Menedżer Simon Grayson w wywiadzie dla oficjalnej strony Leeds United postawę piłkarze Pawi we wczorajszym spotkaniu z Walsall uznał jako niedopuszczalna. Przypomnijmy, że Pawie zaprezentowały się tragicznie i poniosły pierwsza klęskę na Elland Road od trzynastu miesięcy, ulegajac drużynie gosci 2:1. Jedynym pozytywnym aspektem tego spotkania była pierwsza bramka Garego McSeffryeya dla klubu.
"Pierwsza połowa jest nie do zaakceptowania. Nie bylsimy nawet blisko tej dyspozycji, jaka chcielismy pokazać." - gniewnie wyznaje boss.
"Podejmowalismy złe decyzje i nie udało się. Wszystko co tworzyło nasz zespół tym razem nie zadziałało." - kontynuuje.
"Zle robilismy bardzo wiele rzezy. Powiedziałem o tym chłopakom w czasie przerwy. Każdy zawodnik po pierwszej połowie zasłużył na to, by zejsć z boiska." - ruga zespół.
"Rozczarowujacy był fakt, że gola stracilismy tak szybko. Wierzyłem jednak, że wyrównamy i tak się stało. Niestety pózniej gralismy zle. To nie był nasz wieczór." - z przykroscia przyznaje Grayson.
Menedżer odmówił skomentowania kontrowersyjnej bramki dla Walsall w 81. minucie. Powiedział jedynie:
Ogladałem powtórki z szesciu kamer. Bramka jest kontrowersyjna. Sędzia liniowy podjał decyzję, która uważał za słuszna i tak trzeba ja również traktować." - zakończyl.
Jak widać Simon Grayson postanowił otwarcie skrytykować postawę zespołu w porażce z Walsall. Warto jednak zwrócić uwagę na mały szczegół - każde zdanie wypowiadał w pierwszej osobie liczby mnogiej. Oznacza to nie tyle, że znam podstawowe zasady gramatyki polskiej, a fakt, że Grayson w stu procentach identyfikuje się z zespołem. Teraz pozostaje nam już tylko wygrywać, bo jesli nie zaczniemy zdobywać punktów, to ten sezon zle się skończy.











