Jack Harrison i Ezgjan Alioski są piłkarzami Leeds United, którzy w ostatnim czasie przeżywają trochę słabszy okres i wielu kibiców domagało się posadzenia ich na ławce rezerwowych. Cierpliwość do obydwu panów zaczął tracić także Marcelo Bielsa, który w przerwie meczu z West Hamem postanowił zmienić obydwu graczy. Odpowiedź zarówno Harrisona jak i Alioskiego na krytykę była idelana. Obydwaj panowie w środowy wieczór zagrali na poziomie, do którego przyzwyczaili we wcześniejszej fazie sezonu i w sporej mierze przyczynili się do okazałego zwycięstwa przeciwko Newcastle.
LUTV po meczu rozmawiało z Harriosonem i Alioskim o poprzednim i nadchodzącym meczu.
Ostatnio mieliśmy słabsze występy i bardzo zależało nam pokazaniu się z dobrej strony i odkupieniu win - wyjaśnia Harrison. Wiedzieliśmy, że na ten mecz musimy wyjśc silni, agresywni i grac swoją piłkę. Na szczęście to właśnie się udało.
Skrzydłowy Leeds skomentował także swoją bramkę, która była prawdziwą ozodbą tego spotkania.
Niespecjalnie myślałem o tym, co robię i wydaje mi się, że jesli nie myślę na czymś zbyt długo, to daje to lepszy rezultat - żartuje Harrison.- Fajnie, że udało nam się strzelić w końcówce. Zawsze staramy się grac na dużej intensywności do samego końca. Staramy się być tak agresywni i grać tak intensywnie jak to tylko możliwe. W ostatnich minutach było widać ilu naszych graczy robiło długie sprinty. To świadczy o świetnym przygotowaniu motorycznym całego zespołu.
Szczęśliwy po meczu był także Ezgjan Alioski. Macedończyk otworzył swój doorbek bramkowy w Premier League i dobrze napędzał ataki Leeds na lewej flance.
Nigdy się nie poddamy, zawsze wierzymy do końca i wiemy, że przy sposobie w jaki gramy, sukces przyjdzie. Musimy tylko dalej ciężko pracować.- mówi popularny Gianni.- Wszyscy lubimy nasz styl grania, czerpiemy z tego przyjemność nawet jeśli czasami po meczach jesteśmy smutni. Zawsze staramy się wyciągnąć wszystko co możliwe z tych meczów. Nie zawsze wychodzi, ale zawsze się staramy. Strzelenie 5 goli to fajna sprawa. Nasze przejścia z obrony do ataku były piękne. Dużo ludzi wchodziło w pole karne i to na prawdę nie ma znaczenia kto się wpisuje na listę strzelców - kończy Alioski.
Opiekuni naszej lewej flanki zostali także zapytani o nadchodzący mecz z Manchesterem United. Harrison jest oficjalnie zawodnikiem The Citizens, ale w młodości pierwsze kroki stawiał właśnie w Akademii Czerwonych Diabłów. Niemniej jednak i Harrison i Alioski doskonale zdają sobie sprawę, ile dla kibiców Leeds znaczą Derby Dwóch Róż.
To jest wielki mecz dla nas - mówi Harrison. -Wiele także ile to znaczy dla kibiców, dlatego mamy nadzieję, że damy im powód do zadowolenia.
Nie możemy teraz spocząć - dodaje Alioski. -Musimy szybko się zregenrować, przeanalizować ostatni mecz i ten nadchodzący. Żeby wygrac w niedzielę, trzeba będzie zagrać jeszcze lepiej.











