Po serii 3 meczów bez porażki Leeds w końcu musialu uznać wyższość rywali. Mimo świetnej gry w pierwszej połowie i prowadzenia do przerwy, w drugiej części spotkania Tottenham pokazał klasę i strzelil Pawiom dwa gole, co wystarczyło na pokonianie The Whites. Porażka w Londynie oznacza, że ekipa Marcelo Bielsy osunęła się w tabeli na 17 miejsce dryfujac bezpośrednio nad strefą spadkową.

Tottenham_porazka_zrodlo_twitter.com/SpursOfficial

Już bezpośrednio przed meczem Leeds dostało pierwszego kopa w zęby. Drobna kontuzja stopy odsunęła od składu Rodrigo Moreno, a choroba Raphinhe. Nieszczęście tych dwóch piłkarzy było okazją dla Mateusza Klicha i Joe Gelharda, którzy wskoczyli do wyjściowego składu. Gelhardt od początku pokazał, że majestat Tottenham Hotspurn Stadium oraz renoma rywala nie zrobiły na nim wrażenie i bez pardonu wchodził w pojedynki z obrońcami The Spurs. Leeds ten mecz zaczeło bardzo odważnie. Wysoki pressing The Whites i agresywna gra w środku pola oznaczała, że gospodarze nie potrafili wyjść z własnej połowy. Leeds atakowało z szybkością i pasją godną poprzedniego sezonu. Jak pierwszy bramce Llorisa z rzutu wolnego zagroził Phillips, ale uderzenie reprezentanta Anglii pewnie złapał Mistrz Świata. Później z dystansu strzelali Dallas i Forshaw, ale piłka po ich mocnych uderzeniach o centymetry minęła bramkę gospodarzy. Gospodarze byli bezbronni. Indywidualne krycie Kane'a przez Phillipsa i Moury przez Struijka oznaczało, że większość ataków Spurs kończyło się na linii środkowej boiska. Pod koniec meczu Pawiom w końcu udało się wyprowadzić cios, który dotarł do celu. Na lewym skrzydle piłkę dostał bardzo aktywny Harrison, który przepuszczjąc futbolówke między nogami Emersona minął Brazylijczyka i dośrodkował w pole bramkowe na dalszy słupek, a tam idealnie akcję wykończył Daniel James strzelając swojego pierwszego gola dla Leeds.

W przerwie Antonio Conte zareagował na wydarzenia boiskowe i nakazł swoim piłkarzom skopiować krycie jeden na jeden, które zastosowali goście. Mecz stał się niezwykle otwarty i akcje mieliśmy co chwilę pod obiema bramkami. Już zaraz po wznowienie uciekł Kane, który wpadł w pole karne i oddał strzał jednak świetną interwencją piłkę na słupek odbil Meslier. Chwilę poźniej strzał Jamesa musiał bronić Lloris. Tempo meczu nie słabło i Pawie ponownie uratowało obramowanie bramki. Wstrzelenie piłki w pole karne przez Sona odbiło się od Llorente, ale piłka na szczęście odbiła się tylko od poprzeczki. Leeds nie ustępowało rywalom w stwarzaniu sytuacji i także próbowało zmaknąć mecz. Groźny był Gelhard, ale dwa uderzenie nastolatka zdołał obronić Hugo Lloris. Po niespełna godzinie gry Spurs wyrównali. Lucas Moura wpadł w pole karne i wyciagnął z bramki illan Mesliera, po czym odegrał piłke do Pierre-Emila Hojbjegra, który posłał pilkę do siatki. 11 minut później gospodarze już prowadzili. Cooper powalił przez polem karnym szarżującego Moure i Koguty miały rzut wolny. Strzał Diera po murze trafił w słupek, a najprzytomniejszy w polu karnym był Reguilon, który dobił piłkę do bramki. Leeds próbowało jeszcze odmienić losy meczu, ale w końcówych fazach meczu Pawiom ewidentnie brakowało pomysłu z przodu. Wprowadzeni po przerwie Roberts i McKinstry nie potrafili sforosować defensywy gospodarzy i po końcówym gwizdku Antonio Conte w energiczny sposób mógł okazać swoją radość po pierwszym swoim ligowym zwycięstwie na ławce Tottenhamu. Za tydzień Leeeds czeka kolejna podróż na południe Anglii. Na Amex Stadium Pawie podejmie Brighton & Hove Albion.

Tottenham Hotspur 2 (Hojbjerg 58’, Reguilon 69’)

Leeds United 1 (James 44’)

Spurs: Lloris (GK) (c), Reguilon (Sessengon 79’), Hojbjerg, Son, Winks, Kane, Emerson, Dier, Tanganga (Sanchez 68’), Moura (Alli 88’), Davies. REZ: Gollini (GK), Doherty, Gil, Rodon, Bergwijn, Ndombele.

Leeds: Meslier (GK), Forshaw (Roberts 72’), Cooper (c), Llorente, Dallas, James, Struijk, Harrison, Phillips, Gelhardt (McKinstry 87’), Klich (Firpo 58’). REZ: Klaesson (GK), Cresswell, Drameh, Greenwood, McCarron, Jenkins.

You have no rights to post comments

SKLEP LEEDS UNITED