W środowy wieczór Leeds United wywalczyło 3 punkty na świetnie przygotowanej murawie stadionu Fulham Londyn. Już jutro zaś czeka ich spotkanie z okupującym ostatnie miejsce w tabeli Blackpool, którego boisko bardziej przypomina piaskownicę niż murawę piłkarską. Początek spotkania o godzinie 16 czasu polskiego.
BLACKPOOL
Gospodarze jutrzejszego meczu chyba na dobre pogodzili się faktem, że w przyszłym sezonie zagrają w lidze niżej. Ostatnia forma Mandarynek jest fatalna. Blackpool przegrało 6 ostatnich meczów, w 4 ostatnich nie zdobywając nawet gola. Lee Clark nie jest w stanie zmotywować swoich podopiecznych do wykrzesania z siebie choć odrobiny chęci. Warto zauważyć, że fatalna postawa Blackpool, to nie tylko historia tego sezonu. Od grudnia 2013 roku, kiedy Mandarynki były jeszcze na miejscu gwarantującym grę w barażach, nasi jutrzejsi rywale wygrali ledwie 7 spotkań (sic!). Przeciwko Pawiom raczej nie wystąpią kontuzjowani Tommy McMahon, James Addison i Jamie O’Hara. Do gry za to powinien wrócić Nathan Delfouneso. Z ciekawostek warto zauważyć, że Blackpool jest zespołem, który w tym sezonie skorzystał z największej ilości graczy – aż 51.
LEEDS UTD
Humory na Elland Road są zgoła inne. Neil Redfearn nie ustępuje w walce o nagrodę menadżera miesiąca i jego zespół gromadzi sporo punktów. Pawie w tygodniu przeskoczyły do górnej połówki tabeli, a planem jest wskoczenie do pierwszej dziesiątki. Ostatnie 6 meczów wyjazdowych Leeds, to 5 zwycięstw. Poza tym The Whites nie tracą bramek. Ostatnim zespołem, któremu udało się pokonać Marco Silvestriego było Ipswich Town 4 mecze temu. Na debiut przeciwko Blackpool liczy Grandi N’goyi. Francuz w końcu wyleczył kontuzję, a w tygodniu wystąpił w spotkaniu drużyny młodzieżowej. Neil Redfearn wielokrotnie podkreślał, że chciałby dać szansę wypożyczonemu z Palermo pomocnikowi. Poza tym zdrowy powinien już być Rudolph Austin. Nowych kontuzji ani zawieszeń w Leeds nie ma.
Warte odnotowania, że ostatni mecz Blackpool na Bloomfield Road obejrzała najmniejsza od 10 lat widownia. Sobotni mecz może obejrzeć jeszcze mniej kibiców. Fani Mandarynek planują bojkot i zamiast na spotkanie Championship, wolą wybrać się na mecz ligi amatorskiej pomiędzy AFC Blackpool i Bootle.
Adamos
To ostatni mecz United przed dwutygodniową przerwą, ale za to zaraz po jej zakończeniu, w kolejne dwa tygodnie, od 4 do 18 kwietnia, drużyna rozegra aż 5 spotkań! Urok piłki w Anglii...
Pomyliłem się okrutnie co do składu Leeds na mecz w Londynie, przenoszę więc swoje oczekiwania w tym zakresie na mecz z Blackpool. Mandarynki choć teoretycznie mają szansę na utrzymanie, to jednak potrzebują do tego prawdziwego cudu - musieliby w pozostałych 8 meczach zdobyć więcej punktów niż we wcześniejszych 38, a do tego przy swoich zwycięstwach liczyć na porażki rywali. Nierealne. Gramy więc z przeciwnikiem, który już spadł - jestem zatem pewien, że w tym spotkaniu zobaczymy Lewisa Waltersa, a być może także Kelvina Phillipsa, a może i Chrisa Dawsona. Ciekaw jestem czy wystąpi N'Goyi - takie były zapowiedzi, ale wątpię aby w pierwszym składzie w środku pola Redfearn zmienił więcej niż dwóch graczy. Stawiam że zagrają od początku właśnie N'Goyi i Walters, za Cooka i Mowatta - którzy nie będą odpoczywać podczas przerwy reprezentacyjnej.
Zanosi się też na to, że odpocznie sobie Sharp, pytanie tylko czy na boisko od początku wybiegnie Morison czy Antenucci. Myślę że wygramy, chciałbym żeby nikomu nie przydarzyła się kontuzja.
