Do 6 zwycięskich ligowych zwycięskich spotkań z rzędu na własnym boisku piłkarze Leeds United w miniony weekend przedłużyli swoją serię. W trakcie tej serii na Elland Road zastały zatopione ekipy z czuba tabeli jak Leicester City, Crystal Palace czy Middlesborough. Tym razem wyższość Pawi musiała uznać najsłabsza drużyna Championship Bristol City.
Mecz ten był pierwszym w roli menadżera City Seana O'Driscolla, który w grudniu został zwolniony z Nottingham Forrest po zwycięstwie z ... Leeds United. Do składu Pawi wrócił ostatnio chory Luciano Becchio oraz nieuprawniony do gry w Pucharze Anglii Ross Barkley. Miejsce na lewej obronie zajął Aiden White.
Spotkanie ogólnie nie stało na wysokim poziomie. Na boisku było wiele chaosu i niezdarności. W pierwszej połowie jednak zdecydowanie więcej szans stworzyli sobie gospodarze. Toma Heatona wielokrotnie niepokoili Ross McCormack, El Hadji Diouff oraz Ross Barkley. Jednak to goście stworzyli sobie najlepszą okazję do zdobycia gola, kiedy Paula Andersona zatrzymał Paddy Kenny.
W drugiej części spotkania Irlandczyk musiał ratować swój zespół po niefortunnym przecięciu dośrodkowania przez Toma Leesa. Tylko spokojowi i refleksowi ulubionego bramkarza Warnocka zawdzięczaliśmy brak straconego gola. Później do ponownych ataków przystąpili "The Whites". Wiele zamieszania na prawym skrzydle stwarzali Sam Byram i Ross Barkley. Jedno z dośrodkowań wypożyczonego z Evertonu młodzieńca w 67 minucie gry na bramkę zamienił Ross McCormack. Chwilę później podwyższyć prowadzenie mógł Rudolph Austin, ale jego strzałowi zabrakło precyzji. Końcowa faza spotkania to lekka przewaga przyjezdnych, którzy w ostatnich minutach szczególnie groźni byli przy rzutach rożnych, ale mimo tego wynik nie uległ już zmianie. Tak skromne zwycięstwo nad czerwoną latarnią ligi nie jest powodem do dumy, ale mimo wszytko jest tak samo punktowane jak pozostałe victorie. Za tydzień na Elland Road przyjedzie Tottenham Hotspurn.
Komentarze