Już jutro kolejny mecz pod wodzą Simona Graysona. Tym razem teoretycznie nasz menadżer ma najłatwiejsze zadanie - pokonać Hereford. Skoro dało się postraszyć Leicester i w bardzo dobrym stylu pokonać silne Stockport to teoretycznie Hereford, które jest jedną z najsłabszych ekip w League One powinno polec bez większej walki. Niestety jest to tylko teoria w praktyce futbol już niejednej drużynie dał w kość. Tym bardziej, że Hereford już niejednokrotnie pokazało ze tabela nie odzwierciedla możliwości tego zespołu. Przykład mieliśmy chociaż w ubiegłą niedzielę gdy gracze Hereford dzielnie walczyli na wyjeździe z Leicester by ostatecznie polec 2:1.
Z drugiej strony na pewno nie ma co się bać takiego zespołu jak Hereford. Jeśli nasi piłkarze wyjdą i pokażą chociażby taki futbol jak ze Stockport to o wynik możemy być spokojni. Nie am co ukrywać ze jesli chce się awansować to takie mecze trzeba po prostu wygrywać z marszu i jutro każdy inny wynik niż wygrana The Whites to będzie dla nas kibiców porażka.
Aha i najważniejsza sprawa... Istnieje nie małe prawdopodobieństwo że jutrzejszy mecz może w ogóle nie dojść do skutku. Otóż w Anglii panuje teraz temperatura ujemna a że kluby pokroju Hereford nie dysponują podgrzewanymi murawami, wiele meczy stanęło pod znakiem zapytania. Ostateczne decyzje co do meczu mają zapaść jutro około godziny 10.00 czasu polskiego gdy obserwatorzy sprawdza stan murawy stadiony przy Edgar Street.











