Właśnie ważą się losy Stevea Evansa jako głównego trenera Leeds United. Wczorajsza porażka 0:4 z Brighton i fatalna postawa piłkarzy Leeds, w szczególności w 1 połowie tego spotkania (kiedy został ustalony końcowy wynik tego meczu) sprawiły, że oglądający to spotkania Massimo Cellino wytrzymał dokładnie 45 minut na trybunach Amex Stabium i w przerwie opuścił lożę honorową. Nie można mu się dziwić, bo od oglądania poczynań piłkarzy Leeds w 1 połowie wczorajszego spotkania bolały nie tylko oczy, ale również i zęby. Gorsze jest to, że Cellino znalazł czas na to żeby zabronić Evansowi wypowiadać się dla prasy po meczu. Tak tez się stało i Evans po końcowym gwizdku powędrował wprost do szatni, a wywiadu dla mediów udzielił jego asystent Paul Raynor. Po spotkaniu Evans wrócił do Leeds wraz z całą drużyna 1 autokarem. Tyle faktów o wczorajszym meczu. Dalej, nie mając oficjalnej informacji o tym co może spotkać Evansa można snuć tylko domysły. Znany ze swojej porywczości Cellino zwalniał już w Leeds trenerów za niższe porażki, tak było z Hockadayem, Milaniciem (który jak sam twierdzi cały czas pobiera wynagrodzenie w Leeds i jest do dyspozycji Cellino), a ostatnio z Roslerem. Czy tak będzie też z Evansem. Przekonamy się zapewne niebawem.

Statystycznie rzecz biorąc.

Podajmy jednak kilka suchych faktów odnośnie pracy Evansa w Leeds. Od kiedy Szkot przejął United w październiku zeszłego roku poprowadził Pawie w 25 oficjalnych meczach, z których 8 wygrał, 9 zremisował i 8 przegrał. Prowadzone przez niego Leeds potrafiło zagrać mecze świetne, jak choćby z Wolves 3:2, czy Derby 2:2, ale i fatalne, jak np. z Sheffield Wednesday 0:2, czy z Forest 0:1. Jednak praktycznie w każdym meczu piłkarze Leeds sami powodowali zagrożenie pod własna bramką, bądź grali niepewnie i tylko szczęściu zawdzięczali, to że nie stracili kolejnych bramek. Tak było nawet w meczach ocenianych jako najlepsze, jak choćby w meczu z Wolves, kiedy przy stanie 0:1 dla Wilków obrońcy Leeds broniąc w 5 zostawili tyle miejsca napastnikowi przeciwnika, że ten miał mnóstwo czasu na strzał. Na szczęście w tamtej sytuacji Afobe przestrzelił i Pawie zdołały odrobić stratę, a później wyjść na prowadzenie. Takich sytuacji było jednak dużo, dużo więcej i stwierdzić należy, że obrona Leeds nie stanowi monolitu i to bez względu na to kim jest obsadzona. Oprócz licznych błędów w obronie grę Leeds za Evansa charakteryzuje również nikła siła ofensywna. Oczywiście można zrzucać to na karb kontuzji najlepszego napastnika, który za czasu Evansa więcej się leczy niż gra, no ale nie może to być główny powód do takiej impotencji strzeleckiej. Podsumowując dorobek Evansa w Leeds stwierdzić należy, że jego rekord jest naprawdę bardzo kiepski. Procent wygranych spotkań to zaledwie 32%, czyli mniej niż mieli Neil Warnock, Brian McDermott, Neil Redfearn, a nawet Dave Hockaday! Przyznać jednak trzeba, że Leeds za Evansa wygrało znacznie więcej spotkań niż Leeds za Roslera.

Nie był dość grzeczny.

