Leeds United utrzymało pierwszą pozycję w tabeli po Noworocznym starciu na The Hawthorns z West Bromwich Albion. Pawie po zaciętym boju zremisowały z The Baggies 1-1, co oznacza, że w dalszym ciągu wyprzedzają swoih rywali lepszym stosunkiem bramek. Mecz, szczególnie w drugiej połowie imponował tempem gry i ilością sytuacji strzeleckich. Na The Hawthorns po raz ostatni w koszulce Leeds widzieliśmy także Eddiego Nketiah.

Młody napastnik Arsenalu nawet mimo zdrowego Patricka Bamforda wyszedl w pierwszym składzie w meczu na szczycie, jednak przez 45 minut spędzonych na boisku nie pokazał zbyt wiele. Samo spotkanie dla gości zaczęło sie fatalnie. W pierwszej akcji meczu WBA wywlaczyło rzut rożny, po którym objęło prowadzenie. Kiko Casilla wraz ze swoimi obrońcami nie byli w stanie wybić dośrodkowania Matheusa Pereiry, co wykorzytsał Semi Ajayi umieszczając piłkę w siatce. Będące w szoku Leeds nie było w stanie się otrząsnąć, a gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie. Chytrym strzałem z rzutu wolnego Casille próbował zaskoczyć Matt Philips, ale piłka tylko ugrzęzła w bocznej siatce.  Pierwsza klarowna sytuacja Leeds miała miejsce w 17 minucie meczu. Helder Costa po kazji na skrzydle wycofał piłkę do Klicha, ten grał do Dallasa, a Irlandczyk uderzył niecelnie. Po drugiej stronie boiska dwa razy Casille sprawdził Mattheus Pereira. Portugalczyk najpierw strzelał po dośrodkowaniu Krovinovica, a nastepnie dokręcal piłkę z rzutu wolnego. W obydwu przypadkach Casilla bronił pewnie. Szczególnie parada po strzale z wolnego mogła budzić respekt. Im bliżej przerwy, tym Leeds atakowało śmielej. Johnstone pierwszy raz do interwencji został zmuszony przez Heldera Costę, ale strzal z woleja skrzydlowego Leeds bramkarz WBA pewnie złapał. W 37 minucie Leeds uratował Kiko Casilla. Matt Philips idealnie w tempo wyszedł do prostopadłego podania uciekając Ezgjanowi Alioskiemu. W sytuacji sam sam z Casillą Szkot jednak przegrał pojedynek z 33-letnim golkiperem The Whites.

Marcelo Bielsa w przerwie postanowił wstrząsnąć drużyną i na plac gry wyszło dwóch świeżych piłkarzy. Obie zmiany okazały się strzałem w 10-tkę. Barry Douglasa wprowadził dużo więcej spokoju i odpowiedzialności na lewej obronie, a Patrick Bamford dal o sobie znać już 3 minuty po wznowieniu. Po kombinacyjnej akcji The Peacoks Jack Harrison dośrodkował na głowę Bamforda. Strzał napastnika Leeds odbił sie jeszcze od braku Semiego Ajayi i piłka zatrzpotała w siatce. Po wyrównaniu Leds poczuło krew i szukało bramki dającej prowadzenie. Każdy kontakt z piłką na skrzydłach Heldera Costy i Jacka Harrisona znaczył zagrożenie pod bramką Johnstone'a. Obaj skrzydłowi szaleli na obydwu flankach, ale ich dośrodkowania z najwyższym trudem wybijał Kyle Bartley. W 62 minucie przypomnieli o sobie gospodarze. Robson-Kanu wypuścił w uliczkę Krovinovica, a strzał Chorwata z ostrego kąta wybronił Casilla. Następnie bardzo blisko gola był Bamford. Bam Bam huknał z woleja, ale jego strzał był niecelny. Ostatnie 20 minut to była wzajemna wymiana ciosów z obydwu stron. Po nasisku ze strony Bamforda Ajayi podał piłkę pod nogi Klicha, reprezentant Polski od razu zagral ją do Bamforda. Napastnik Leeds wpadł w pole karne i oddał strzał z dość ostrego kąta, który Sam Johnstone zdołał wybronić nogami. W tej sytuacji wydawało się, że Bamford postapił by lepiej odgrywając piłkę do Klicha. W końcowych minutach Leeds kolejny rz uratował Casilla. Kyle Edwards znalazł sobie trochę miejsce na 14 metrze i posłał bombę pod porzeczkę, którą w kapitlany sposób na rzut rożny sparował hiszpański bramkarz. 

Mimo wysiłku z obydwu stron, żadna drużyna nie zdołała już przechylic szali zwycięstwa na swoją stronę i obie drużyny podzieliły się punktami. Spotkanie z pewnością było godne meczu Premier League, co dostrzegli także obydwaj menadżerowie. Slaven Bilic i Marcelo Bielsa po końcowym gwizdku padli sobie w objęcia gratulując gry swoich drużyn. Zarówno jeden jak i drugi szkoleniowiec na konferencjahc prasowych nie szczędzili pochwał swojemu rywalowi.

Rozgrywki ligowe teraz czeka przerwa, a do gry wkracza Puchar Anglii. Pawie na ropoczecie swojej przygody z FA Cup w poniedziałkowy wieczór zmierzą się na Emirates z Arsenalem Londyn.

West Bromwich Albion 1 (Ajayi 2)

Leeds United 1 (Ajayi -sam 52)

 

WBA: Johnstone, Furlong, Gibbs (Townsend 17), Bartley, Ajayi, Krovinovic (Edwards 62), Livermore, Sawyers, Phillips (Zohore 84), Pereira, Robson-Kanu.  REZ: Bond, Austin, Barry, Hegazi.

Leeds: Casilla, Ayling, Cooper, White, Alioski (Douglas 45), Phillips, Dallas, Klich, Harrison, Costa, Nketiah (Bamford 45).  REZ: Meslier, Berardi, Gotts, Stevens, Casey.

żółte kartki: Krovinovic, Bartley (West Brom), Cooper, Ayling, Costa (Leeds)

sędzia: Rob Jones

widzów: 25,618 (1,989 Leeds)

Komentarze  

#4 mm 2020-01-07 11:53
Cytuję Paw:
meslier swoja wczorajsza postawa dal sporo do myslenia bielsie. jak na ten rocznik jest wiecej niz solidny

Absolutnie zgoda, moze jeszcze nie zamienialbym Casilly na stale , ale powinien dostawac szanse czesciej.
#3 Paw 2020-01-07 11:04
meslier swoja wczorajsza postawa dal sporo do myslenia bielsie. jak na ten rocznik jest wiecej niz solidny
#2 krzynek 2020-01-04 20:46
Cytuję mm:
Ale Casilla znowu zawinił przy bramce... Stal jakiś zdezorientowany czy oszołomiony...
Casilla na linii i na przedpolu to dwaj rożni bramkarze,
Za malo jak na PL.


to, że gra na przedpolu to jego słabsza strona to nie uslega wątliwości. Ja jednak się bedę upierał, że przy tej bramce nie dokońca przepisowo był atakowany. Wbrew pozorom w PL jemu powinno być łatwiej. Z kilkoma wyjątkami tam się nie gra tak, jak gra sporo zespołów z Champioship - wrzucanie na aferę w pole bramkowe.
#1 mm 2020-01-03 12:53
Ale Casilla znowu zawinił przy bramce... Stal jakiś zdezorientowany czy oszołomiony...
Casilla na linii i na przedpolu to dwaj rożni bramkarze,
Za malo jak na PL.

You have no rights to post comments