Tego co stało się na Elland Road, w meczu 9. kolejki Npower Championship nie da się opisać w delikatnych słowach. Jesli ktos szuka drużyny, która potrafi roztrwonić trzybramkowe prowadzenie i przegrać jeszcze róznica dwóch bramek, do tego z outsiderem rozgrywek na własnym stadionie, nie musi szukać daleko. Kibicuje jej...

My, jako wieloletni kibice Leeds bardzo dobrze wiedzielismy, że przeciwnika lekceważyć nie wolno. Bukmacherzy byli pewni naszego zwycięstwa, a my w duchu obawialismy się porażki. Obawy te, już w 5. minucie potwierdził Joe Parkin. Keith Treacy bardzo łatwo wdarł się w pole karne z lewej strony boiska i uderzył na bramkę Higgsa, który odbił piłkę przed siebie, wystawiajac ja wprost pod nogi Parkina, który nie miał problemów ze zdobyciem gola z najbliższej odległosci. To, jak się pozniej okazało, podrażniło gospodarzy. 15. minuta, fantastyczne dosrodkowanie Georga McCartnyego i strzał Luciano Becchio dały wyrównanie. Niespełna pięc minut pózniej, swojego pierwsego gola dla Leeds zdobył Alex Bruce. Johnny Howson wrzucił piłkę w pole karne z połowy boiska, która tak niefortunnie wybili obrońcy, że ta trafiła wprost na głowę Brucea. Kolejny cios dla gosci nadszedł w 27. minucie, a wymierzył go niezawodny Davide Somma. Fenomenalna akcja popisał się Lloyd Sam, który wdarł się w pole karne z prawej strony i wyłożył piłkę na 13 metr wprost do nadbiegajacego Sommy, który płaskim strzałem pokonał bramkarza po raz trzeci w tym meczu. W 39. minucie Somma zdobył swoja druga bramkę. Tym razem, napastnik rodem z RPA popisał się indywidualna akcja, wbiegajac w pole karne z lewej strony i strzałem w drugi róg zdobył czwarta, jak się okazało ostatnia bramkę dla Leeds tego wieczora. W tym momencie odetchnęli wszyscy. Nie tylko kibice i sztab trenerski, ale również piłkarze. Efektem tego był gol do szatni, zdobyty przez gwiazdę tego wieczora - Joe Parkina. Napastnik gosci dostał fantastyczne podanie ze srodka pola, wbiegł między obrońców i resztkami sił posłał piłke obok słabo interweniujacego Higgsa. Do przerwy 4:2.
W drugiej czesci gry Leeds staczało się po równi pochyłej, podobnej do tej, która doprowadziła nas do L1. Niestety tutaj upadek był dużo szybszy i niespodziewany. 54. minuta, Keith Treacy zdobywa gola po dosrodkowaniu z rzutu rożnego. Trzy minuty pozniej rzut karny, po bezmyslnym faulu McCartneya na bramkę zamienił Callum Davidson. 4:4. Od tego momentu wszyscy wiedzieli, że ten mecz zakończy się tragicznie. Kolejne trzy minuty i znów Joe Parkin. Fachowcy długo będa spierali się, kto przy tej bramce popisał się największa bezmyslnoscia, ale po pierwsza nagrodę zdecydowanie zmierza, niestety, para stoperów, która nie potrafiła upilnować Parkina, który zdobył gola z 16. metrów strzałem z volleya, z bardzo niewygodnej piłki. W 79. minucie Ian Hume dokończył dzieła upokorzenia Pawi, o których nikt nie powie już "dumne". Przy tym golu spierać nie ma się o co. Obrony nie było. Hume wybiegł zza pleców piłkarza, którego nominalna pozycja jest srodek obrony i zdobył gola głowka z najbliższej odległosci. Tragedia zakończyła się na szczęscie "tylko" na szesciu golach.

Trudno pisać, że z takiego meczu można wyciagnać wnoski. Jesli piłkarze nie potrafia nic się nauczyć z masakry w Barnsley, to czemu teraz maja to zrobić? Jedno jest pewne. Jesli na tym spotkaniu, było jakies dziecko, któremu ojeciec opowiadał, że Leeds jest fantasyczna drużyna walczaca do końca i zabrał go pierwszy raz na mecz, będzie złe na tatę. Bo dzieci nie lubia kłamstw. 

LEEDS UNITED 4 (Becchio 14, Bruce 20, Somma 27, 39) PRESTON 6 (Parkin 4, 40, 62 Treacy 54, Davidson 57 kar, Hume 79)

Leeds: Higgs, Hughes, Bruce, Collins, McCartney, Gradel, Howson (Clayton 74), Johnson, Sam (Kilkenny 60), Somma, Becchio (Watt 74). 
Rezerwowi: Brown, Naylor, Faye, Nunez.

Preston: Lonergan, Morgan, Jones, Davidson, St. Ledger, Russell, Treacy (Gray 88), Coutts, Barton, Parkin (Hayes 88), Hume 
Rezerwowi: Mayor, Arestidou, McLaughlin, Wright, Parry.

Sędzia: N Miller

Żółte kartki: Parkin

Widzów: 22,727

You have no rights to post comments

SKLEP LEEDS UNITED