Evans wejście do drużyny miał mocne. Może nie zaczął od razu wygrywać, ale Leeds pod jego opieką poczyniło progres w porównaniu do drużyny prowadzonej przez Roslera, dzięki czemu pawie zaczęły się piąć w górę w ligowej tabeli. Apogeum formy Pawi przypadło na grudzień, kiedy Leeds zakończyło miesiąc z 3 zwycięstwami i 3 remisami, nie doznając żadnej porażki. Wtedy właśnie Evans zaczął cos przebąkiwać o oczekiwaniu na wzmocnienia, które spowodują, że drużyna będzie mogła włączyć się do walki o baraże o Premier League. Szkot odważył się nawet podać do publicznej wiadomości umowę, którą miał z Cellino, który obiecał mu znaczne wzmocnienia składu (tutaj relacje Evansa się zmieniał, gdyż mówił o od 2 do 5 piłkarzach, którzy mieli dołączyć do klubu w zimowym okienku transferowym) jeśli strata na koniec roku do 6 miejsca nie będzie zbyt duża (miał to być spóźniony prezent na gwiazdkę dla Evansa). Na koniec 2015 roku ta strata wynosiła 9 punktów i wydawało się, ze może zostać zniwelowana gdyż Pawie czekały 2 mecze z bezpośrednimi rywalami w walce o top 6 (Sheffield Wednesday i Ipswich Town). Okazało się, że dokonane wzmocnienia (Carayol, Bridcutt i Diagouraga) nie zagwarantowały zwycięstw nad tymi rywalami i dystans do upragnionego przez Cellino 6 miejsca zaczął się drastycznie zwiększać. Na domiar złego dla Evansa w czasie jego prosperity nasilił się spór pomiędzy kibicami Leeds, a Massimo Cellino i włoski właściciel stał się zdecydowanie mniej chętny do wydawania pieniędzy na wzmocnienia. W efekcie do Leeds nie przybył już żaden nowy piłkarz i Evans musi sobie radzić w tym samy składzie personalnym bez upragnionego nowego napastnika. Evans okazał się więc nie wystarczająco grzeczny dla Cellino, który jak na Św. Mikołaja przystało patrzył czy delikwent ma dostać prezent nie tylko z perspektywy 1 miesiąca (grudnia), ale i innych miesięcy. I chociaż Szkot zaczął głośno wypowiadać się o konieczności wzmocnienia składu (jak to wcześniej czynili jego poprzednicy z Roslerem na czele) Cellino pozostał głuchy na te wołania i Leeds nie wzmocniło się w żaden sposób.

2016 rokiem beznadziejnym!

Od kiedy dopity został noworoczny szampan piłkarze Leeds są jakby na ciągłym kacu. Nie potrafią wygrywać, a jeśli nawet im się to udaje to po fatalnej grze i absolutnie nie zasłużenie, tak było w meczu z Bristol City, kiedy to United wygrało w lidze w 2016 roku swój jedyny mecz! Drobne promyki nadziei wlały w serca kibiców Leeds występy Pawi w FA Cup gdzie grając przeciętnie udało się awansować do 1/8 pucharu, ale swojak Woottona w meczu z Watfordem ostatecznie pogrzebał szansę na zajście dalej w najstarszych piłkarskich rozgrywkach świata. Jak powszechnie wiadomo wczorajsze starcie uwidoczniło wszystkie słabości Leeds United za Evansa. Troche szkoda, że Cellino nie doczekał do ostatniego gwizdka bo 2 połowa meczu była znacznie lepsza w wykonaniu jego piłkarzy (no ale ciężko się dziwić skoro Brighton prowadząc 4:0 oddało pole i tylko kontratakowało).

Wootton??? Botaka???

