Kibice Leeds marzyli o perfekcyjnym zakończeniu sezonu 2020/21. Miało być zwycięstwo, miał być hałas na trybunach, miała być fiesta na boisku. Miało być godne pożegnanie dwóch legend klubowych, które tego dnia dla The Whites zagrały po raz ostatni. Niemal wszystkie te marzenia się spełniły. Trybuny Elland Road kipiały energią, West Bromwich na boisku nie miało żadnych szans, a Pablo Hernandez i Gaetano Berardi pokazali dlaczego są tak kochani przez wszystkich związanych z Leeds United. Momentami można było się dziwić, dlaczego PAblo Hernandez w tym sezonie grał tak mało. Wizja gry, energia, zakładane siatki, podania, których nie dostrzegł by nikt inny. To wszystko można było w niedzielę zobaczyć u 36-letniego Hiszpana, a do idealnego zakończenia jego kariery w Leeds zabrakło tylko gola. Łyżką dziegciu dla Leeds były ostatnie minuty w wykonaniu Kalvina Philipsa. Najpierw prosty błąd 25-latka sprawił, że Leeds tego meczu nie zakończyło z czystym kontem, a chwilę później Philips wykonał wślizg, po którym ucierpiał jego bark i tym samym pod znakiem zapytania stoi jego występ na Euro.

Marcelo Bielsa w wyjściowym składzie wystawił zarówno Hernandeza jak i Berardiego. Pięknym gestem popisał się także kapitan Liam Cooper, który w pierwszej połowie oddał opaskę Hiszpanowi, a w drugiej Szwajcarowi. Kibice na Elland Road zbierali się już od kilku godzin przed meczem, a ich ryk i śpiew tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego Davida Coote'a przypomniał jak wyjątkowym miejsce potrafi być Elland Road. Jak trafnie zauważyli komentatorzy BT Sports te 8 tysięcy ludzi stworzyło atmosferę, jakby na trybunach zasiadało 80 tysięcy kibiców. 

Mecz dla Pawi nie zaczął się najlepiej. Mało odpowiedzialne zachowanie Liama Coopera w narożniku boiska poskutkowało żółtą kartką dla Szkota i rzutem wolnym dla rywali. Po dośrodkowani ze stałego fragmentu gry najwyżej wyskoczył Kyle Bartley, ale jego strzał był niecelny. Potem do głosu zaczęli dochodzić już tylko gospodarze. Po kilku minutach Ellad Rod mogło eksplodować. Z prawej strony piłkę w pole karne zagrywał Hernandez, tam lekko trącił ją Rodrigo Moreno, a do siatki skierował Jack Harrison. Radość była jednak przedwczesna, gdyż Rodrigo był na pozycji spalonej. Na prawdziwą radość jednak nie trzeba było długo czekać. Raphinha najpierw wywalczył rzut rożny, a potem posłał piłkę z narożnika boiska na dalszy słupek, gdzie głową do bramki skierował ją Rodrigo Moreno potwierdzając tylko swoją fantastyczną formę w ostatnich tygodniach. Na tym Leeds nie poprzestało i The Whites stwarzali kolejne sytuacje, których jednak nie potrafili zamienić na gola. Swoje okazje mieli też goście, ale także im brakowało skuteczności. Na kolejnego gola trzeba było czekać do 42 minuty. Rajd Hernandeza faulem przed polem karnym zatrzymał jeden z piłkarzy The Baggies, a do tego stałego fragmentu gry podszedł Kalvin Philips. Wychowanek Leeds uderzył przy bliskim słupku, piłka skozłowała jeszcze przed Samem Johnstone'm i wpadła do siatki.

Druga część spotkania to kolejne dążenia Leeds do podwyższenia prowadzenia. Bardzo aktywny był Hernandez, który koniecznie chciał się w tym meczu wpisać na listę strzelców. Hiszpan uderzał dwa razy, ale dwukrotnie jego próby wybronił Johnstone. Szczególnie warta uwagi jest druga sytuacja kiedy El Mago przyjął piłkę piętą w pole karnymi i oddał sytuacyjny strzał z półobrotu. Obrona Leeds miewała swoje rozluźnienie i sytuacje strzeleckie mieli także goście. Po jednej z nich piłka trafiła w słupek bramki Casilli, żeby później być wybitą na rzut rożny przez Alioskiego. Kiedy na zegarze wybiła 70 minuta meczu przy linii bocznej stali już rozgrzani Pascal Struijk i Tyler Roberts. Najpierw plac gry opuścił Berardi, potem Pablo Hernandez po drodze tuląc się z każdym piłkarzem i członkiem sztabu szkoleniowego. Kamery uchwyciły jeszcze Hiszpana siedzącego na trybunach i nie potrafiącego zahamować emocji i wzruszeń kiedy 8 tysięcy widzów śpiewało pieśń na jego cześć. 9 minut po zmianie Leeds miało rzut karny. Dośrodkowaną przez Harrisona piłkę ręką zatrzymał Yokuslu, a do piłki ustawionej na 11 podszedł Patrick Bamford strzelając swojego 17 gola w sezonie, czym przebił zeszłoroczny wynik z Championship. W ostatniej minucie meczu błąd Philipsa wykorzystał jeszcze Hal Robson-Kanu, a później sędzia gwizdnął po raz ostatni. 

Leeds United w swoim pierwszym sezonie po awansie uzbierało 59 punktów, co jest najlepszym wynikiem beniaminka od Ipswich Town z sezonu 2000/01. Pawie strzeliły w tym sezonie 62 gole i żaden inny beniaminek w historii 20-drużynowej Premier League nie może pochwalić się takim osiągnięciem. To plus 12 czystych kont Leeds sprawiło, że The Whites zajęli 9 miejsce w tabeli mając ledwie 3 oczka mniej niż kwalifikujące się do pucharów Spurs.

Leeds United  3 (Rodrigo 17’, Phillips 42’, Bamford 78’-k)

West Bromwich Albion 1 (Robson-Kanu 90’)

 

Leeds: Casilla, Ayling, Cooper, Alioski, Dallas, Raphinha, Hernandez (Roberts 70’), Rodrigo (Bamford 45’), Harrison, Phillips, Berardi (Struijk 70’). 

REZ: Meslier, Poveda, Davis, Shackleton, Jenkins, Casey.

 

WBA: Johnstone, Furlong, Bartley, Ajayi, Robinson (Diangana 61’), Phillips, Townsend, Gallagher, O’Shea (Robson-Kanu 60’), Maitland-Niles (Grant 83’), Yokuslu.

REZ: Button, Diagne, Peltier, Gardner-Hickman, Taylor, Iroegbunam.

You have no rights to post comments

SKLEP LEEDS UNITED