Przed meczem Leeds United z Manchesterem City media w Anglii przypomniały pierwsze starcie Marcelo Bielsy z Pepem Guardiolą. Wtedy w listopadzie 2011 roku Athletic Bilbao po pasjonującym boju, jednym z najlepszych meczu La Liga ostatniej dekady, zremisowało z Barceloną 2-2. Po końcowym gwizdku obaj trenerzy padli sobie w ramiona gratulując nawzajem dostarczenia tego kapitalnego widowiska. 3 października na Elland Road pogoda przypominała tę z Kraju Basków z tamtego meczu. Po końcowym gwizdku sędziego przemoczony Marcelo Bielsa kucał przy linii bocznej próbując złapać oddech. Po chwili podszedł od niego Guaridiola i obaj trenerzy ponownie mogli paść sobie w objęcia. Ich zespoły w sobotni wieczór dostarczyły wspaniałego widowiska. Po emocjonującym, toczonym w szalonym tempie meczu Leeds zremisowało z wicemistrzem Anglii 1-1.
Yorkshire cały dzień torpedował deszcz, a na początku meczu obronę Leeds United torpedowali goście z Manchesteru. Gospodarze próbowali wyprowadzać piłkę z własnej połowy, ale rywale im na to nie pozwalali. Wysoki, agresywny pressing drużyny Guardioli sprawiły, że większość podań Mesliera przejmowali pomocnicy City. Kompletnie odcięty od gry był Kalvin Philips, a Obywatele prowadzeni przez De Buyne i Sterlinga sunęli z kolejnymi atakami. Pierwszą bramkę The Citizens mogli strzelić już po kilku minutach. Wtedy z rzutu wolnego Mesliera omal nie zaskoczył De Bruyne, ale chytry strzał Belga zatrzymał się na słupku. City atakowało dalej, ale kiedy goście zbliżali się bramki to ich strzały zazwyczaj albo lądowały na The Kop, albo grzęzły w nogach defensorów United. W 14 minucie meczu Leeds po raz pierwszy zdołało wydostać się z własnej połowy i od razu udało się stworzyć sytuację niemal stuprocentową. Po dynamicznej akcji piłka trafiła na prawe skrzydło, gdzie Costa znalazł Aylinga. Prawy obrońca The Whites dośrodkował piłkę w pole karne, a tam pojedynek główkowy z Walkerem wygrał Alioski, niestety Macedończyk mając świetną pozycję, strzelił nad bramką. Chwilę później gorący było pod bramką gospodarzy. Z Aylingiem zatańczył Sterling, który dośrodkował w pole bramkowe, tam strzelał Torres, ale strzał Hiszpana z linii bramkowej wybił Dallas. Minutę później już nikt nie zatrzymał Sterlinga. Wybicie Mesliera przejął Mendy, który zagrał na środek pola. Podanie pomocników City zdołał przeciąć jeszcze Cooper, ale wybicie kapitana Leeds było nieporadne, piłkę przejął Rodri, odegrał ją na lewą stronę do Sterlinga. Gwiazdor City ściął do środka nawinął dwóch piłkarzy Leeds i pięknym strzałem w długi róg pokonał Mesliera. TO nie był koniec niebieskiej nawałnicy. The Citizens chcieli dobić rywala i kolejną świetną okazję miał Foden, jednak młody Anglik uderzył niecelnie. Marcelo Bielsa nie raz powtarzał, że jęsli jego plan A nie działa, to zamiast wprowadzać plan B, lepiej jest wykonać plan A lepiej. Toteż po 25 minutach Leeds otrząsło się z początkowego letargu i gospodarze postanowili schylić się po rzuconą przez przyjezdnych rękawicę. Pawie zaczęły grać szybciej, dokładniej i przede wszystkim z większą wiarą. W końcu trochę miejsca znalazł Kalvin Philips. Więcej luzu złapał Mateusz Klich i obrona przyjezdnych zaczęła być testowana. Pierwsze ostrzeżenie wysłał Stuart Dalla. Po pięknej wymianie podań przez Bamforda, Klicha i Robertsa, Walijczyk wypuścił w pole karne rozpędzonego Dallasa, ale Irlandczyka z Północy zatrzymał Ederson. Brazylijczyk swój zespół uchronił jeszcze w ostatniej akcji pierwszej połowy. Liam Cooper posłał diagonalne podanie z rzutu wolnego z własnej połowy. Do piłki wystartowali Mendy z Aylingiem. Pierwszy do piłki dopadł Francuz, ale naciskany przez Aylinga stracił piłkę. Wychowanek Arsenalu wpadł w pole karne, nawinął jeszcze na zamach Laporte i oddał strzał lewą nogą, który wybronił Ederson.