Wielu z nas przecierało oczy ze zdumienia kiedy okazało się, że po swojaku z Watford Scott Wootton dostał ponownie szansę na swojej nominalnej pozycji we wczorajszym meczu. Dostał całe 45 minut i w przerwie został zmieniony przez Carayola. Właśnie Wootton jest przykładem piłkarza, którego Evans sobie upodobał i na wszelkie sposoby pchał do pierwszej 11. Ułatwił mu to fakt, że kontuzji nabawił się Berardi, któremu wychowanek Man U. może co najwyżej buty czyścić, jednak dlaczego Evans zdecydował się wystawić go w meczu z Brighton kiedy świetnie na jego pozycji zagrał w ostatnim meczu młody Coyle wie tylko on. Dokładnie na 2 biegunie jeśli chodzi o piłkarzy Leeds znajduje się Jordan Botaka. Kupiony latem Kongijczyk nie może doczekać się prawdziwej szansy u Evansa, a kiedy pojawia się na kilka minut na placu gry i nie dostaje w zasadzie szansy na pokazanie swoich umiejętności (o zmianie gry zespołu nie wspominając) Evans jedzie po nim jak po kobyle mówiąc, że nie wykorzystuje swojej szansy. Ciężko jest oczekiwać żeby chłopak na co dzień grających w rezerwach (gdzie zesłał go Evans) w 5 minut wygrywał mecze dla United. Wejścia Botaki w poprzednich spotkaniach były zapewne „na odwal się” żeby zatkać usta niezadowolonym z braku jakiejkolwiek szansy dla „Czarodzieja” kibicom. No ale znowu, czemu grał Wootton, a nie np. Botaka w meczu z Brighton?

Evans miewał czasem dziwne decyzje kadrowe i przyznać trzeba, że część z nich się sprawdzała, jak np. druga szansa dla Bellusciego, który grał wcześniej piach, a teraz jest najlepszym piłkarzem Leeds, czy przetrzymanie na ławce rezerwowych Mowatta, który wchodząc po kontuzji załadował 2 wspaniale bramki, albo zdjęcie Adeyemiego i wpuszczenie Doukary w meczu z Wolves. Tak to były świetne decyzje, które zaważyły o losach kilku spotkań i dały kilka cennych punktów. Równie często jednak dziwne decyzje personalne Evansa sprawiały drużynie problem i prowadziły do głupich strat punktów lub porażek, a najwidoczniejszym tego przykładem jest właśnie wspomniany wcześniej Wootton.

Czy to dobry moment na zmianę trenera?

Takie właśnie pytanie na pewno krąży po głowie Cellino. Niewątpliwie szalony Włoch może podjąć każdą decyzje i będzie potrafił ją sobie wytłumaczyć, ale czy to jest dobry moment na taką roszadę? Na pewno lepszy niż będzie w kwietniu, ale na pewno też gorszy niż był na początku roku (no ale wtedy nie było mowy o żadnych roszadach). Na domiar złego Cellino chyba nie ma planu „B”, jakim był dla niego Evans kiedy zwalniał Roslera i jakim był Redfearn kiedy z roboty wylatywał Milanic (no dobra kiedy Milanicowi zabrana została możliwość podejmowania decyzji bo na liście płac wciąż jest). Teraz takiej osoby chyba nie ma. Nikt ze sztabu szkoleniowego Leeds nie wygląda na osobę, która mogłaby z miejsca zastąpić Evansa (wszystkie takie osoby zostały uprzednio pogonione przez Cellino). Trzeba by więc poszukać kogoś całkowicie nowego. Osobiście nie mam pojęcia kto to mógłby być.

