Naszą zapowiedź sobotniego meczu pucharowego zatytułowaliśmy: „Czas odpocząć od ligi. Zaczynamy FA Cup!” Żaden z fanów Leeds United nie spodziewał się ani bezpośrednio po losowaniu, które przydzieliło The Whites rywala grającego dwie klasy rozgrywkowe niżej, ani, mimo słabej ostatnio formy, tuż przed meczem, że początek FA Cup będzie dla nas jednocześnie końcem. Tymczasem Leeds swój udział w tegorocznych rozgrywkach Pucharu Anglii zakończyło na 3 rundzie, w swoim pierwszym meczu.
Tak jak mogli to obserwować wszyscy, którzy oglądali mecz, prawdziwym problemem nie była jednak sama porażka (wynik), ale styl, w jakim grały Pawie. O ile wszyscy – włączając w to McDermotta i piłkarzy, oczekiwali, że mecz z czwartoligowcem będzie znakomitą okazją do odbudowania morale zespołu, to jednak stał się on gwoździem do trumny. Nie był to bowiem mecz, w którym Leeds pokazałoby kulturę i jakość gry, utrzymywałoby się przy piłce, górowałoby technicznie i taktycznie nad przeciwnikiem, przetrzymując piłkę i kreując przemyślane i wypracowane sytuacje bramkowe. Nie obijaliśmy gospodarzom słupków i poprzeczek, nie zmarnowaliśmy dziesięciu sytuacji sam na sam z bramkarzem, zabrakło nieuznanych oczywiście niesłusznie przez sędziego trzech bramek dla Leeds, podobnie jak czterech niepodyktowanych rzutów karnych.
Od początku do końca meczu to Rochdale było zespołem lepszym, znakomicie poukładanym taktycznie, wiedzącym co ma grać i do perfekcji pokazującym teoretycznie lepszemu rywalowi, że nie ma nic za darmo.
Brian McDermott dokonał dwóch zmian personalnych w wyjściowym składzie – za Toma Leesa zagrał wracający po kontuzji Scott Wootton, a za Alexa Mowatta na boisko wybiegł Sam Byram. O ile zmiana Leesa na Woottona była zmianą wyłącznie personalną, o tyle wprowadzenie na boisko jednocześnie Lee Peltiera i Byrama było sporym zaskoczeniem. Niestety wydawało się, że także dla samych piłkarzy. Ani widzowie, ani – co gorsza – sami piłkarze nie wiedzieli czy mają grać 4-4-2 z Pearce’m na lewej obronie, Pughiem na lewej pomocy oraz Peltierem na prawej obronie i grającym przed nim Byramem, czy też bardziej miało to być 3-4-3 – z trzema środkowymi obrońcami, wahadłowymi skrzydłowymi Peltierem i Pughiem oraz trójką ofensywnych McCormackiem, Smithem i Byramem. Z przebiegu gry wydaje się, że bardziej miał to być system 3-4-3, bowiem Byram wielokrotnie zapędzał się pod pole karne rywali, atakując z prawej strony i środkiem, ale też powodowało to niesamowity bałagan na boisku, gdyż niejednokrotnie w tej samej części boiska nagle znajdowali się Peltier, Byram, NcCormack i jeszcze któryś z naszych zawodników.
Tymczasem gospodarze przystąpili do gry zmobilizowani i wiedzący, że nie mogą odpuścić graczom United ani na centymetr. Jak każda drużyna grająca z teoretycznie znacznie mocniejszym rywalem, od początku grali niezwykle ostro, ambitnie uniemożliwiając rozwinięcie Pawiom skrzydeł. Od samego początku gracze Rochdale pokazali, że nikt United nie będzie ułatwiał zadania, a na boisku trzeba się będzie ostro bić. Dowodem tego były dwa brutalne wejścia w nogi Byrama i Woottona, zakończone żółtymi kartkami dla Matta Done’a i Joe Bunneya. Gracze Leeds nie podjęli jednak walki, a coraz to śmielsze akcje gospodarzy kwitowali na boisku uśmiechami niedowierzania. Co prawda w pierwszych minutach graczom United udało się stworzyć groźną sytuację i lecącą w stronę bramki piłkę po uderzeniu głową Smitha wybił jeden z obrońców, to jednak później w piłkę grali wyłącznie gracze Rochdale. Stwarzali sobie coraz to groźniejsze sytuacje, a Pawie ratował przed utratą bramki Kenny, jak w 30 minucie po strzale Scotta Hogana. W tym czasie jakiekolwiek zagrożenie Leeds udawało się stwarzać po kornerach. W samej końcówce pierwszej połowy Rochdale zaatakowało jeszcze śmielej i okazało się że piłkarze gospodarzy zaczęli bez większych problemów dochodzić do znakomitych sytuacji strzeleckich. Całe szczęście, że Kenny obronił strzały oddawane w znakomitych sytuacjach przez Hogana i Hendersona, bo każdy z nich mógł zakończyć się bramką. Piłkarze Leeds byli kompletnie zdezorientowani przebiegiem gry na boisku, przez ostatnie minuty pierwszej połowy obserwując tylko, co robią piłkarze czwartoligowca. A tymczasem ci spokojnie w doliczonym czasie gry rozegrali sobie akcję na prawym skrzydle, a wrzuconą przez Petera Vincentiego w pole karne piłkę piękną główką z 5 metrów w rogu bramki Kenny’ego umieścił Hogan.
