Nie tak kibice Leeds United wyobrażali sobie wczorajsze popołudnie. Miało być pewne, przekonywujące zwycięstwo okraszone dużą liczbą zdobytych bramek. Niestety doświadczyliśmy całkiem odwrotnej sytuacji. W zasadzie Carlisle było lepsze i dojrzalsze od Leeds w każdej formacji. Obrona gości pokazała duetowi Marques-Michalik jak należy umiejętnie przeszkadzać przeciwnikowi aby zniechęcić go do gry. Świetnie spisywała się pomoc Carlisle na czele z nowo pozyskanym Grahamem Kavanaghem. A napastnicy chociaż nie mieli wielu okazji to wykazali się świetnym instynktem strzeleckim ośmieszając tym samym środek naszej defensywy. W zasadzie tylko Casper Ankergren spisywał się porównywalnie dobrze do swojego vis a vis Tima Krula, bo jednak Duńczyk nie miał za wiele do powiedzenia przy straconych bramkach.

Sam mecz można opisać w zaledwie kilku zdaniach. Atakowało cały czas Leeds, lecz zwichrowane celowniki naszych piłkarzy nie pozwalały nam zdobyć wczoraj nawet honorowej bramki. Szczególnie pod tym elementem "wykazał" się Luciano Becchio, który popsuł 3-4 wyśmienite okazje do zdobycia gola prawie z środka pola karnego. Nie oznacza to jednak że inni też nie wykazali się pod tym względem, jednak to Argentyńczyk miał wczoraj najdogodniejsze okazje do pokonania Tima Krula.

A Carlisle oddało raptem kilka strzałów ale za to zdobyło dwa gole. A oto przecież w futbolu chodzi. Co ciekawsze Caspera Ankergrena pokonali dwaj byli zawodnicy Leeds: Danny Graham oraz Michael Bridges. Obaj panowie zdobyli po jednym trafieniu w zasadzie z podobnych sytuacji. Sam środek pola karnego, 8-9 metr przy takiej odległości bramkarz nie ma za wiele do gadania.

Można jeszcze wspomnieć o debiucie Lee Trundla, który niestety dostosował się poziomem do reszty kolegów. Oddał kilka strzałów jednak miał problemy z trafieniem w światło bramki. Na boisku pojawił się także Brad Johnson, lecz on także z wyjątkiem zerowej skuteczności nie wykazał się niczym nadzwyczajnym.

Podsumowując, Leeds po raz kolejny traci punkty wyłącznie na własną prośbę. Najbardziej boli to ze Elland Road to nie jest już twierdza nie do zdobycia. Przyjeżdżają na ten stadion 3-ligowi przeciętniacy i spokojnie wygrywają mecze można by rzec "na stojąco". To boli bardzo. A może ostatnia chwila sobie odpowiedzieć czy to nie my przypadkiem jesteśmy takim ligowym przeciętniakiem? Bo mówimy w kółko o magii Leeds itp. a fakty są takie że jesteśmy póki co drużyną z środka League One...

Leeds United - Carlisle United 0:2 (0:2)
Bramki: Graham 27', Bridges 35'

Leeds: Ankergren, Richardson, Marques, Michalik, Sheehan (Johnson 56), Hughes (Robinson 62), Douglas, Delph, Snodgrass, Becchio, Christie (Trundle 57)
Ławka rezerwowych: Lucas, Assoumani.

Carlisle: Krul, Raven, Livesey, Murphy, Liddle, Taylor (Bridge-Wilkinson 65), Thirlwell, Kavanagh, Jeff Smith, Bridges, Graham (Dobie 59)
Ławka rezerwowych: Williams, Hackney, Keogh.

Sędziował: Kevin Friend.

Żółte kartki: Graham, Kavanagh (Carlisle)

Widzów: 22,411

You have no rights to post comments

SKLEP LEEDS UNITED