Dwa mecze, dwa zwycięstwa – takim dorobkiem może poszczycić się nowy menedżer Leeds United Brian McDermott. Malkontenci stwierdzą, ze tak właściwie to nie wygrać tych dwóch spotkań mógłby tylko poprzednik McDermotta i to dopiero jutrzejszy mecz stanowić będzie swoisty egzamin dojrzałości dla nowego opiekuna Pawi. W końcu spotkamy się z drużyną, która naszym zawodnikom wybitnie nie leży. Drużyną, którą ostatni raz, w lidze, na jej stadionie, pokonaliśmy ponad 20 lat temu! Przyjrzyjmy się więc sytuacji historycznej i przedmeczowej obu zespołów.
Historia:
Jak wspomniałem wcześniej St Andrews Stadium jest dla naszych piłkarzy bardzo niegościnnym miejscem. Na 24 mecze rozgrywane pomiędzy gospodarzami a Leeds United na tym stadionie 24 kończyły się zwycięstwem miejscowych, 11 remisem, a zaledwie 9 wygrywali gości. To właśnie na tym stadionie Pawie zebrały cięgi w sezonach 1928/29 i 1947/48 po 1:5, a w sezonie 1956/57 aż 2:6. Aby jednak nie było aż tak pesymistycznie wspomnę, że ostatni mecz rozegrany na tym stadionie wygrali piłkarze Leeds, a dokonali tego pod wodzą Neila Warnocka. Miało to miejsce w styczniu br. kiedy piłkarze Leeds wyeliminowali (wygrywając 2:1 – bramki Rossa McCormacka i El-Hadji Dioufa) gospodarzy z FA CUP.
Sytuacja kadrowa:
Birmingham:
Menedżer The Blues Lee Clark najprawdopodobniej nie będzie wprowadzał zmian do składu, który ostatnio wygrał z Bristol City i zremisował z Leicester City. Ułatwia mu to fakt, że wszyscy piłkarze są zdrowi i gotowi do gry w jutrzejszym meczu.
Przypuszczalny skład:

Leeds United:
Do kadry meczowej Leeds wrócą najprawdopodobniej ostatnio niedysponowania: Lee Peltier (ostatnio kontuzja), Steve Morison (również kontuzja) i Michael Brown (kartki). Na lekką kontuzję uskarżał się ostatnio również Ross McCormack, ale jego występ w jutrzejszym meczu raczej nie stoi pod znakiem zapytania. Kontuzję leczą Leigh Bromby i Chris Dawson, który ostatnio musiał poddać się operacji ramienia.
Przypuszczalny skład:

Forma:
Porównując formę obydwu zespołów nie sposób zauważyć, że jutrzejsi przeciwnicy notują ostatnio naprawdę przyzwoite wyniki. Jutrzejsi gospodarze w 5 ostatnich meczach goryczy porażki doznali tylko raz (w meczu z Wolves 2:3), 2 razy remisowali (z Millwall 1:1 i Leicester City 2;2) i dwukrotnie wygrywali (z Bristol City 1:0 i Crystal Palace 4:0). Pawie z kolei jak już wcześniej wspomniałem po serii fatalnych porażek (pod wodzą Neila Warnocka i później Neila Redfearna) odniosły ostatnio dwa zwycięstwa (z Sheffield Wed. 2:1 i Burnley 1:0) i pomimo, że wyniki nie powalają to już styl w jakim piłkarze z Elland Road pobili rywali sprawia, że w kibicach The Whites znów pojawiła się nadzieja na lepsze jutro.
Podsumowanie:
Obie drużyny sąsiadują ze sobą w tabeli i wciąż mają matematyczne szanse na awans na miejsce dające prawo gry w barażach o Premier League. Obie również mają matematyczne szanse na spadek z Championship, chociaż jest to równie mało realne jak awans, którejkolwiek z tych drużyn do baraży. Stwierdzić więc należy, że obydwa zespoły mogą przystąpić do meczu zrelaksowane i bez dodatkowej presji, co może zaowocować naprawdę ciekawym widowiskiem, w którym ciężko jednak wskazać zdecydowanego faworyta. Najbardziej prawdopodobnym wynikiem wydaje się w tym meczu remis, ale miejmy nadzieje, że niesieni iście brazylijsko/barcelońskim stylem, wpajanym przez Briana McDermotta Pawie pokonają przeszkodę w postaci The Blues.
Komentarze
remis z lekkim wskazaniem dla Birmingham narazie
3 razy z rzędu na początku pracy miało byc :D
Dzisiaj z przodu Varney i Diouf, a na wierzchołku diamentu ross
Liczę na wywalczenie zwycięstwa ale myślę że skończy się na 1:1.
Fajny pomysł z tymi grafikami ustawień
Diouf
Tonge Austin
Green
A przed nimi Varney z McCormackiem z tym, ze McCormack częso sięz mieniał z Dioufem