Wiele było meczów Leeds United w tym czy zeszłym sezonie kiedy Leeds United grało dobrze, ale ich gra nie przekładała się na punkty. W sobotni wieczór na Amex Stadium był zgoła inny. Gra The Whites, w delikatnych słowch, nie porywała, ale wystarczyło to na wywiezienie z boiska rywala jednego punktu. Przeciwko Brighton Pawiom udało się także zachować, głównie za sprawą świetnie spisującego się w bramce Illana Mesliera, drugie w tym sezonie czyste konto.
Marcelo Bielsa w wyjściowym składzie dokonał trzech zmian w składzie. Zgodnie z oczekiwaniami do wyjściowej 11 wskoczyli Raphinha i Rodrigo Moreno. Dość nieoczekiwanie Struijka zmienił Junior Firpo. Marcelo Bielsa po meczu przyznał, że młody Holdender nie był gotowy do gry przez cały mecz. I to właśnie stroną Firpo Brighton atakowało najczęściej. Tam świetnie dysponowany był Tariq Lamptey. Młody Anglik już w pierwszych minutach uciekł Firpo i dośrodkował w pole karne do Jakuba Modera, ale reprezentant Polski posłał piłkę nad poprzeczką. Chwilę później znowu dośrodkowywał Lamptey, a tym razem po rykoszecie piłki trafiła do obstawionego na dalszym słupku Neala Muapay, ale Fracuz mając 100% sytuację oddał niecelny strzał. W dalszej fazie meczu to wciąż gospodarze napierali i zaczęli strzelać takźe celniej, ale Illan Meslier stawał na wysokości zadania. Meslier najpierw wyłapał kąśliwy strzał Muapaya, a chwilę później zgłosił swoją kandydaturę do parady koljeki, kiedy opuszkami palców sparował na słupek bombę Trossarda. Leeds pod bramkę gospodarzy przedostwało się dość okazjonalnie i The Whites w pierwszej połowie nie byli poważniej zagrozić bramce Roberta Sancheza.
Na drugą połowę nie wyszli już Firpo i Kalvin Phillips, a ich miejsca zajęli Pasacal Struijk i Jamie Shackleton. Po przerwie gra Pawi uległa poprawie. Nie mniej jednak to wciąż Brighton było groźniejszą drużyną, ale piłkarze Mew nie potrafili trafić w światło bramki Mesliera. Z biegiem gry coraz śmieliej zaczęli sobie radzić przyjezdni. Pierwszy poważny test Sancheza to strzał z dystansu Stuarta Dallasa. Później ofensywne poczynania The Whites rozruszał Tyler Roberts. Walijczyk już w swojej pierwszej akcji wyszedł na wolne pole i oddał strzał z ostrego konta, który nogami wybronił bramkarz Brighton. Chwilę później znać o sobie dał drugo rezerwowy Solly March, ale strzał skrzydłowego Brighton nad poprzeczkę sparował Meslier. Chwilę później świetną interwencją popisał się vis a vis Mesliera. Agresywny, wysoki pressing Leeds sprawił, że goście przejęli piłkę na 20 metrze od bramki rywali i Forshaw natychmiast wypuścił w pole karne Robertsa. Walijczyk strzelił lewą nogą bez zastanowienia, ale ponownie nogami dobrze bronił Sanchez. Hiszpan był także bohaterem swojej drużyny minutę później, kiedy po zamieszaniu po rzucie rożnym strzał oddał po raz kolejny Roberts, ale kapitalnym refleksem wykazał się bramkarz Mew. Już niemal w następnej akcji meczu podobną paradą musiał popisać się Meslier, któy odbił jeszcze piłkę na słupek, żeby potem ją złapać. Jak się okazałp była to interwencja ustalająca wynik meczu, gdyż później żadna z drużyn nie potrafiła już zadać finalnego ciosu.
BRIGHTON & HOVE ALBION 0
LEEDS UNITED 0
Brighton: Sanchez, Lamptey (March 76) Cucurella, Webster, Dunk, Veltman, Bissouma, Gross, Moder (Sarmiento 82), Trossard, Maupay (Locadia 68). REZ: Steele, Mac Allister, Mwepu, Lallana, Duffy, Richards.
Leeds: Meslier, Firpo (Shackleton 45), Cooper, Phillips (Struijk 45), Llorente, Dallas, Forshaw, James, Harrison (Roberts 63), Raphinha, Rodrigo. rez: Klaesson, Gelhardt, Cresswell, Klich, McCarron, Jenkins.











