Raphinha jest bez wątpienia jednym z najlepszych transferów tego sezonu w Premier League. Brazylijczyk, za którego Leeds zapłaciło niecałe 20 mln funtów okazał się być kluczowym piłkarzem Leeds i jednym z najbardziej ekscytujących skrzydłowych w Anglii. Nic więc dziwnego, że w każddym tygodniu można przeczytać o kolejnych klubach zainteresowanych 24-latkiem.
W rozmowie z magazynem FourFourTwo Raphinha opowidał o swoich przenosinach do Leeds. Jego transfer został dopięty w ostatniej chwili, a sam zawodnik ze względu na ciasny deadline decyzję musiał podjąć w dosłownie 20 minut. W niedzielny październikowy wieczór Raphinha jeszcze grał ligowe spotkanie przeciwko Reims, żeby zaraz po jego zakończeniu dowiedzieć się, że włodarze klubu ostatnecznie zaakceptowali ofertę Leeds. Ostatnie słowo miało należeć jednak do piłkarza, dla którego gotowy już był samolot, który przeniósłby go do Anglii, gdzie następnego dnia miały się odbyć testy medyczne.
Zarząd oznajmił mi, że zaakceptował ofertę Leeds, ale ostatnie słowo należy do mnie. Chce zostać czy odejść? - mówi Raphinha.- Cóż, gdybym powiedział, że była to łątwa decyzja, to bym skłamał, a miałem na jej podjęcie 20 minut! Z jednej strony właśnie co awansowałem z Rennes do Ligi Mistrzów, ale z drugiej strony miałem ofertę z wielkiego klubu takiego jak Leeds, które świętowało powrót po tylu latach do Premier League.
Wierzcie mi, albo nie, ale gra w Anglii zawsze była moim marzeniem. Zawsze od kiedy pamiętam w TV oglądałem te rozgrywki. Uwielbiam je, bo to jest wyjątkowa liga z tradycjami, świetnymi trenerami i piłkarzami. Przed podpisaniem kontraktu z Leeds marzyłem o grze w Anglii, także możecie sobie wyobrazić jak bardzo jestem szcześliwy mogąc założyć ich koszulkę.
W Leeds Raphinha spotkał Marcelo Bielsę, z którym współpraca Brazylijczyka kwitnie. Trener Leeds wypowiadając się o umiejetnościach Raphinhi skromnie przyznaje, że on skrzydłowego Pawi niczego nie nauczył, bo 24-latek posiada naturalny talent do rozmontowywania defensyw rywali. Sam piłkarz uważa jednak, że zdolności zarządzania grupą u Bielsy stoją na niesamowicie wysokim poziomie.
Praca w Bielsą jest wspaniała - kontzynuuje Brazylijczyk. -On zawsze chce wszystko ulepszać i poprawiać standardy wszystkich i wszystkiego, a jedyny sposób na to to ciężka praca.
Bielsa jest bardzo wymagający, ale to jest normalne wśród topowych profesnjonalistów. Ważne jest jednak podkreślenie jego ludzkiego strony. On zawsze troszczy się o wszystkich i stara się pomóc każdemu. W szerokich składach nie zawsze każdy może grać, co powoduje, że ludzie są niepocieszeni. Wtedy jednak wkracza Bielsa, rozmawia z nimi i trzyma ich dalej zmotywowanymi. Niektórzy tego nie dostrzegają, ale ja tak. Zawodnicy czasai potrzebują zainterosowania i troski ze strony swojego lidera.











