
Minęły raptem 3 dni od debiutu Steve'a Evansa w roli głównego trenera Leeds United, a już piłkarzy Pawi czeka kolejna ligowa próba. Tym razem w meczu wyjazdowym Leeds zmierzy się na Macron Stadium (uprzednio Reebok Stadium, jeśli Bolton spadnie to pewnie stadion zmieni nazwę na Trampek Stadium lub coś takiego) zmierzy się z zajmującym ostatnie miejsce w tabeli Championship Bolton Wanderers. Dla obydwu drużyn jutrzejsze spotkanie będzie szansą na odbicie się od dna i na awans w ligowej tabeli.
Historia ostatnich spotkań:
Na 5 ostatnich spotkań pomiędzy Bolton a Leeds 3 zakończyły się zwycięstwami 1:0 dla United. Pamiętać jednak należy, że poza wspomnianymi zwycięstwami ostatnie 10 lat meczów pomiędzy obydwoma drużynami częściej kończyły się remisami, lub zwycięstwami Boltonu. Optymistyczna jest statystyka bramek strzelanych przez obydwie ekipy w bezpośrednich starciach. Otóż Leeds strzelało bramkę w każdym wyjazdowym meczu z Boltonem od 1958 roku kiedy gospodarze okazali się bardzo niegościnni i wygrali z United aż 4:0. Ostatni mecz na Macron Stadium zakończył się remisem 1:1, a bramki strzelili już w 3 minucie z karnego Rodolph Austin i w 48 minucie Eidur Gudjohnsen.
Forma:
Bolton Wanderers:
Kłusaki nie bez kozery zajmują ostatnie miejsce w tabeli. Dość wspomnieć, że na 6 ostatnich spotkań Bolton przegrał 4 (w tym 3 ostatnie) i 2 zremisował. Równie beznadziejnie wygląda forma Kłusaków u siebie, raptem 1 zwycięstwo na 10 spotkań. Wszystko wskazuje więc na to, że Bolton może być głównym kandydatem do spadku w tym sezonie. Zapewne Kłusaki liczą na zwycięstwo w jutrzejszym meczu, gdyż z kim niby mają wygrywać jeśli nie z innymi drużynami z dolnej połowy tabeli i to u siebie.
Leeds United:
Zmiana trenera w drużynie z Elland Road poskutkowała lepszą grą Pawi w środowym meczu przeciwko Fulham Londyn, w którym Londyńczycy tylko swojemu bramkarzowi zawdzięczają to, że nie stracili kompletu punktów. Jednak nawet postawa w meczu z Fulham nie zmienia faktu, że Leeds również nie jest w najlepszej formie notując 3 porażki w 5 ostatnich meczach, 1 remis (z Fulham) i 1 zwycięstwo (z MK Dons).
Sytuacja kadrowa:
Bolton Wanderers:
Gospodarze będą musieli sobie poradzić bez skrzydłowego Welingtona Silvy i Zacha Clougha, którzy są kontuzjowani. Wątpliwy jest występ Jaya Spearinga, który ostatnio leczył kontuzjowaną nogę. W drużynie gospodarzy będzie mógł wystąpić natomiast pozyskany w dniu dzisiejszym Shola Ameobi, który związał się z Boltonem krótkoterminową umową do końca roku.
Leeds United:
Pod dużym znakiem zapytania stoi występ Chrisa Wooda, który w meczu z Fulham musiał przedwcześnie opuścić boisko. Poza Woodem Steve Evans nie ma nowych kontuzji w drużynie i możliwe, że nawet niezdolny do gry ostatnio Charlie Taylor będzie mógł wystąpić na Macron Stadium. Możliwe również, że Steve Evans będzie chciał wprowadzić zmiany do składu ze względu na częstotliwość rozgrywania meczów.
Nasze 4x4:
Krzynek:
Nie da się ukryć, że środowe pełne walki i zaangażowania spotkanie z Fulham wlało trochę wiary w serca kibiców Leeds. Steve Evans jako wielki fan Celticu będzie mógł zmierzyć się z legendą tego klubu. Przed meczem z Boltonem jednak byłbym ostrożny. Po pierwsze chcę najpierw zobaczyć, że mentalność naszych piłkarzy zmieni się na dłużej niż jeden mecz. Po drugie, my nie lubimy grać z drużynami w kryzysie. My takich ekip nie dobijamy, tylko pozwalamy im się przełamać. Oby teraz było inaczej. Steve Evans zdradził, że skład na Fulham ustalił głównie sugerując się opinią członków sztabu będących w Leeds dłużej niż on. Pewnie z biegiem czasu nowy trener będzie wystawiał skład coraz bardziej autorski. Na dzisiejszej konferencji zapowiedział też zmiany na sobotę, żeby skład był świeższy. Jeżeli zdrowie graczy na to pozwoli, to ja bym wymienił tylko Luke'a Murphy'ego na Jordana Botake. Luke zagrał niezłe zawody w środę, ale z pewnością bardziej je odczuł niż Adeyemi, a Botaka da nam ogromne pole manewru na bokach. Evans mówił też o potrzebie poprawy gry w obronie. Oby ta poprawa była widoczna już w sobotę. Niestety fajerwerków oczekuję dopiero w czwartek z Blackburn. Jutro podzielimy się punktami z Kłusakami nawet mimo tego, że nie zagra ich najlepszy zawodnik Wellington.
