1. Piłkarz sezonu
Krzynek:
Zwrócić uwagę na pewno trzeba na to, że żaden z piłkarzy Leeds wyraźnie nie był lepszy od swoich kolegów. Siła Leeds przede wszystkim tkwiła w kolektywie i zespole. Tak na dobrą sprawę nie można podważać uznania piłkarzem sezonu zarówno Dallasa jak i Klicha, Hernandeza, Harrisona czy Kalvina Philipsa. Ja jednak postawię na Bena White's. Mistrzostwo zdobywa się obroną, a ten młody piłkarz obronę United wzniósł na niesłychany poziom. Wszyscy rok temu pukaliśmy się w głowę kiedy Marcelo Bielsa postanowił, że Pontus Jansson zostanie oddany bez żalu do Brentford, a obroną dowodzić będzie żółtodziób, którego dotychczasowe doświadczenie sięgało League Two i kilknuastu meczów w League One. Wychowanek Brighton był niesamowity od pierwszych minut sezonu i z jego biegiem jeszcze podnosił swój poziom. Diament, Rolce Royce - nie ma dobrego słowa na opisanie tego chłopaka. Jego czytanie gry, elegancja, łatwość poruszania się z piłką przy nodze - to wszystko sprawia, że z pewnością niedługo założy trykt reprezentacji Anglii.
Sherm:
Wybór piłkarza sezonu dawno nie był tak trudny. W poprzednich latach łatwo było wyróżnić zawodnika, który latał o wiele wyżej, niż reszta przeciętnego zespołu. Tym razem wszyscy wskoczyli na niewiarygodnie wysoki poziom. Mimo to, zgodnie z głosowaniem na grupie Leeds United Polska, wybieram Bena Whitea. Pamiętam, że gdy ogłoszono go jako następcę Pontusa Janssona, ulubieńca trybun i naprawdę dobrego piłkarza, to zrobiłem wielkie oczy ze zdziwienia. Zero doświadczenia w Championship, praktycznie anonimowy zawodnik i wielka presja do uniesienia. Okazało się, że chłopak pokazał wszelkim krytykom i niedowiarkom, jak bardzo się mylili. Absolutnie topowy obrońca nie tylko Leeds, ale i całej ligi. Znakomity w ustawianiu się, odbiorze, powietrzu, ale i wyprowadzeniu piłki i rozegraniu, co w dzisiejszym futbolu jest bardzo ważne. Cóż można o nim powiedzieć więcej… chyba jedynie #FreeBenWhite ;)
Adamos:
kłopoty bogactwa. Wśród kandydatów White, Dallas, Klich, Phillips, Hernandez...
Zapewne nieco przez narodowe kumoterstwo, ale postawię na Mateusza Klicha. Może nie tak efektowny i wymierny w postaci bramek i asyst jak w ubiegłym sezonie, ale nie bez powodu to od Polaka Bielsa rozpoczynał układanie składu zespołu. Klasyczny pomocnik w dosłownym tego słowa znaczeniu - był wszędzie, harując w defensywie, rozpoczynając akcje w środku boiska, schodząc na skrzydło, wreszcie również zdobywając gole i asystując. Niesamowita wydolność, ambicja, czytanie gry, podporządkowanie się Bielsie i zespołowi.
2. Odkrycie sezonu
Krzynek:
Jak wyżej. Po czytaniu zachwytów Victora Orty nad Benem White'm wiedziałem, że to może być chłopak, który będzie fajnym wzmocnieniem, ale nie spodziewałem się, że w całym sezonie nie doczekam się choćby jednego błędu z jego strony!
Sherm:
W tej kategorii również powinien bez dwóch zdań zwyciężyć Ben White. Żeby się jednak nie powtarzać, zdecyduję się na innego piłkarza. Jest nim Illan Meslier. Kolejny anonimowy zawodnik, ściągnięty, nie oszukujmy się, jako rezerwowy bramkarz. Pozycja Kiko Casilli, mimo jego wielu dziwnych zagrań, była raczej niepodważalna. W końcu, aż do rasistowskiej afery, był jednym z czołowych golkiperów, jeśli chodzi o czyste konta. Kiedy przyszło osiem meczów zawieszenia, w jego buty, wśród lamentów polskich kibiców - „Dlaczego nie Miazek?!”, wszedł właśnie 20-letni Francuz. I odpowiedział na przedstawione wyżej pytanie w doskonały sposób: 10 meczów, siedem czystych kont i zaledwie cztery stracone gole. Owszem – to także zasługa znakomitej obrony. Jednak Meslier był zatrudniany przez graczy rywali i wychodził z tego obronną ręką. Czy jest to bramkarz na poziom Premier League? Z pewnością powinien dostać szansę. Pamiętajmy, że ma dopiero 20 lat, więc sporo nauki przed nim.
