Sky Bet Championship na koniec lutego nabiera tempa. Ledwie 3 dni po sensacyjnym zwycięstwie na Riverside Stadium, Pawie czeka kolejny ciężki mecz wyjazdowy. Tym razem jednak Neil Redfearn zabierze zespół do rodzinnego miasta Adele - nadmorskiego Brighton. Jeszcze kilka tygodni temu obydwa zespoły były sąsiadami w tabeli walczącymi o utrzymanie w lidze. Ostatnia cudowna seria Pawi sprawiła, że nasz zespół od tej walki się odrobinę oddalił.
BRIGHTON & HOVE ALBION
Gospodarze w minioną sobotę odnieśli w końcu pierwsze zwycięstwo od 5 spotkań. Stało się to w 7-bramkowym dreszczowcu z Birmingham City. Wcześniej podopieczni Chrisa Hughtona 2 razy remisowali oraz przegrywali swoje mecze. Dzięki temu Mewy okupują 20 miejsce w tabeli z ledwie 3 punktami przewagi nad 22 Millwall. Nasi dzisiejsi rywale nie mogą się pochwalić także ostatnio zbyt dobrą forma w defensywie. Na Amex Stadium nie udało im się zachować czystego konta w 9 ostatnich grach. W tym spotkaniu w dalszym ciągu nie będą mogli zagrać kontuzjowani Greg Halford i Solly March. Na debiut liczy świeżo zakupiony Emmanuel Ladesma. Najgroźniejszym graczem Mew wydaje się wypożyczony z Liverpoolu skrzydłowy Jao Carlos Teixeira, który w ostatnich 3 domowych spotkaniach zdobył 4 bramki.
LEEDS UTD
Humory na Elland Road są zgoła odmienne. Pawie dzielnie kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa. Gdyby ta sztuka udała się i tym razem, byłoby to pierwszy raz od grudnia 2009, kiedy Leeds wygrało 4 spotkania z rzędu. Po awansie do Championship taka seria się jeszcze nie zdarzyła. Ostatnie 3 mecze Leeds to także zachowane czyste konto. Gdyby ta sztuka powtórzyła się ponownie, byłby to pierwszy taki przypadek od marca-kwietnia 2008 roku. W składzie Leeds na pewno nastąpi jedna, wymuszona zmiana. Zawieszony za kartki jest Giuseppe Bellusci,a miejsce na środku obrony obok Sola Bamby zajmie kapitan Liam Cooper. Poza tym na konferencji prasowej poprzedzającej to spotkanie Neil Redfearn zdradził, że kilku zawodników jest poobijanych po weekendzie i nie wykluczone, że swoje szanse dostaną także inni, zwłaszcza, że w najbliższym grać Pawie będą często. Niezdolni do gry w dalszym ciągu są Aiden White, Tomasso Bianchi i Grandidi N'goyi.
Mimo, że ostatnia forma może wskazywać, że faworytem tego spotkania jest Leeds United, to trzeba wziąć pod uwagę, że Leeds w ostatnich 9 meczach przeciwko Brighton wygrało ledwie raz. Na Amex Stadium na sztuka Pawiom jeszcze się nie udała. Początek meczu o godzinie 20:45 czasu polskiego.
Krzynek
Ciężko nie być po ostatnich tygodniach optymistą. Pawie grają niezwykle pewnie, mądrze i konsekwentnie. Pokonanie Leeds obecnie jest niezwykle trudne. Świetnie spisuje się nasza defensywa dowodzona przez Bambę, linia pomocy haruje jak szalona, a Steve Morison z przodu mimo, że bramek nie strzela, to odwala kawał dobrej roboty. Może i się powtórzę, ale Leeds ostatnio jest niesamowicie mocne mentalnie. Mecz w sobotę pokazał, że jesteśmy też bardzo mocni motorycznie. W momencie, kiedy lider Championship oddychał rękawami, Rudi Austin decydował się na kilkudziesięciometrowe sprinty. Żadnemu naszemu graczowi ani na chwilę nie brak wiary i pewności siebie. Co ciekawe, ten mecz może być starciem drużyny, bardzo groźniej w ataku, ale słabiutkiej w defensywie (Brighton) z żelazną obroną Pawi. Wydaje mi się, że dzięki słabości obronnych rywali Leeds tym razem strzeli więcej niż jedną bramkę, ale czystego kont już nie zachowamy. Amex Stadium to wciąż dla United twierdza niezdobyta, także najwyższy czas skruszyć mury tego stadionu. Skład pewnie ulegnie zmianie. Nie mam na myśli tylko powrotu Coopera. Redfearn wspomniał ostatnio o trudach meczu z Boro i wydaje mi się, że coś się także zmieni w drugiej linii, zwłaszcza, że wchodzimy teraz w bardzo ciężki okres. Cieszy mnie niezmiernie to, że ktokolwiek z pomocników odpocznie, nie będzie to osłabienie dla zespołu. Nieważne kto będzie musiał we wtorek złapać oddech, to Redfearn mając w obwodzie Slotha czy Adryana, będzie mógł tak zreorganizować naszą pomoc, że nie straci ona na jakości. Wciąż czekam na trafienie Morisona.
