Kiedy los skojarzył ze sobą w 1/16 finału Carabao Cup Leeds United i Burnley stało się jasne, ze piłkarze pawi będą mieli okazję zagrać z jeszcze do niedawna swoimi kolegami z druzyny Chrisem Woodem i Cahrliem Taylorem, którzy latem tego roku zamienili Elland Road na Truf Moor. Mecz ten już dzisiaj o 20:45 czasu polskiego.
Historia ostatnich spotkań:
Na przestrzeni ostatnich lat Truf Moor było bardzo niegościnne dla piłkarzy Leeds. Trzy ostatnie wyprawy na ten stadion to trzy porażki. Ostatnie zwycięstwo Pawi na tym terenie miało miejsce w 2011 roku kiedy po 2 bramkach Roberta Snodgrassa United wygrało 2:1.
Sytuacja kadrowa:
Burnley FC:
O miejsce w składzie na dzisiejszy mecz mocno upomina się Charlie Taylor, który dotychczas zagrał w raptem jednym spotkaniu Burnley. Do składu gospodarzy na ten mecz wrócić może Jeff Hendrick, który jest gotowy do gry po wyleczeniu kontuzji.
Leeds United:
Thomas Christiansen zapewne zamiesza składem, który wymienienie dziś na Tuf Moor. Wobec kontuzji Pontusa Jansona, której szwedzki obrońca nabawił się w końcówce meczu z Millwall trener Leeds będzie musiał zdecydować kogo desygnować do gry na środku obrony. Zapewne zagra tam Connor Shoughnessey, ale obok niego zagrać będzie pewnie musiał, któryś z rehabilitantów: Liam Cooper lub Mathew Pennington. W bramce powinien zagrać Andy Lonergan, dla którego będzie to powrót do bramki Leeds. Zgadywanie reszty składu jest jak wróżenie z fusów, gdyż wobec słabszej postawy przeciwko Millwall piłkarzy nominalnego pierwszego składu można się spodziewać wielu rotacji na poszczególnych pozycjach.
Głos redakcji:
Makumb:
Strasznie mnie zmartwił mecz z Millwall i nie chodzi mi tylko o sam wynik, który chluby nam nie przynosi, ale o styl w jakim Pawie poległy na The New Den. Najwyraźniej naszym piłkarzom potrzebny był taki zimny prysznic i już dzisiaj udowodnią, że był to wypadek przy pracy. Okazja do tego nadarza się nie lada, gdyż dziś przyjdzie im się mierzyć z drużyną z Premier League, która pozyskała w letnim okienku transferowym dwóch naszych wyróżniających się zawodników.
Liczę na to, że dodatkowo zmobilizowani piłkarze pokarzą się z dobrej strony i będą w stanie powalczyć dziś z Burnley. Mam wrażenie, że dzisiejsze spotkanie może skończyć się ni po 90, a po 120 minutach i serii rzutów karnych. Troche szkoda by było wobec czekających nas ciężkich spotkań z Ipswich i Cardiff, ale jeśli po tych karnych uda się awansować, to może być to bardzo ważny moment, porównywalny do zeszłorocznej wygranej po karnych z Norwich.
Forza Leeds!
Komentarze