Krzynek
Przez ostatnie kilka sezonów takich meczów obawiałbym się najbardziej. Leeds uwielbiało zawalać mecze z outsiderami. W ostatnich miesiącach jednak zmieniło się to. Szczerze, to patrząc na ten zespół, ciężko mi sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek był w stanie pokonać obecne Leeds United. Nie gramy pięknie, zdarza się, ze gramy źle, ale nawet jak gramy źle – tak jak w środę – to mimo wszystko wygrywamy swoje mecze. W najgorszym wypadku remisujemy. Na Bloomfield Road ciężko będzie mówić o meczu piłkarskim, bo boisko jest gorsze niż u wielu zespołów z polskiej A-klasy. Na takim placu liczą się przede wszystkim chęci i walka, a w tych dwóch elementach nikt obecnie nam nie dorównuje. Morale jest na najwyższym poziomie. Piłkarze grają na luzie, z przyjemnością i, jak to powiedział Sam Byram, przede wszystkim dla kibiców. Na innym biegunie znajduje się Blackpool. Tamci ludzie już wyczekują wakacji. Nie widzę innej możliwości jak zwycięstwo Pawi. Ba, dosyć wysokie zwycięstwo. Podobnie jak Adamos, uważam, że w tym meczu trzeba dać odpocząć mocno eksploatowanemu w debiutanckim sezonie Lewisowi Cookowi. Zwłaszcza, że 18-latka w przyszłym tygodniu czekają 3 mecze dla reprezentacji, a po powrocie do ligi znowu czeka nas maraton. Oprócz niego można by zluzować Alexa Mowatta. Zdrowy jest Austin, więc niech Jamajczyk zagra na 10-tce. Za Cook z powodzeniem może zagrać Grandidi N’goyi. Chciałbym także, żeby w ataku zagrał Antenucci. Ten facet strzeli jeszcze kilka bramek w tym sezonie. Fajnie by było zobaczyć kolejnych wychowanków takich jak Walters, Dawson czy Philips, ale co najwyżej z ławki. Całkowitymi rezerwami przecież nie możemy wyjść. Cały czas pamiętam to 0-5 za czasów Rachubki. Panowie, pomścijcie to.
Makumb
Muszę się przyznać, że czytając wypowiedzi kolegów z redakcji zmieniłem zdanie co do wyniku tego meczu. Początkowo obstawiałem 1 do 0 dla Leeds, ale teraz stawiam, że Pawie wygrają wyżej np. 3 do 0. Tak jak Adamos i Krzynek myślę, że Redfearn da odpocząć kilku zawodnikom (pewnie Mowattowi i Cookowi), a w ich miejsce wstawi Austina i któregoś z debiutantów Grandiego Ngoyi lub Kelvina Philipsa (osobiście wolałbym żeby zaczął wychowanek Pawi, a Francuz wszedł z ławki). W ataku zapewne zagra Antenucci, a Sharp i Morison zasiadą na ławce rezerwowych.
Na zakończenie zabawię sie w redaktora Krzynka i napiszę, że do miejsca barażowego brakuje nam 14 punktów, a nad strefą spadkową mamy aż 17 punktów przewagi. Mam więc nadzieję, że po jutrzejszym meczu różnica do 6 miejsca będzie mniejsza, bo choć ten sezon jest już raczej stracony, to fajnie by było gdyby pojawiły dodatkowe emocje związane z możliwością walki o udział w barażach.
Forza Leeds!
Komentarze
Szkoda, ze Redders zmarnował taką szansę na nagrode miesaca. Gralibyśmy dzisiaj z takim Norwich, to pewnie byśmy wygrali
będzie zjebka w szatni
Silvestri, Wootton, Bamba, Bellusci, Berardi, Murphy, Cook, Mowatt, C Taylor, Byram, Sharp.
aSubsRez.aylor, Cooper, Austin, Doukara, Antenucci, Cani. Morison.
jesteśmy na 4 miejscu, z najmniejszą liczbą straconych goli (10), ale też jedną z najniższych strzelonych (17). Z czołowej dziesiątki wszyscy strzelili więcej, ponad 20.
nie ma więc nic dziwnego w tym, że Redders koniecznie chce klasowego napastnika na przyszły sezon, gwarantującego 20 goli
http://hereisthecity.com/en-gb/2015/03/19/championship-table-if-the-season-began-january-1-leeds-and-fores/