Modelowa rodzina, życie usłane różami to nie jest historia dzieciństwa Kalvina Philipsa. Patrząc na wiecznie uśmiechniętego reprezentanta Anglii można dojść do takiego wrażenia, ale jak pokazał wywiad Philipsa dla The Times, wcale tak nie było. Pomocnik Pawi poopowiadał trochę o swoim ojcu, który często trafiał do więzienia, gdzie przebywa także obecnie. Philips opowiedział także, co działo się w więzieniu kiedy Pawie przypieczętowały awans do Premier League.

W trakcie mojego dzieciństwa mój ojciec był raz w domu, raz poza nim. Szedł do więzienia, wychodził z niego, potem znowu wracał. Otaczał się złymi ludźmi, dochodziły do tego bójki, narkotyki i wszystko, co możesz sobie wyobrazić.

Myśląc o moim ojcu, patrzę na warunki w jakich dorastał. Nie miał najlepszej sytuacji. Nigdy nie poznał swojego ojca. W szkole miał ksywę "Kredowy", bo jako jedyny w szkole i sąsiedztwie był czarnoskóry. Do tej pory ludzie tak na niego mówią. TO było szalone, on miał pierwsze dziecko w wieku 13 lat. Z moją siostrą cioteczną jesteśmy bardzo blisko.

Z moją mamą ojciec miał dobre relację aż w końcu ona zaczęła tracić cierpliwość. Trafił do więzienia, wyszedł z niego, wrócił do domu i znowu zaczął świrować i z powrotem poszedł do więzienia.

Codziennie przejeżdżam obok tego więzienia. To jest szalone. Byłem u niego kilka razy, ale szczerze to nie chcę go tam oglądać. Wolę rozmawiać z nim przez telefon. Rozmawiamy co kilka tygodni. Jest ze mnie dumny, to kibic Leeds całym sercem, mieszkał tutaj całe życie.

Jakiś czas po awansie zadzwonił do mnie i powiedział, żebym słuchał. Wszyscy więźniowe będący w pomieszczeniu z telefonami zaczęli śpiewać Marching on together i walić rękami po ścianach. To było jakieś wariactwo.

Kalvin Philips obecnie przechodzi rehabilitację kontuzjowanego barku, ale sztab medyczny na Thorp Arch głęboko wierzy, że reprezentant Anglii będzie gotowy do gry w następnym meczu Pawi z Arsenalem. Kanonierzy na Elland Road przyjadą za 8 dni.

You have no rights to post comments

SKLEP LEEDS UNITED