Dla jednych był to mecz, na który czekali kilkanaście lat. Dla drugich zwykłe spotkanie. Jedni walczyli o jak najwyższe miejsce w tabeli, być może nawet gwarantujące grę w pucharach. Dla drugich był to tylko mecz towarzyski, bo miejsce w lidze znaczenia dla nich nie ma. Jedni podejmowali wciąż panującego Mistrza Anglii. Drudzy zostali zmuszeni do wyjścia na boisko z piłkarskim plebsem. Poniedziałkowy mecz pomiędzy Leeds United a Liverpoolem miał wiele podtekstów i toczony był w otoczce trzęsienia ziemi jakie na koniec weekendu spowodowali właściciele najbardziej chciwych, egoistycznych i tchórzliwych, nie mylić z największymi, klubów w Europie. Autokar piłkarzy Liverpoolu był goniony przez rozwścieczonych kibiców obydwu drużyn, a podopieczni Jurgena Kloppa wysiadali z niego przy akompaniamencie muzyki do piosenki "Money, Money, Money" zespołu Abba granej przez jednego z saksofonistów. Sam trener gości oraz James Milner w wywiadach okołomeczowych wyrażali swoją wściekłość po weekendowych decyzjach, ale siłą rzeczy w poniedziałkowy wieczór przyjmowali ciosy wymierzony we właścicieli klubu.
Piłkarze Leeds na przedmeczową rozgrzewkę wyszli w koszulkach sugerujących, że miejsce wśród najlepszych powinno być wywalczone, nie dane z urzędu. W koszulkach tych nie wyszli Liam Cooper i Raphinha. Kapitan Leeds pokutuje za czerwoną kartkę, a Brazylijczyk nie wyleczył się jeszcze po brutalnym faulu swojego rodaka Fernandinho w meczu z poprzedniej kolejki. Przechodząc już do samego meczu to telewidzowie tego wieczoru byli świadkami dobrego spotkania. Obydwie drużyny grały w wysokim, agresywnym pressingu i choć momentami brakowało celnych podań i płynnych akcji, a gra była szarpana, to tempo meczu stało na bardzo wysokim poziomie. W pierwszej połowie zdecydowanie lepszą drużyną byli goście. The Reds imponowali wyżej wspomnianym pressingiem, który zmuszał do błędów zawodników Leeds, a także ich ataki częściej kończyły się groźnymi sytuacjami. Jako pierwszy bramce Mesliera zagroził strzałem z dystansu, ale Meslier świetnie sparował piłkę nad poprzeczkę. Goście prowadzili grę i kolejną okazję na otwarcie wyniku miał Diogo Jota, ale strzał Portugalczyka ofiarnie zablokował Diego Llorente. Po 20 minutach pierwszą okazję stworzyło Leeds i była to sytuacja wyśmienita. Piłkę w środku pola przejął Kalvin Philips, który obsłużył Patricka Bamforda, ale napastnik Leeds źle opanował piłkę i przegrał pojedynek z Alissonem. W 30 minucie jednak obrona Leeds padła. Kapitalne, diagonalne podanie na prawe skrzydło od Joty przejął Tren Alexander Arnold, który uprzedził Ilana Mesliera i dograł do Sadio Mane pakującego piłkę do siatki. Liverpool postrzelonym golu nie forsował zbytnio tempa, ale starał się kontrolować sytuację na boisku. Lees atakowało sporadycznie. Pod koniec pierwszej połowy techniczny strzał oddał Roberts, ale bramkarz The Reds bez problemu złapał piłkę.
Druga część spotkania rozpoczęła się od ataku Roberto Firmino, który mógł podwyższyć prowadzenie, ale zatrzymał go Meslier. Z biegiem czasu Leeds atakowało coraz śmielej i groźniej. Po zamieszaniu w polu karnym po rzucie rożnym świetną okazję na wyrównanie miał Helder Costa, ale uderzył niecelnie. Później po dwójkowej akcji Robertsa i Harrisona ten drugo wpadł z lewej strony pola karnego i oddał strzał obroniony jednak nogami przez Alissona. Na kwadrans przed końcem świetną sytuację zmarnował Bamford. Najlepszy strzelec Leeds wyszedł do długiego podania od Aylinga, świetnie opanował piłkę i przelobował Alissona. Uderzył jednak minimalnie za mocno i piłka zamiast zatrzepotać w siatce, odbiła się tylko od poprzeczki. Leeds zepchnęło Mistrza Anglii do głębokiej defensywy, ale goście nie ograniczali się tylko to obrony, ale od czasu do czasu wyprowadzali groźne kontrataki. Te jednak był marnowane przez Salaha, Jotę czy Wijnalduna. Z drugiej strony boiska w bramce gości jak kot zwijał się Alisson. Z oborńcami Liverpoolu zatańczył Poveda, który dograł do Robertsa. Waliczjyk przyjął sobie piłkę, przymierzył, ale w doskonałej sytuacji trafił w bramkarza The Reds. Starania Leeds opłaciły się w samej końcówce meczu. Rzut wolny egzewkował Jack Harrison, a jego dośrodkowanie na bramkę zamienił rozgrywający kolejny świetny mecz Diego Llorente. W doliczonym czasie gry obydwie drużyny chciały jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale ostatecznie żadnej z nich się to nie udało.
Leeds United 1 (Llorente 87’)
Liverpool 1 (Mane 30’)
Leeds : Meslier, Ayling (c), Bamford, Alioski (Klich 79’), Roberts (Hernandez 86’), Llorente, Dallas, Costa (Poveda 67’), Struijk, Harrison, Phillips.
REZ: Casilla, Koch, Davis, Berardi, Gelhardt, Shackleton.
Liverpool : Alisson, Fabinho, Wijnaldum, Thiago, Milner, Firmino, Mané (Salah 71’), Kabak, Jota (Oxlade-Chamberlain 81’), Robertson, Alexander-Arnold.
REZ: Adrian, Keita, Tsimikas, Shaqiri, Davies, R. Williams, N. Williams.
Komentarze
Mecz był do wygrania.