Historia porażek Leeds United na Elland Road uległa odświeżeniu w poniedziałkowy wieczór. Na zakończenie 5 kolejki Premier League z Yorkshire komplet punktów wywiozła drużyna Wolverhampton Wanderers. Przed tym spotkaniem ostatnią domową porażką Pawi było lutowe spotkanie z Wigan. Wczorajsza porażka sprawiła, że Leeds po 5 serii spotkań plasuje się na 10 pozycji w tabaeli.

Do ostatniej chwili nie było pewne czy gotowy do gry w tym meczu będzie kapitan Leeds Liam Cooper. Szkot znalazł się w wyjściowym składzie, ale w trakcie rozgrzewki czuł się na na tyle niekomfortowo, że Marcelo Bielsa w ostatniej chwili w jego miejsce desygnował Pascala Struijka. Leeds od początku meczu próbowało narzucić swój styl gry i od razu zaczęło szturmować bramkę gości. Pierwszą okazję po zgraniu Rodrigo miał Patrick Bamford, ale napastnik Leeds prawą nogą uderzył niecelnie. Bardzo aktywny był na prawym skrzydle Helder Costa. Portugalczyk co chwile stwarzał problemy Romanowi Saissowi. W 10 minucie skrzydłowy Leeds wpadł w pole karne, a następnie upadł po starciu z Jao Mouthinho, ale sędzia David Coote stwierdził, że piłkarz gości nie faulował Helder Costy. Po początkowym naporze Wilki zdołały trochę ustabilizować grę w środkowej fazie, ale mimo tego rzadko podchodziły pod bramkę Illana Mesliera. W defensywie United świetne zawody rozgrywał Robin Koch, który wygrywał niemal każdy pojedynek z Raulem Jimenezem. Bardzo aktywny w defensywie jak i ofensywie był także Luke Ayling. Pełniący funkcję kapitana w tym meczu prawy obrońca Leeds próbował nawet zaskoczyć Rui Patricio, ale jego sygnalizowany strzał portugalski bramkarz złapał bez problemów. Pod koniec pierwszej połowy Rui Patricio wykazał się jeszcze raz. Tym razem po rzucie rożnym egzekwowanym przez Kalvina Philipsa strzał z woleja oddał Rodrigo Moreno, ale bramkarz gości popisał się świetna interwencją. Jeszcze lepszą po drugiej stronie boiska błysnął bramkarz Leeds. Wolverhampton przedarło się lewą stroną i dośrodkowanie doszło do ustawionego na 8 metrze Daniela Podance'a. Ofensywny pomocnik gości uderzył mocno, ale świetnie ustawiony Meslier odbił ten piłkę ratując swój zespół przed stratą bramki do szatni.

W szatni dobrą pracę wykonał Nuno Espirito Santo. Cokolwiek szkoleniowiec Wilków powiedział i zmienił w trakcie przerwy zadziałało. Na drugą część spotkania goście wyszli nastawieni odważniej i częściej znajdowali drogę pod bramkę Leeds. Bardzo aktywny był Podence. Portugalczyk na początku drugiej połowy szarpnął prawym skrzydłem i dośrodkował w pole karne, gdzie akcję mocnym strzałem w długi róg zamknął Saiss. Radość gości nie trwała jednak długo, gdyż VAR przy podaniu do Podance'a dopatrzył się spalonego. Chwilę później Podance urwał się kolejny raz i tym razem nie podawał, ale sam zdecydował się na oddanie strzału. Podkręcony strzał z 16 metrów jednak w imponujący sposób na rzut rożny sparował Illan Meslier. W 70 minucie meczu francuski bramkarz był już bezradny. Kolejny przerzut na prawą stronę tym razem trafił do Raula Jimeneza. Meksykanin ograł Struijka, ściął do środka, potem przełożył sobie piłkę na prawą nogę i oddał strzał, który odbijając się jeszcze od głowy Kalvina Philipsa, znalazł się w siatce. Marcelo Bielsa zareagował natychmiast i wprowadził na boisko Povede, a potem Pablo Hernandeza. Leeds atakowało, Wolverhampton się cofnęło, ale podopieczni Bielsy nie potrafili sforsować świetnie dysponowanej defensywy gości. Nie pomógł także wprowadzony na ostatnie minuty Raphinha. Brazylijczyk już w pierwszej akcji mógł zaliczyć asystę, ale po jego dośrodkowaniu strzał Hernandeza został zblokowany przez obrońców rywali. Kolejne ataki Leeds także były nieskuteczne i Pawie musiały się pogodzić z drugą porażką w tym sezonie. Przerwa od gry nie potrwa zbyt długo. W piątkowy wieczór The Whites rozpoczną 6 kolejkę. Na Villa Park podopiecznych Marclo Bielsy podejmie rozpędzona Aston Villa, która do tej pory wygrała wszystkie spotkania w tym sezonie.

Leeds United 0

Wolves 1 (Jiminez 70')

 

Leeds: Meslier, Ayling, Koch, Strujik (Hernandez 75’), Dallas, Phillips, Klich, Costa (Poveda 71’), Rodrigo, Harrison (Raphinha 82’), Bamford. 

REZ: Casilla, Alioski, Shackleton, Roberts.

 

Wolves: Patricio, Boly, Coady, Kilman, Saiss, Semedo, Dendoncker, Moutinho (Neves 82’), Neto (Marcal 89’), Raul, Podence (Traore 65’).

REZ: Ruddy, Hoever, Silva, Otasowie.

żółte kartki: Ayling 15’, Phillips 62’, Moutinho 66’.

Komentarze  

#3 Paw 2020-10-21 18:49
villa to poki co wyglada jak leicester z mistrzowskiego sezonu, mamy kontuzjowanego phillipsa, nie wiadomo czy zagra w piatek cooper i jak nie to kto go zastapi. mozliwe ze ayling ale nie wiadomo kto wtedy zagra na prawej obronie. szczerze mowiac, nikt nie wymaga od nas cudow, ja bede cieszyl sie z utrzymania. wilki to dobra druzyna choc moglismy lepiej wykorzystac ich srednia forme na poczatku rozgrywek i mielismy ku temu okazje. z birmingham bedzie dobrze jesli wywieziemy remis. villa gra poki co niesamowicie i jesli zdobedziemy tam jakikolwiek punkt to bedzie duzo. najwiekszym problemem jak dla mnie to sa te kowidodramaty i ze musimy na transmisjach ogladac pustki na trybunach gdy juz sie dostalismy do premier. to boli. jak drzazga w fiucie.
#2 A.E.A. 2020-10-20 19:47
Spokojnie Wolves to nie ogórki jak pokazał ostatni sezon, w LE też daleko zaszli. Pierwsza połowa była lepsza w naszym wykonaniu, druga w ich. Nastepny mecz z AV, wygrali 4/4 mecze wkoncu zgubia punkty byc moze w meczu z nami? A co kolejne mecze przyniosa trudno powiedziec, jako outsider mozemy sprawic niespodzianki. Zresztą to dopiero początek sezonu i jeszcze mnóstwo spotkań z drużynami "na drugą połowę tabeli".
#1 mm 2020-10-20 09:35
Własnie takie przegrane są najbardziej kosztowne dla nas. Nie mamy dużego pola manewru w kolejnych meczach...

You have no rights to post comments