Dzisiaj o 20:45 czasu polskiego na St Andrews dojdzie do rozstrzygającej potyczki w 3 rundzie Pucharu Anglii pomiędzy Birmingham City a Leeds United. Poprzednie spotkanie obu zespołów rozegrane 5 stycznia na Elland Road zakończyło się remisem 1-1.
Leeds
W drużynie Neila Warnocka w stosunku do ostatniego ligowego meczu z Barnsley nie ma żadnych nowych kontuzji. W dzisiejszym spotkaniu jednak nie będą mogli zagrać Michael Tonge i Ross Barkley, który w weekend był naszym najlepszym zawodnikiem. Obaj Ci panowie nie byli uprawnieni do gry 5 stycznia zatem nie bedą mogli zagrać w powtórzonym meczu. Niepewna jest także obecność Adam Drury'ego i Danny'ego Pugh, którzy w ostatnim czasie zmagali się z wirusem.
Birmingham
Gospodarze w porównaniu do naszego pierwszego spotkania będą dużo mocniejsi kadrowo. Do gry wróci w końcu kat Leeds z zeszłego sezonu Nikola Zigic. Potężny Serb, który rok temu zwolnił Simona Graysona nie grał z Leeds jeszcze w tym sezonie. W poprzednim wbił Pawiom 5 bramek w dwóch meczach. Oprócz Zigica do gry wrócą Peter Lovenkrands i Marlon King. W sobotnim meczu z Huddersfield do gry wrócił także ostatnio kontuzjowany Jonathan Spector. Na liście kontuzjowanych w dalszym ciągu znajdują się Will Packwood, Stephen Carr, Hayden Mullins, Darren Ambrose, David Murphy, Akwasi Asante, Papa Bouba Diop, Emmitt Delfouneso oraz Keith Fahey.












Komentarze
Też się nad tym głowiłem, a to przecież Riplej .
to nie był rewanż tylko powtórzone spotkanie. Wynik pierwszego meczu nie miał znaczenia
wchodzi kat
Teraz tylko dowieźć wynik do końca , Austin i Brown niech powalczą i będzie git.
Nie podniecajmy się... nie takie imprezy nasi kładli...
Dokładnie, ale cóż pozostaje liczyć na awans do PS, wtedy będą relacje z każdego meczu :)
W dobie iPhonów ktoś mógłby na stadionie robić transmisję :) albo nawet z kilka iphonów żeby było ciekawiej
to nie wina klubu, że tego meczu skysports nie transmituje. A prywatna transmisja drugoligowego klubu to chyba bardzo fajan perspektywa, ale mało realna
To mogło mojego dziadka jarać nie mnie, ale jak się nie ma co się lubi... dzięki.