W przerwie wydawało się, że Marcelo Bielsa wprowadzi Rodrigo Moreno. Argentyńczyk jednak byłego piłkarza Valencii zostawił na ławce, a na plac za Alioskiego wyszedł Ian Carlo Poveda. Młody Anglik kolumbijskiego pochodzenia od początku swojego pobytu na boisku pokazywał ogromną ochotę do gry, a za chęciami szły także umiejętności. Z dynamiką, zwinnością i zwodami Povedy Mendy sobie nie radził i tym razem to Leeds zaczęło połówkę od mocnego uderzenia. Leeds grało bardzo odważnie wysoko atakując gości. W 53 minucie Robertsa w końcu zmienił Rodrigo i z miejsca odmienił oblicze meczu. Chwilę po wejściu na boisku Hiszpana Leeds wyprowadziło kontrę. Costa zagrał piętą do Klicha, a ten znalazł na lewej stronie Rodrigo. 29-latek wpadł w pole karne, poszedł w drybling z Rubenem Diasem i oddał strzał, który po nodze Portugalczyka trafił w poprzeczkę. Piłka wyszła na rzut rożny, a po tym stałym fragmencie gry Pawie wyrównały. Ederson źle wybił dośrodkowanie Philipsa trafiając w nogę swojego kolegę. Piłka spadła pod nogi Rodrigo, a ten z kilku metrów otworzył swój dorobek strzelecki w Leeds. Tempo meczu się jeszcze podkręcało. Z letargu zaczęło wychodzić także City i piłka co chwila przemieszczała się spod jednej pod druga bramkę. Mesliera pokonać próbował De Bruyne, ale strzał Belga był niecelny. Z drugiej strony Edersona strzałem z 25 metrów sprawdził Philips, ale tym razem Brazylijczyk pewnie złapał piłkę. Wciąż szalał Rodrigo. Po kolejnym ataku United na prawym skrzydle z piłką biegł Ayling, który dośrodkował w pole karne. Tam futbolówka trafiła na głowę najdroższego piłkarza w historii Leeds, a później zmierzała w okienko bramki, ale fantastyczną interwencją Ederson sprawił ją na poprzeczkę. Następnie Rodrigo mógł zaliczyć asystę. Tym razem zerwał się prawą stroną i dośrodkował w pole bramkowe. Tam piłkę strącił Bamford, ale ponownie strzał obronił Ederson. Goście nie zaprzestali na przyglądaniu się atakom Leeds i sami też próbowali przeważyć szalę zwycięstwa na swoją stronę. Kapitalne prostopadłe podanie dostał Sterling. Był piłkarz Liverpoolu pędził na bramkę Mesliera, a ile sił w nogach gonił go Robin Koch. Będący pod presją Sterling próbował jeszcze mijać Mesliera, ale młody Francuz nie dał się zaskoczyć i akcja zakończyła z piłką w rękach bramkarza Leeds. Wprowadzeni w końcówce przez Guardiolę Barnardo Silva i Fernandinho dali gościom więcej kontroli. City w końcówce zaatakowało mocniej. Swoich szans szukali Silva i Foden, ale defensywa United nie dała się złamać. Kapitalne zawody rozegrał Robin Koch, który już na dobre zapomniał o niefortunnym debiucie na Anfield. W doliczonym czasie gry mecz rozstrzygnąć dwukrotnie mógł jeszcze Patrick Bamford. Najpierw napastnik Leeds wyszedł sam na sam z Edersonem, ale ten pojedynek przegrał. Chwilę później po stałym fragmencie gry Manchesteru, Bamford niefortunnie oddał strzał szczupakiem na bramkę Mesliera, ale 20-letni bramkarz pewnie złapał piłkę.
Teraz drużynę Marcelo Bielsy czeka dwutygodniowa przerwa. Po meczach reprezentacyjnych Leeds razem z Wolverhampton zamkną 5 serię spotkań.
LEEDS 1 (Rodrigo 58')
MANCHESTER CITY 1 (Sterling 17)
Leeds: Meslier, Ayling, Koch, Cooper, Dallas, Phillips, Klich (Davis 77), Roberts (Rodrigo 56), Alioski (Poveda 45), Costa, Bamford. REZ: Caprile, Llorente, Struijk, Shackleton.
Man City: Ederson, Walker, Dias, Laporte, Mendy (Ake 71), Rodri, Foden, De Bruyne, Torres (Bernardo 65), Mahrez (Fernandinho 77), Sterling. REZ: Steffen, Stones, Delap, Palmer.
żółte kartki: Bamford (Leeds), Mendy (Man City)











