Bez błysku, bez fajerwerków i nie bez błędów. Tak wyglądał wtorkowy mecz Leeds United przeciwko Newcastle. Dla Leeds jednak najważniejsze jest to, że Karl Darlow piłkę z siatki wyciągał dwa razy, a Illan Meslier raz mniej i to ekipa Marcelo Bielsa na St James Park zgarnęła komplet punktów. W pierwszym spotkaniu także wygrało Leeds, także w starciach z The Magpies w tym sezonie Pawiom udało się zgarnąć komplet 6 punktów.
Szok dla kibiców Leeds United pojawił się już przy ogłoszeniu składów. Do wyjściowego składu powrócili Illan Meslier i Kalvin Philips, a po raz pierwszy od pierwszy minuty zagrał także Diego Llorente. Szokiem był natomiast brak Mateusza Klicha, który nie licząc meczu z Derby na koniec poprzedniego sezonu, za kadencji Argentyńczyka na ławce siadać nie zwykł. Jeśli kibice Pawi zdążyli się otrząsnąć z szoku przez pierwsze kilka minut to spadł na nich kolejny cios. W 8 minucie meczu na murawę padł Diego Llorente. Mięsień dwugłowy reprezentanta Hiszpanii nie wytrzymał i na placu gry musiał zameldować się Pascal Struijk. W początkowej fazie meczu żadna z drużyn nie rzuciła się do zdecydowanych ataków. Leeds co prawda dłużej operowało piłką, ale w okolice bramki Karla Darlowa zbliżało się dość okazjonalnie. W 12 minucie meczu miała miejsce pierwsza składna akcja gości. Na prawej stronie boiska po wymianie kilku podań z kolegami Stuart Dallas znalazł sobie miejsce na dośrodkowanie i dostrzegł w polu karnym Jacka Harrisona. Skrzydłowy Pawi jednak nieczysto trafił w piłkę i akcja spaliła na panewce. Wynik otworzył się jednak 5 minut później. W okolicach środka boiska Ezgjazn Alioski zaatakował Josha Murphy'ego zabierając mu piłkę i odgrywając od razu do Patricka Bamforda. Napastnikowi Leeds w sukurs ruszył Rodrigo Moreno, który po otrzymaniu podania od Bamforda wpadł w pole karne, potem przełożył piłkę na lewą nogę i dograł na 16-tkę do Raphinhi. Thierry Henry Brazylijczyk szybko opanował piłkę i plasowanym, technicznym strzałem umieścił piłkę w rogu bramki Newcastle. Po wyjściu na prowadzenie Leeds cofnęło się trochę i oddało pola gry rywalom. Newcastle zaczeło być cześciej przy piłce, ale niewiele z tego wynikało i Illan Meslier w pierwszej części spotkania do najbardziej zapracowanych ludzi na boisku nie należał. Pawie wyprowadzały za to groźne kontry pod koniec pierwszej połowy. Najpierw w pole karne Srok na pełnej szybkości wpadł Rodrigo Moreno jednak ofensywnemu pomocnikowi Leeds zabrakło spokoju i jego strzał zblokował Darlow. Na tym akcja się nie skończyła. Rodrigo odzyskał piłkę i zagrał do idącego na obieg Rpahinhi, a ten ściął do środka i oddał strzał z ostrego konta obijając słupek gości. Przed przerwą jeszcze raz szczęście poszukał Rodrigo. Tym razem Hiszpan strzelał z dystansu, ale jego uderzenie było minimalnie niecelne.
Na drugą połowę gospodarze wyszli naładowani pozytywną energią. Pierwsze zagrożenie pod bramką rywali jednak było autorstwa gości. Prawym skrzydłem znowu ruszył Raphinha, który dośrodkował do Dallasa. Pierwszy strzał Irlandczyka Darlow obronił, ale po dobitce piłka wpadł do bramki. Dallas strzelił jednak ręką, także Anthony Taylor podyktował rzut wolny dla Srok. Newcastle zaczęło atakować coraz odważniej. Najpierw Murphy poszukał szczęścia strzałem z dystansu, ale piłka przeleciała tylko obok spojenia słupka z poprzeczką. Później z dystansu strzelał Almiron, ale piłka wylądowała w koszyczku Mesliera. W 57 minucie starania Newcastle zostały nagrodzone. Przy wyprowadzaniu kontry Bamford źle podał do Aylinga, gospodarze przejęli piłkę i Almiron po zagraniu klepki z Wilsonem wyszedł sam na sam z Meslierem i wyrównał stan meczu. Remis utrzymywał się jednak tylko 4 minuty. Kolejny atak Leeds rozpoczął rządzący w środku pola Rodrigo, który rozrzucił piłkę na prawe skrzydło do Raphinhi. Był piłkarz Rennes zbliżył się do pola karnego i dośrodkował piłkę do Harrisona. Skrzydłowy Pawi tym razem opanował piłkę i z olimpijskim spokojem posłał piłkę w dalszy róg bramki Darlowa. Newcastle znowu musiało odrabiać straty. Ekipa Steve'a Bruce była groźna po stałych fragmentach gry gdzie królował James Lescalles, jednak najlepszą okazję po rzucie rożnym miał Jonjo Shelvey, który najwyżej wyskoczył po dośrodkowaniu Frasera, jednak kapitalna interwencja Mesliera uratowała Leeds przed stratą bramki. Szczególnie groźne były indywidualne akcje Srok. Z głębi pola na długi rajd zdecydował się Schaar, ale strzał Szwajacara znowu sparował Meslier. Dobrą zmianę dał także Allan Saint-Maximain, który swoimi dryblingami siał popłoch w defensywie Leeds, a obrońcy Pawi często musieli się uciekać do fauli, żeby zatrzymać Francuza. Z drugiej strony boiska niezwykle groźny był Raphiha. Brazylijczyk mógł dorzucić drugą asystę, kiedy po jednej z kontr dograł w pole karne do Tylera Robertsa, ale Darlow uratował swój zespół przed stratą bramki. Ostatnie minuty meczu to już kontrola Pawi. Podopieczni Marcelo Bielsy odpowiedzialnie utrzymywali piłkę na połowie gospodarzy i w miarę możliwości wyijali ich z rytmu.
NEWCASTLE 1 ( Almiron 57')
LEEDS UTD 2 (Raphinha 17', Harrison 61')
Newcastle: Darlow, Schar, Lascelles, Lewis, Murphy (Saint-Maximin 64), Hayden, Hendrick, Shelvey, Fraser (Gayle 77), Almiron, Wilson. REZ: Dubravka, Longstaff, Carroll, Joelinton, Ritchie, Krafth, Manquillo.
Leeds: Meslier, Ayling, Cooper, Llorente (Struijk 10), Alioski (Klich 55), Phillips, Dallas, Raphinha, Harrison, Rodrigo, Bamford (Roberts 59). REZ: Casilla, Poveda, Costa, Hernandez, Davis, Shackleton.