Adamos:
Tu wątpliwości nie mam żadnych, chociaż ostatnimi tygodniami rozgrywek swoją kandydaturę zgłosił też Ilian Meslier. Trzeba jednak należyte honory oddać Benowi White'owi. Młody piłkarz, który nie grał dotąd wyżej niż na trzecim szczeblu angielskiej piłki, pod kierunkiem Marcelo Bielsy pozamiatał Championship. Zdecydowanie najlepszy obrońca Leeds i poważny pretendent do tytułu piłkarza sezonu. Chyba największa od lat strata dla drużyny, jeśli nie uda się go kupić z Brighton. Krycie, odbiór, wyprzedzanie, szybkość, drybling (i w obronie, i w ofensywie!), gra głową, technika, podania... Wszystko na poziomie Championship perfekcyjne. A jeszcze przez kilka lat będzie się rozwijał. Mało kto spodziewał się, że po odejściu Janssona do Brentford na Elland Road trafi obrońca niewątpliwie lepszy od Szweda, a jednak tak się stało.
3. Rozczarowanie sezonu
Krzynek:
Nie wiem czy mam kopać leżacego i podać tutaj nawzwisko Jacka Clarke'a, którego wypożyczene do klubu było katastrofą. Oczywiście musi się tutaj pojawić nazwisko Jean-Kevina Augustina, w okół którego osoby zawód jest tak duży, jak nadzieje związane z jego przybyciem. Dla mnie rozczarowaniem sezonu był jednak Patrick Bamford. Wiem, że pracował jak wół. Wiem, że walczył jak lew. Wiem, że był niezwykle przydatny w zakładaniu pressingu, ale na Miłość Boską. Facet powinien sezon skończyć z 30+ bramkami na koncie i to nawet w wypadku kiedy nie będziemy zbyt wybredni.
Sherm:
Tutaj kandydatury mogły być w zasadzie tylko dwie: Jean Kevin Augustin i pewnie zapomniany już przez wszystkich Jack Clarke. Pierwszy zagrał łącznie 48 minut w trzech meczach. Piłkarz sprowadzony jako lekarstwo na nasze problemy z napastnikiem okazał się gigantycznym niewypałem. Leeds w jego życiu na zawsze będzie kojarzyło się z sanatorium… Oby prawnikom udało się odkręcić jego transfer definitywny.
Jack Clarke to bardzo dziwny zawodnik. Wychowanek Leeds w sezonie 18/19 zagrał w 22 meczach, zdobywając dwa gole, dokładając dwie asysty. Zgłosił się po niego Tottenham, wyłożył 11 mln euro i chłopak zmienił barwy. Uważam, że to jeden z lepszych interesów naszego klubu w ostatnim czasie. Clarke zgasł już pod koniec tamtej kampanii, a w kolejnych rozgrywkach, przez pół roku jakie spędził u nas na wypożyczeniu, nie pokazał niczego, co skłoniłoby mnie do zapłacenia za niego nawet 11 euro.
Adamos:
Jean-Kevin Augustin. Tutaj shortlista była wyjątkowo krótka. Możnaby jeszcze rozważać kandydatury Clarke'a czy Nketiaha, ale dla mnie największym rozczarowaniem był Francuz, tym bardziej że Leeds w związku z awansem czeka konieczność wykupienia go.
Możliwości zapewne wielkie, ale jak to bywa z transferami zimowymi, okazał się nieprzegotowany do gry w drużynie Bielsy i pomimo wprowadzania go stosunkowo szybko przez Argentyńczyka na boisko, nie pokazał absolutnie niczego.
4. Bramka sezonu
Krzynek:
Dallas do Klicha, ten do Hernandeza. Hiszpan ładnie z pierwszej piłki z powrotem do Dallasa, a ten wypuszcza Harrisona. Skrzydłowy Leeds dośrodkowuje w pole karne, a tam rozpędzony Luke Ayling cudownym wolejem obijając jeszcze poprzeczkę trafia do bramki. Cały stadion szaleje, cały sztab szaleje, Luke Ayling imituje grę na gitarze tylko Marcelo Bielsa siedzi niewzruszony - on już tę bramkę widział dzień wcześniej na treningu! Cudowna akcja, cudowny strzał, cudowne zdjęcie. Fakt, że niemal identyczną akcję gracze Bielsy przeprowadzili dzień wcześniej, jeszcze podbija notowania trafienia Aylinga.
Sherm:
Luke Ayling vs Huddersfield. Co on robił w polu karnym? Jak to uderzył? Jak to w ogóle wpadło? Wstałem i biłem brawo na stojąco. Ayling w tamtym czasie latał wysoko.