Adamos
Znów przed nami spotkanie z gatunku "cholera wie co się będzie działo".
Trzeba przyznać, że nasza ostatnia gra wygląda coraz to lepiej, gramy pewniej, lepiej, ale trzeba też przyznać - że niezmiernie szczęśliwie. Wersji tego meczu może być wiele, i wszystkie równie prawdopodobne: Brighton strzela gola, później kolejnego po kontrze, a na dobitkę jeszcze jednego. Albo oba zespoły koncentrują się na obronie i są zadowolone z remisu, nawet 0-0. Albo oba idą na wymianę ciosów i strzelają po 3 gole. Albo Leeds znów broni się dzielnie i szczęśliwie, a strzelając bramkę - obojętne czy ze stałego fragmentu, czy po kontrze, czy błędzie rywala - inkasuje 3 punkty. Nie ma mądrego, który przewidzi przebieg wieczornego meczu.
Myślę że Redfearn nie zmieni systemu gry. Na pewno w miejsce Bellusciego zagra Cooper. Być może dojdzie do jakiejś zmiany w pomocy. Najbardziej skutki sezonu odczuwać może najmłodszy Cook, stąd też jeśli mają zajść jakieś zmiany, to typuję Slotha właśnie za Cooka. Ale nie jestem wcale przekonany że jakakolwiek zmiana personalna oprócz tej wymuszonej kartkami nastąpi.
Fajnie byłoby we wtorkowo-sobotnich meczach z Brighton i Watfordem zdobyć przynajmniej 4 punkty. Nie jest to zadanie nierealne.
Trzeba przyznać, że nasza ostatnia gra wygląda coraz to lepiej, gramy pewniej, lepiej, ale trzeba też przyznać - że niezmiernie szczęśliwie. Wersji tego meczu może być wiele, i wszystkie równie prawdopodobne: Brighton strzela gola, później kolejnego po kontrze, a na dobitkę jeszcze jednego. Albo oba zespoły koncentrują się na obronie i są zadowolone z remisu, nawet 0-0. Albo oba idą na wymianę ciosów i strzelają po 3 gole. Albo Leeds znów broni się dzielnie i szczęśliwie, a strzelając bramkę - obojętne czy ze stałego fragmentu, czy po kontrze, czy błędzie rywala - inkasuje 3 punkty. Nie ma mądrego, który przewidzi przebieg wieczornego meczu.
Myślę że Redfearn nie zmieni systemu gry. Na pewno w miejsce Bellusciego zagra Cooper. Być może dojdzie do jakiejś zmiany w pomocy. Najbardziej skutki sezonu odczuwać może najmłodszy Cook, stąd też jeśli mają zajść jakieś zmiany, to typuję Slotha właśnie za Cooka. Ale nie jestem wcale przekonany że jakakolwiek zmiana personalna oprócz tej wymuszonej kartkami nastąpi.
Fajnie byłoby we wtorkowo-sobotnich meczach z Brighton i Watfordem zdobyć przynajmniej 4 punkty. Nie jest to zadanie nierealne.
Makumb
Wygrana z liderem i to jeszcze na jego boisku jest czymś bardzo przyjemnym, jednak piłkarze Leeds nie za bardzo mają teraz czas na świętowanie, bo już czekają na nich wygłodniałe Mewy z Brighton, które desperacko potrzebują punktów aby oddalić od siebie widmo walki o utrzymanie. Scenariusz na ten mecz przewiduje taki, jak ostatnio w niemal każdym wyjazdowym meczu Leeds, tzn. gospodarze zaatakują (bo muszą to zrobić), ale nadzieją się na groźne kontry United i w efekcie skrzydła - tfu ręce na koniec meczu w geście triumfu uniosą Pawie. Aby tak się stało piłkarzom Leeds nie może zabraknąć koncentracji i samo zaparcia, które pokazywali w ostatnich meczach. Jeśli United zagra tak jak np. z Boro, lub Huddersfield jestem pewien, że 3 punkty pojada na Elland Road.
Co do składu to pewna jest jedna zmiana, mianowicie zawieszonego za kartki Bellusciego zastąpi rekonwalescent Cooper, który ma również przejąć opaskę kapitańską. Innych zmian raczej nie przewiduję, chociaż muszę przyznać, że patrząc na intensywność spotkań w najbliższym czasie nie wiem, czy dobrym pomysłem nie byłoby zluzowanie 1 czy 2 mocno dotychczas eksploatowanych piłkarzy (szczególnie myślę tu o dwójce pomocników Cook, Mowatt) i wpuszczenie na plac kogoś głodnego gry (jak np. Sloth, Adryan, Sharp?). Decyzja jednak należy do Neila Redfearna i patrząc na osiągane przez jego zespół wyniki nie należy z nią polemizować.
Forza Leeds!
Komentarze
W sobotę będzie bardzo ciekawie. Watford ostatnio robi świetne wyniki. Może być dobry mecz
taka liga
na ławce S Taylor, Berardi, Del Fabro, Doukara, Cani, Antenucci, Sharp
Byram kontuzjwany, Adryana znowu nie ma