Ceterum censeo Cellino expellendum esse.
Sherm:
Nie lubimy grać ze słabymi zespołami, kiedyś już o tym mówiłem. Przy zamieszaniu w klubie, które trwa chyba od odejścia Adama Pearsona, nie możemy być pewni niczego. Ostatni mecz z Fulham w sumie nie był taki zły. Z reguły jest tak, że kiedy drużynę obejmuje nowy szkoleniowiec, to piłkarze grają lepiej. U nas ta zasada nie działa, bo o ile się orientuję to żaden z menadżerów zatrudnionych przez Cellino nie zwyciężył w swoim debiucie. Ekipa naszych jutrzejszych rywali - Bolton, nie wygrała od sześciu meczów. Mało tego, trzy ostatnie mecze przegrali. Dlatego dla nich każdy mecz, niezależnie od klasy rywala, stanie się wkrótce meczem o życie. Może dobrze by było, gdyby Pawie także do tego tak podeszły?
Liczę ponownie na dobry występ Byrama i Botaki. Nie widzę innej możliwości jak zwycięstwo w tym spotkaniu, ale jak wspominałem wcześniej, ze słabymi drużynami w naszym wykonaniu mecze są zawsze trudne. Chociaż należy w tym momencie zapytać... czy my także nie zaliczamy się do tych słabszych drużyn?
Adamos:
Zmiana trenera w zdecydowanej większości przypadków wywołuje pozytywny efekt. Tak było także z zatrudnieniem Evansa w Leeds. Pomimo niezadowolenia części zespołu z dymisji Roeslera, drużyna zagrała całkiem inaczej. Zagrała z pasją, z zacięciem, w sposób dawno nie widziany za kadencji niemieckiego szkoleniowca. Pomimo zatem że chyba nie ma człowieka, który nie stwierdziłby że odsunięcie Roeslera było przedwczesne, to jednak w spotkaniu z Fulham widać było całkiem inne zaangażowanie i walkę, z jakiej zawsze Leeds słynęło. Pamiętać trzeba jednak o jednym - efekt nowej miotły działa z reguły tylko raz. Drugi mecz to już całkiem inna para kaloszy. Zdziwię się, jeśli w pierwszym składzie zobaczę Murphy'ego. Spodziewam się gry niezniszczalnego Cooka, ale nie mam zielonego pojęcia kto będzie mu partnerował w środku pola. Wydaje mi się że będzie to Adeyemi. Potrzebujemy szybkich, pewnych skrzydeł – a zatem Dallas i Botaka. Jeśli zagrać będzie w stanie Wood, na co się zanosi, to on stworzy atak z Antenuccim. Defensywa taka jak w Londynie. Tylko skuteczność i wynik lepszy. Stawiam na 3-1.
Makumb:
Trzy zwycięstwa 1:0 z Boltonem na 5 ostatnich meczów skłoniły mnie do zmiany typowanego wyniku z 2:1 dla Leeds na 1:0 dla Pawi. To jednak na pewno nie będzie łatwy mecz. Bolton gra kiepsko, ale nie jest aż takim outsiderem jakim było Blackpool w zeszłym sezonie. Dość powiedzieć, że Leeds i Bolton dzielą w tabeli zaledwie 3 punkty. Zwycięstwo nad Kłusakami pozwoli Pawiom odskoczyć na kilka punktów od strefy spadkowej. Jest tylko jeden problem, trzeba jutro wygrać. W mojej ocenie może to zapewnić np. gra trochę zmienionym składem, tak aby piłkarze byli świeżsi. W pierwszym składzie pewnie zobaczymy Botakę i Dallasa na skrzydłach, Adeyemiego i Cooka w środku pola i jeśli Wood będzie zdrowy to zagra za pewne w parze z Antenucci, jeśli Nowozelandczyk nie będzie w pełni sił to możliwe, ze z przodu zagra Botaka, a na skrzydłach zobaczymy Dallasa i Buckleya.
Forza Leeds!
Na zakończenie tradycyjna infografika od portalu sporticos.com.

Komentarze
Z przebiegu gry połowa zdecydowanie dla Boltonu
To już tradycja, że musimy gonić wynik!
ja złej myśli byłem dwa razy: z Derby i Donsami. Jalby kto pytał dzisiaj też się nie spodziewam farejrwerków :p
2-1