Adamos:
Kilka kandydatur. Gole Aylinga (przeciwko Birmingham, czy wolej przeciwko Huddersfield), bramki Hernandeza (szczególnie przeciwko Bristol), Alioski przeciwko Huddersfield, ale wygrywa i tak cudowny rogal w okno Klicha w meczu przeciwko Boro.
5. Najważniejszy moment sezonu
Krzynek:
To po bramce Pablo Hernandeza wszyscy tak na prawdę uwierzyliśmy, że to się dzieję. To po meczu z Barnsley ten awans stał siię faktem. Jednak mam wrażenie, że gdyby Liam Cooper nie wywalczył pozycji i nie wsadził nogi tam gdzie trzeba na Griffin Park, kiedy Leeds przegrywało z Brentford, to wszystkie te późniejsze momenty nie miałyby miejsca.
Sherm:
Oni się nas boją!” - pamiętacie? To słowa Thomasa Franka, przed lutowym meczem z Brentford. Wtedy nie można mu było odmówić racji. W ostatnich sześciu spotkaniach przed tym pojedynkiem, Leeds przegrało aż pięciokrotnie. Wygrać udało się tylko z Millwall, i to po naprawdę trudnym meczu. Przyszło nam się wtedy zmierzyć z rozpędzonym Brentford, z piłkarzami i trenerem pełnymi arogancji. Pawie w samą porę przypomniały sobie „Bielsaball” i zagrały tak, jak tego się od nich oczekuje. Remis na trudnym terenie (1:1) to wynik, który każdy brałby w ciemno nawet w najlepszym momencie sezonu. Jak ważne było to spotkanie pokazuje statystyka: kolejne pięć meczów to same zwycięstwa, bez straty choćby jednej bramki. Walec Bielsy zatrzymała dopiero pandemia koronawirusa.
Adamos:
11 lutego i remis z Brentford. Przystępowaliśmy do niego po fatalnym styczniu i i dwóch porażkach w lutym. Ledwie 4 punkty z 6 meczów w 2020 roku musiały budzić poważne zaniepokojenie. Dochodziła do tego, co gorsze, naprawdę kiepska gra. Tymczasem w tym spotkania Leeds znów zagrało tak jak potrafi i jak pokazywało to przez większość sezonu. W tym meczu Pawie były lepsze i to gospodarze powinni cieszyć się z punktu. Leeds odbiło się wówczas z dołka i aż do przerwy spowodowanej pandemią wygrało kolejnych 5 meczów, stając się najpoważniejszym kandydatem do awansu w najważniejszej części sezonu.
6. Najlepszy mecz sezonu
Krzynek:
Ekhm, nic nie odda wariactwa ostatniego spotkania 2019 roku kiedy po straciu z Birmingham wszyscy byliśmy kompletnie wyprani z emocji. 9 goli, zmiana wyniku co kilka minut, piękne bramki, walka do ostatnich sekund i co najważniejsze 3 punkty na koniec. To było kapitalne spotkanie do oglądania. Jeśli chodzi o piłkarską jakość, to 60 minut z Cardiff na Elland Road było bliskie perfekcji. Ostatnie pół godziny tamtego meczu jednak wołało o pomstę do nieba i dlatego cieżko tamto spotkanie nazwać mianem najlepszego. Pięknie, równo i skutecznie graliśmy z Huddersfield tuż przed zawieszeniem ligi i wg mnie to był chyba najlepszy mecz Leeds w tym sezonie.
Sherm:
Birmingham 4:5 Leeds, 29 grudnia 2019. To był jakiś kosmos. Byłem pewien, że bramka Aylinga, która znów plasowała nas na prowadzeniu (roztrwoniliśmy wcześniej dwubramkową przewagę), to koniec cudów w tym spotkaniu. Okazało się, że był to dopiero początek! Wyrównanie w 83. minucie, prowadzenie Leeds w 84, za sprawą Dallasa. Ekipa z City znów doprowadza do remisu w 91. minucie! Ale to nie koniec. Znów Ayling, akcja prawą stroną, zagranie w pole bramkowe, piłka odbija się od obrońcy gości i wpada do siatki, w 95. minucie. Jak coś takiego może nie być spotkaniem sezonu?!
Adamos:
Z pewnością najdramatyczniejszy to lutowy z Millwall i wygrana 3-2, pomimo już dwubramkowego prowadzenia londyńczyków. Najprzyjemniejsze spotkanie do oglądania to wiosenna wygrana z Hull. To nie były jednak najlepsze mecze Pawi. Najlepszy to grudniowy thriller z Birmingham, gdzie obie drużyny pokazały kawał dobrego futbolu i niesamowitą determinacji w dążeniu do zdobycia punktów. 9 goli, zwycięstwo Leeds, świetne widowisko - czego chcieć więcej...?











