10 miesiąc tego roku nie dostarczył nam zbyt wielu spotkań Leeds United. Pawie w pażdzierniku grały trzykrotnie notując każde możeliwe rozstrzygniecie. Zaczeło się od remisu z Manchesterem City, żeby poprzez porażkę z Wolverhampton zakończyć miesiąc efektowną wygraną z Aston Villą. W tych trzech spotkaniach wsydzić się gry Pawi nie można było, ale z pewnościa kilku z podopiecznych Bilesy wyróżniło się na tle kolegów.
Kyle Walker w jednym z podcastów opowiadał z uznaniem jak Luke Ayling w meczu z Manchesterem City przykleił się do Raheema Sterlinga. Długowłosy defensor Pawi na początku meczu miał trochę problemów ze skrzydłowym The Citizens, ale w kolejnych partiach meczu nie dał mu za dużo pograć. Do tego dorzucił jeszcze kila groźnych wypadów do przodu. Swoją formę kontynuował także w starciu z Wilkami gdzie stworzył bardzo trudne warunki Pedro Neto. Przeciwko Aston Villi wychowanek Arsenalu został rzucony na środek defensywy i tam spisał się znakomicie dyrygując obroną, która nie dała sobie wbić bramki. Obok niego grał wtedy Robin Koch. Niemiec miał mże trudne wjście do Premier League, ale już kolejne mecze to coraz lepsze zawody w wykonaniu Niemca. Koch sprawił, że kibice Leeds powoli zaczynają zapominać o Benu Whitcie. Koch jest równie imponujący w wyprowadzniu piłki, a do tego świetnie radzi sobie w pojedynkach powietrznych i starciach jeden na jeden. Jego twarda, pełna poświęcenia gra sprawia, że obronę United złamac jest coraz trudniej.
W środku pola niezmiennie prym wiedzie Mateusz Klich. Jego 100% skuteczność podań w meczu z wicemistrzem Anglii to swego rodzaju ewenement. Tarnowianin jest prawdziwym motorem napędowym drużyny Bielsy. Tym razem bramki Klich nie strzelił, ale na swoim koncie zpaisał asystę w meczu z Aston Villą. Rodrigo Moreno to kolejny nowy piłkarz Leeds, którego początki na Elland Road były ciężkie, ale z każdym kolejnym tyogdniem najdrozszy piłkarz Leeds radzi sobie coraz lepiej. Jego wejście był w meczu z Manchsterem City było prawdziwym punktem zwrotnym. Hiszpan imponuje mądrością zagrań, dokłądnością podań i pokazywaniem się do gry. Z City strzelił gola, a z Aston Villą wypracował pierwszą bramkę Bamforda.
Sam Bamford nie miał zbyt wielu okazji do strzelania gola w pierwszych dwóch meczach października, ale mimo tego nie unikał walki, biegania i pomocy kolegom. W zeszły piątek dołozył jeszcze do tego bezwględność pod bramką. 3 bramki i bezapelacyjny tytuł bohatera 6 kolejki Premier League.
Głosowanie tradycyjnie odbywa się poprzez Ankietę na grupie facebookowej. Wyniiki poznamy w czwartek.











