Po niewykorzystanej szansie rozpoczęcia kolejnego miesiąca na pierwszym miejscu w lidze, Leeds United staną dzisiaj przed niezwykle trudnym zadaniem utrzymania kontaktu z czołówką. Ledwie 3 dni po meczu z Queens Park Rangers podopieczni Marcleo Bielsy zagraja przeciwko celującemu w awans do Premier League West Bromwich Albion. The Baggies w pierwszym spotkaniu obydwu drużyn rozbili Pawie 4-1. Początek hitu 35 kolejki Sky Bet Championship o godzinie 20:45. Tranmisje przeprowadzi stacja Eleven Sports.
LEEDS UTD
Marcelo Bielsa w trakcie wczorjaszej konferencji prasowej nie zaskoczył i podał już skład na dzisiejszy mecz. Ten będzie niezmieniony w stosunku do meczu w Londynie. W dalszym ciągu kontuzje leczą Adam Forshaw, Jack Clarke i Kemar Roofe. Dwaj pierwsi gracze być może bedą już dostępni w następnym tygodniu. Roofe'a czeka dłuższa przerwa.
W.B.A.
West Bromwich w swoim ostatnim meczu rozgrywnaym w weekend przegrał z Sheffield United, co znacznie skomplikowało sytuację The Baggies w tabeli. Ewentualna porażka podopiecznych Darrena Moore'a z Leeds, będzie oznaczało, że zespół z Birmingham będzie musiał pomału żegnać sie z marzeniami o miescu w pierwszej dwójce. Mandżer W.B.A cały czas czeka na decyzję sztabu medycnzego w sprawie stanu zdrowia Harry'ego Robsona Kanu oraz Jacoba Murphy'ego. Obrońcy The Whites będą musieli zwrócić szczególna uwagę na pare napastników W.B.A. - Jaya Rodrigueza i Dwighta Gayle'a, którzy w tym sezonie strzelili już 33 bramki.
GŁOS REDAKCJI
Jeszcze chyba w tym sezonie piłakrze Leeds United nie potrzebowali wsparcia kibiców tak bardzo, jak dzisiejszego wieczora. Nieoczekiwana porażka w Londynie oraz nie najlepszy wcześniejszy mecz z Boltonem sprawiły, że na podopiecznych Marcelo Bielsy spadła fala krytyki. Nie mniej jednak trzeba pamiętać, że The Whites w dalszym ciągu miejsce gwarantujące bezpośredni awans przegrywają tylko gorszym bilansem bramek. Wywieranie dodtakowej presji na piłkarzy, którzy prawdopodbnie i tak doświadczają na sobie największe ciśnienie, jakie kiedykolwiek jakakolwiek drużyna doświadczała na tym poziomie rozgrywkowym, nie ma większego sensu. To prawda, Leeds po Bożym Narodzeniu gra słabiej. Fakt, przed Pawiami teraz miesiąc niezwykle ciężkich meczów, ale jestem pewien, że podrażnione Pawie na własnym stadionie, w świetle reflektorów, przy ogromnym wsparciu kibiców są w stanie zagrać na miarę oczekiwań. Leeds dalej biega więcej od rywali, dalej potrafi ich zamęczyć pressingiem. Do pełni szczęści abrakuje nam tylko więcej zimnej krwi pod bramką rywali. Jeśli Leeds zacznie wykorzystywać sytuację, które sobie stwarza, to kibice mogą być świadkami wielkiego meczu w wykonaniu piłkarzy w białych strojach. Przy W.B.A. trzeba jednak zagrać jeszcze bardzo uważnie w obronie.
Komentarze