Nie udało się drużynie Marcelo Bielsy odnieść 3 z rzędu zwycięstwa na własnym stadionie. W sobotni wieczór Pawie po nudnym meczu przegrały z Aston Villą 0-1. W ekipie Leeds aż nadto widoczny był brak w składzie liderów środków pola. Bez Kalvina Philipsa i Rodrigo Moreno Leeds nie potrafiło narzucić swojego stylu gry i sforsować dobrze zorganizowanej defensywy The Villans. Następny mecz The Whites zagrają 8 marca na London Stadium, a kibice Leeds mają nadzieję, że zarówno Philips jak i Rodrigo do tego czasu wrócą do składu.

W wyjściowym składzie Pawi miała miejsce jedna zmiana. Słabszego ostatnio Jacka Harrisona zastąpił Helder Costa. Swój udział w meczu miało także pastwisko boisko na Elland Road. Tradycyjnie piłkarze się ślizgali, wywracali, co przeszkadzało w płynnej grze. The Whites na prowadzenie wyjść mogli już po upływie 50 sekund. Po szybkiej akcji Leeds, Roberts wypuścił na wolne pole Patricka Bamforda. Napastnik Leeds wygrał pojedynek biegowy z Tyronem Mingsem,ale przy próbie oddania strzału pośliznął się. Akcję mógł jeszcze uratować Raphinha, ale Brazylijczyk nie zdołał na dalszym słupku sięgnąć piłki kopniętej przez Bamforda. 5 minut później pod drugą bramką miała miejsce podobna sytuacja. Po przeciągniętym rzucie rożnym Aston Villa wciąż miała piłkę, przez polem karnym trochę wolnego miejsca znalazł sobie Ollie Watkins, który zdołał oddać strzał, ale przy jego próbie się pośliznął. Na dalszym słupku do piłki dopadł jednak El Ghazi, który z problemami opanował futbolówkę, a później wpakował ją do siatki. Holender na początku meczu był niezwykle aktywny i przy każdej okazji próbował oddawania strzału. Na bramkę Mesliera strzelał jeszcze w 12, 14 i 18 minucie, ale w pierwszych dwóch przypadkach jego uderzenia dobrze wybronił Francuz, a trzecia próba była niecelna. Leeds powoli zaczęło się przebudzać i coraz częściej przedzierać się pod bramkę Martineza. Po indywidualnej akcji Raphinhi świetną okazję na wyrównanie miał Tyler Roberts. Walijczyk huknął z kilku metrów, ale bramkarz gości instynktowną interwencją uchronił swój zespół przed utratą bramki. Leeds miało zdecydowanie wyższe posiadanie piłki, ale problemy pojawiały się na 20 metrze od bramki, gdzie akcje Pawi paliły na panewce.

W drugiej połowie goście już głęboko cofnęli się na własną połowę oddając inicjatywę Leeds. Pawie jednak miały wyraźne problemy ze stwarzaniem czystych okazji strzeleckich, w czym nie pomagali dobrze dysponowani defensorzy The Villans. Marcelo Bielsa wypuścił na boisko, Alioskiego, Harrisona i Hernandeza, ale obrazu gry to nie zmieniło. Goście umiejętnie wybijali z rytmy Leeds, a gdy nadarzała się okazja to kradli cenny czas. Na cyniczne zagrania Aston Villi nie zwykł reagować arbiter tego spotkania, który pozwalał na symulacje i wykładanie się gości na murawie. Matt Targett z boiska mając na swoim koncie już żółtą kartkę z boiska mógł wylecieć kilka razy, ale mimo tego zagrał pełne 90 minut. W 89 minucie świetne dośrodkowanie w pole karne posłał Harrison, ale Raphinha nie przyjął piłki tak, jakby chciał i Martinez znowu był niezagrożony.

LEEDS UTD 0

ASTON VILLA 1 (El Ghazi 6')

Leeds United: Meslier; Ayling, Llorente, Cooper, Dallas; Struijk (Alioski 5); Costa (Harrison 64), Roberts (Hernandez 71), Klich, Raphinha; Bamford.

REZ: Casilla, Davis, Gelhardt, Cresswell, Jenkins, Huggins.

 

Aston Villa: Martínez, Elmohamady, Konsa, Mings, Targett; Nakamba, McGinn; Traore, Ramsey (Sanson 79), El Ghazi (Trezeguet 88); Watkins.

REZ: Heaton, Taylor, Luiz, Barkley, Engels, Davis, Hayden.

 

sędzia: P Bankes (Merseyside).

 

You have no rights to post comments

SKLEP LEEDS UNITED