No ale Evans (przynajmniej oficjalnie) jeszcze roboty nie stracił (chociaż już pojawiają się takie doniesienia), co więc mogłoby przemawiać za jego pozostaniem w klubie. A no stabilizacja. Kijowa (nie wypada napisać dosadniej), ale stabilizacja. Evans jest człowiekiem, który gwarantuje wierność wobec Cellino, co więcej wydaje się, że ma on dobry kontakt z piłkarzami i gdyby dostał szansę mógłby stworzyć własną, autorską drużynę, która mogłaby o cos powalczyć. Jeśli natomiast przyszedłby ktoś nowy to wszystkie plany trzeba by było klecić na nowo, no bo raczej nie byłby to trener z najwyższej półki, tylko ponownie przeciętniak z Championship, lub jakiś wynalazek z niższej ligi lub zagranicy (dobrzy trenerzy nie chcą przychodzić do Leeds właśnie ze względu na porywczość Cellino i niepewność pracy pod jego kierownictwem). Co jeszcze może przemawiać za Evansem? Terminarz. Leeds będzie teraz grało z drużynami z dołu i środka tabeli (no poza 2 Hull i Burnley). Jest więc szansa, że mierna, bierna, ale stała praca Evansa spowoduje kolejne odroczenie widma spadku jak to miało miejsce na jesieni, a nowy trener niczego takiego nie zagwarantuje. Ostatnią kwestią, która może świadczyć na korzyść Evansa jest sprawa kontraktów dla wychowanków Leeds. Przed meczem z Brighton Szkot mówił, że Mowatt, Taylor i Cook właśnie negocjują przedłużenie swoich umów z Leeds, a motywować ich do pozostania w klubie miałaby możliwość walki o awans do Premier League w przyszłym sezonie. Śmiem twierdzić, że kolejna zmiana trenera tylko oddaliłaby te plany i cała 3 naszych wychowanków mogłaby zrezygnować z negocjacji. No chyba, że Cellino udałoby się zatrudnić naprawdę duże nazwisko, ale w to nie uwierzę.

 

Pytanie więc do Was (dyskutujmy, póki Evans jeszcze nie wyleciał): Gruby Steve powinien zostać na stanowisku, czy powinien odejść?

 

Komentarze  

#11 krzynek 2016-03-03 16:40
Cytuję adamos_6:
jeszcze w kwestii kontraktów
Cook ma wpisaną klauzul odejścia latem w wysokości 5 mln, która aktywuje się w wypadku braku awansu do PL
to że nie awansujemy jest pewne, więc jeśli nie przedłużymy z nim umowy do lata, to odejdzie za te 5 mln - i trudno się będzie chłopakowi dziwić



dzisiaj klub na oficjalnej stronie zdementował tę plotkę.
#10 adamos_6 2016-03-03 08:18
jeszcze w kwestii kontraktów
Cook ma wpisaną klauzul odejścia latem w wysokości 5 mln, która aktywuje się w wypadku braku awansu do PL
to że nie awansujemy jest pewne, więc jeśli nie przedłużymy z nim umowy do lata, to odejdzie za te 5 mln - i trudno się będzie chłopakowi dziwić
#9 krzynek 2016-03-02 18:48
Cytuję adamos_6:
a jeszcze co do słów Cellino - stwierdził że Evans powinien mniej gadać - o swoim kontrakcie, zakupach, przedłużeniach umów z piłkarzami i celach na przyszły sezon - a skupić się na bieżącej pracy
święte słowa


