Menadżer Leeds United Simon Grayson postanowił przeprosić kibiców za wtorkowa klęskę jego drużyny na Elland Road w meczu z Preston (4:6). Grayson dodał, iż był "zawstydzony i zdruzgotany" postawa jego piłkarzy w owym spotkaniu.
Leeds w 39. minucie prowadziło 4:1, aby pózniej w efekcie stracić jeszcze 5 goli i ustanowić niechlubny rekord klubowy, w ilosci bramek straconych na własnym obiekcie. Dzięki temu Preston mogło dokonac nieprawdopodobnego powrotu do gry, który również jest pierwszym takim w ich historii.
Menedżer Leeds był wsciekły na piłkarzy, za ich postawę na boisku w drugiej połowie:
"To było po prostu żałosne" - irytuje się menadżer.
"Nie miałem słów. Czułem się upokorzony i zawstydzony. Brak profesjonalizmu to inne słowa do opisania tego co się stało."
"Wygladalismy o wiele lepiej w pierwszej połowie, prowadzilismy 4:1 i mielismy ogromna przewage. To jednak nie wystarczyło. W szatni powiedzielismy sobie 'trzymać tak dalej!', ale niestety, bramka, która stracilismy do szatni dodała rywalowi skrzydeł." - przyznaje Grayson.
"Miałem rację w szatni mówiac im, że sa nieprofesjonalni. Zbyt wiele rzeczy poszło nie tak."
"W drugiej połowie jednak osiagnelismy mistrzostwo w tym 'jak zrobić wszystko zle'. Zbyt wielu zawodników chciało grać indywidualnie, nie tworzylismy zespołu. Zbyt wiele było błędów. Mógłbym spędzić cała noc na tłumaczeniu zawodnikom, co w tym meczu było złe."- nie spuszcza z tonu.
"To znów był tragiczny dzień. Mówienie, że tylko 'zawiedlismy', jest tutaj ogromnym nieporozumieniem."
"Nigdy nie byłem zaangażowany w mecz jak ten i nie chcę tego nigdy więcej." - zastrzega.
"To było niezwykle denerwujace, patrzeć jak marnujesz rzut rożny majac mnóstwo znakomitych okazji, tak jak w meczu z Barnsley. Wtedy dostalismy pięć. Dzis szesć. Futbol może zadziwiać." - zakończył.











