Od zwycięstwa Leeds zaczeło październkowe mecze i zwycięstwem ten miesiąc także zakończyło. W czasie kiedy gra w wielu momentach wciąż zostawia wiele do życzenia, można śmiało stwierdzić, że 7 punktów zdobyte w obiegłyh tygodniach jest przyzwoitym wynikem. Nie miałoby to miejsca bez kilku graczy, którzy bardziej przyczynili się do zdobytych punktów niż ich koledzy.
Wiele zostało powiedziane o defensywie Leeds w tym sezonie, ale przyznać trzeba, że w ostatnich tygodniach ta formacja wygląda coraz szczelniej. Nie jest tajemnicą, że zazwyczaj uszczelnia się ona kiedy zdrowy jest Diego Llorente. Hiszpan zagrał od początku przeciwko Watfordowi i oprócz pewnej gry w defensywie dorzucił zwycięską bramkę. Nie zawodził także w pozostałych meczach, a w czaise godzinnej gry na Emirates w Carabao Cup był najjaśniejszą postacią w drużynie Marcelo Bielsy. Obok niego pewnie grał Liam Cooper. Szkot bezbłędnie grał z Watford i Wolverampton, gdzie wyłączył z gry Adame Traore. On też jako nieliczny nie skompromitował się na St Mary Stadium, gdzie Leeds zostało zdeklasowane przez Świętych. Pomyłkę pucharowego meczu z Arsenalem Cooper wymazał kilka dni później przeciwko Norwich, gdzie pewnie niwelował zagrożenie ofensywne gospodarzy.
Z przodu było gorzej. Leeds jest ostatnio mało kreatywne i mało skuteczne. Rodrigo co prawda strzelił dwa golei miewał przebłyski świetnych zagrań, ale miał też sporo przestojów i prostych błędów. Te bardzo rzadko się zdarzały Raphinhi. Brazylijczyk to największy diament w talii Bielsy. Raphinha mija rywali, rozgrywa i strzela gole. Jeśli coś dobrego ma sie wydarzyć w ofensywnej grze Leeds to zazwyczaj jest to jego autorstwa.
Głosowanie odbywa się na grupie FB.