skoro wywołaleś temat przedłużania umów, to warto przytoczyć, że phil hay dzisiaj spytał się agentów Cooka, taylora i mowatta czy faktycznie klub prwadzi z nimi rozmowy. Agenci odpowiedzeili, że pierwsze słyszą.
#8 adamos_6 2016-03-02 08:07
a jeszcze co do słów Cellino - stwierdził że Evans powinien mniej gadać - o swoim kontrakcie, zakupach, przedłużeniach umów z piłkarzami i celach na przyszły sezon - a skupić się na bieżącej pracy
święte słowa
#7 adamos_6 2016-03-02 08:06
Trudno wyrokować, ale wydaje mi się że drużyna w przyszłym sezonie kierował będzie kto inny
Evans ma swoje zalety, ale ma tez swoje wady
niezrozumiałe jest dla mnie jego zachowanie wobec Botaki i Slotha. Uważam że zasługują na to, żeby dać im choć jedną szansę - myślę o choćby godzinnym występie, szczególnie teraz, gdy nie gramy już o nic
także grający piach Antenucci nie powinien już zagrać choćby minuty - bo po co...? W lipcu go już nie będzie, a tylko zajmuje miejsce w składzie Erwinowi lub choćby młodemu Stokesowi, który w 4 ostatnich meczach U21 strzelił 5 goli. Dlaczego go nie sprawdzić w pierwszym zespole?
#6 mm 2016-03-01 22:03
Nie ma wielkiego znaczenia czy Evans zostanie czy nie.
Z nim raczej nie spadniemy, a pierdoly o awansie w przyszlym sezonie z Evansem mozna miedzy bajki wlozyc. Zreszta nikt powazny do klubu nie przyjdzie ze wzgledu na makaroniarza.
Moze byc tylko gorzej.
#5 krzynek 2016-03-01 17:43
Reasumując, z Evansem poczekałbym do końca sezonu. wierzę w to, że gra Leeds sie odmieni i będziemy molgli z nadzieją patrzeć na przyszły sezon. Jeżeli kontrakt grubego miałby być nie przedłużony, to w jego miejsce musiałby być ktoś, na widok którego zesralibyśmy się ze szczęście. Niestety wątpię, żeby angaż takiej osoby w Leeds był możliwy.
#4 krzynek 2016-03-01 17:42
tak btw, gdyby Evans poleciął teraz, co jak już wiemy, nie stanie się, to Leeds pewni eprowadziłby Paul Hart.

co do tematu, to owszem, Leeds zasługuje na lepszego trenera. Wyniki Pawi w tym roku sa katastrofalne, ale mimo wszystko Evans to jest człowiek z jajami, pasją i posłuchem w szatni. Miał tez kilka niezłych pomysłów. Nie czeka z założonymi rękami, nie czeka aż sytyacja sama się odemini, tylko działa. To sie ceni. Martwi mnie jednak to, co pisałem wcześniej. Evans cały czas pierdoli o transferach, jakby teraz miał skład węgla i papy. Rosler w październiku za tekst, że Leeds nie ma kadry na baraże, wyeleciał. Teraz Evans mając jeszcze lepszą kadrę niż Rosler, gada, że z tymi piłakrzami możn co najwy żej walczyć o utrzymanie. Ja jestem innego zdania. Ci piłkarze są w stanie spokojnie zająć miejsce w top 10. Trzeba ich jednak umiejętnie ustawić i nastawić. Wzmocenienia mile widziane, ale na pewni nie są warunkiem grania o cokolwiek.
#3 dramez 2016-03-01 16:36
W poprzednim poście pojechałem po Evansie bo nadal nie rozumie jego strategii, doboru graczy itp, ale sam trenerem przecież nie jestem, nie jestem na miejscu nie wiem co się dzieje jak kto trenuje.
Ale na Boga Wootton niech już do końca sezonu pogra sobie w rezerwach i niech faktycznie da więcej szansy Botace.

Też nie jestem zwolennikiem zwolnienia Evansa tym bardziej jak zauważasz nie ma nikogo na zastępstwo. Choć fakt faktem drużyna od początku roku absolutnie rozwalona, bez pomysłu na grę, z notorycznymi błędami, brakiem koncentracji... Ćoś Evans musi z tym zrobić.

Jednak jeśli się utrzymamy pomimo kiepskiej gry nie wyobrażam sobie by Evans dalej trenował Leeds.

Jedno zwycięstwo plus kilka remisów to moim zdaniem wszystko na co stać Leeds. Drużyna jest rozbita, i pomimo korzystnego terminarza będzie zajebiście ciężko bić się o każdy punkt i do końca sezonu będziemy drżeć o pozostanie w Championship.
#2 Makumb 2016-03-01 15:13
Cellino własnie stwierdził, że nie zwolni Evansa.
#1 Makumb 2016-03-01 15:12
W mojej opinii Evans powinien zostać do końca sezonu, a potem albo budować drużynę na nowy sezon, albo zostać zastąpiony jakimś trenerem z dużym nazwiskiem, lub kimś uprzednio związanym z klubem (np. Grayson).

You have no rights to post comments