzić już 2-0. Prawą stroną ruszył Klich i znalazł w polu karnym Alioskiego, niestety Macedończyk w swój strzał oddał za dużo siły, a za mało precyzji i piłka wylądawał na trybunie imienia Normana Huntera. Leeds dlaej napierało. Alioski z lewej storny pola karnego dostrzegl Hernandeza, ale strzał Hiszpana świenie odbił Philips. Pawie grali z polotem z fantazją i nieprawdopobnym luzem. Widoczna bya także ogromna różnica w przygotowaniu fizycznym i goście mogli się tylko przyglądać jak w 28 minucie Leeds zdobywa kolejnego gola. Po wymianie kilku podań Pablo Hernandez dostrzegł wbiegającego w pole karne Stuarta Dallas i między nogami oborńcy obsłużył go idealnie wyważonym podaniem. Dallas takiej okazji nie mógł zmarnować i strzałem przy dalszym słupku podwyższył prowadzenie. Chwilę później kolejną bramkę kandyduującą do gola sezonu mógł dołożyć Luke Ayling. Prawy obrońca Leeds znalazł sobie trochę miejsca na 25 metrze i huknał tuż przy słupku bramki Philipsa, ale golkiper gości był czujny i zdołał sparować piłkę na rzut rożny. Po tym rzucie rożnym z dystansu strzelał jeszcze Dallas, ale piłka po rykszcie znowu minęła bramkę rywali. Presja ze strony Leeds nie ustępowała i gospodarze w dalszym ciągu tłamsili rywala. Swoją drugą bramkę mógł strzelić Dallas, który oddał soczysty strzał po wycofani piłki przez Harrisona, ale bramkarz gości pokazał, że tego dnia jest w dobrej formie. Przed przerwą Charlton mógł wyrównać. Po rzucie rożnym Leeds goście wyprowadzili kontrę, po której sam an sam z Meslierem wyszedł Doughty, ale skrzydłowemu Londyńczyków zabrakło ziimnej krwi i przestrzelił.
Lee Bowyer w przerwie postawił wszystko na jendą zmianę i przeprowadził 3 zmiany. Opłacić to sie mogło zaraz po wznowieniu. Świetną pozycję w polu karnym Pawi znalazł sobie Chuks Aneke, ale Ilian Meslier w stylu Dominika Haska nogami odbił ten strzał. W 51 minucie Leeds zadało nokautujący cios. Hernandez egzewkował rzut rożny z lewej strony, a do ostro bitej piłki najszybciej wystartował wprowadzony w przerwie Tyler Roberts, który strzałem głową zdobył swoją 4 bramkę w sezonie. Po upływie godizny gry Marcelo Bielsa dał pograć młodzieży. Opłaciło sie to w 66 minucie. Po akcji rodem z meczów U-23 Pawie zdobyły 4 bramkę. Pascal Struijk posłał cudowne diagonalne podanie na prawe skrzydło, a tam do piłki pierwszy dopadł Ian Carlo Poveda. Młody skrzydłowy dostrzegł wbiegającego Shackletona, a wychowanek Leeds precyzyjnym uderzeniem przy słupku zdobył swoją drugą bramke w barwach The Whites. Po tej bramce Leeds troche spuściło z tonu, ale widoczną chrapkę na gola miał Ayling. Wychowanek Arsenalu w końcówce oddał kolejny strzał z dystansu, ale bramkarz Charltonu znowu zdołał wyjśc z tego pojedynku zwycięsko. Tuż przed końcowym gwizdkiem czyste konto Leeds uratował Meslier. Głową strzelał Aneke, a młody Francuz w akrobatyczny sposób obronił ten strzał. Warto zauwazyć, że 20-latek w 10 meczach w tym sezonie 7-krotnie zachowywał czyste konto. Dodajmy jeszcze, że w ostatnich minutach szansę debiutu w ligowym meczu otrzymał Mateusz Bogusz, jednak Polak mimo wielu starań nie zdołał znaczaco wpłynąć na wynik.
Była ciężka praca, a po niej nastał czas na świetowanie. Poza Elland Road słychać i widac było fajerwerki, a na samej murawie ustawiono podest, na którym Liam Cooper uniósł puchar za wygranie ligi.
LEEDS 4 (White 13', Dallas 28', Roberts 51', Shackleton 66')
CHARLTON 0
Leeds: Meslier, Ayling, White, Cooper, Dallas, Struijk, Klich (Bogusz 73), Alioski (Poveda 62), Harrison (Stevens 73), Hernandez (Shackleton 63), Bamford (Roberts 45). REZ: Miazek, Douglas, Davis, Casey.
Charlton: Phillips, Matthews, Lockyer, Pearce (Morgan 45), McGeady (Williams 45), Bonne (Green 79), Sarr, Cullen, Field, Davison (Aneke 45), Doughty. REZ: Amos, Purrington, Oshilaja, Hemed, Lapslie.