Kto spodziewał się zmian w składzie United ten srodze się zawiódł. Po przerwie obie drużyny wyszły bez zmian, a co gorsza niewiele zmienił się też obraz gry. Swoje z przodu grał Smith, zmagając się na wysokościach z rywalami, akcje próbował na prawym skrzydle przeprowadzać Byram, niestety nie miał z kim. W środku pola jako tako prezentował się Murphy. Najlepszym jednak piłkarzem Leeds w starciu z drużyną League Two był Paddy Kenny. Wyłącznie dzięki niemu aż do 84 minuty można było łudzić się, że gra Leeds się odmieni i Pawie zdołają choćby wyrównać. Ze strony gości strzelali McCormack i Pugh, albo jednak niecelnie, albo na posterunku był bramkarz. Po przeciwnej natomiast stronie znakomitych sytuacji do podwyższenia prowadzenia nie wykorzystali Bunney, Hogan i dwukrotnie Oliver Vincenti. Gdyby po tych okazjach Rochdale prowadziło 3-0 to i tak należałoby przyznać, że mogło i powinno było prowadzić wyżej. Pomimo tego, że zespołowi ewidentnie nie szło, nikt nie potrafił uspokoić gry, zagrać kilku celnych podań, przytrzymać piłki, zmusić graczy Rochdale do biegania, McDermott nie decydował się na żadne zmiany. Pierwszą przeprowadził dopiero w 76 minucie, wprowadzając na plac gry nieobecnego na nim przez dwa miesiące Hunta. Napastnik wyglądał jednak tak, jakby nie zorientował się że został wprowadzony na boisko, niespieszno truchtając po murawie i nie angażując się zbytnio w grę. Nie było więc dla nikogo zaskoczeniem, że kolejna akcja gospodarzy, przeprowadzona prawą stroną, zakończyła się dokładnym podaniem Grahama Cumminsa w pole karne, gdzie nadbiegający Henderson wolejem z pierwszej piłki pokonał Kenny’ego, który nie miał szans na jakąkolwiek interwencję.
Końcowe minuty, pomimo wprowadzenia na boisko Poleona, który ambitnie starał się wyszarpać piłkę gospodarzom, to chyba najgorsze minuty, jakie miałem okazję oglądać jako kibic Leeds. Dopingowani głośnym „Ole!” przez swoich kibiców, gracze League Two przez długie okresy czasu podawali sobie piłkę, zmuszając graczy Leeds do bezładnej bieganiny za nią. Naprawdę ten widok był żenujący, nic więc dziwnego że menadżera i piłkarzy Leeds pożegnały po meczu głośne okrzyki fanów: „WTF is…?!” No właśnie…
Najlepszym komentarzem będzie przytoczenie statystyki strzałów drużyny Rochdale – 19 strzałów w meczu, 8 celnych, przy ledwie 11 gości, z czego 4 celnych. Rzuty rożne to bilans 11-5. W tym meczu nie funkcjonowało absolutnie nic. Obrona była dziurawa bardziej niż szwajcarski ser, pomoc ani nie umiała powstrzymać ataków Rochdale, ani rozegrać piłki i wykreować jakiejkolwiek sytuacji strzeleckiej, napastnicy także nie byli w stanie stworzyć sobie choćby i dwójkową akcją okazji do zdobycia gola. W takiej formie nasze najbliższe mecz ligowe, transmitowane w telewizji, z Sheffield Wednesday i Leicester City, będą meczami wstydu i hańby. I nie zmieni tego zakontraktowanie jednego czy dwóch graczy w ciągu najbliższego tygodnia, co zapowiada McDermott. Drużynie potrzebny jest wstrząs i odbudowa fizyczna. Jedyną nadzieją jest stwierdzenie, że gorzej być nie może. Oby…
AFC ROCHDALE – LEEDS UNITED 2:0
Hogan 45+2, Henderson 84
Rochdale: Lillis, Bennett, Cavanagh, Lancashire, Vincenti, Hogan, Lund, Done, O'Connell, Bunney (Cummins 71), Henderson.
Rez. Thomson, Rafferty, Eastham, Donnelly, Allen, Dicker.
United: Kenny, Zaliukas, Wootton (Hunt 76), Pearce, Peltier (Poleon 85), Pugh, Murphy, Austin, Byram, McCormack, Smith.
Rez. Cairns, Lees, Brown, Tonge, Ariyibi.
Sędzia: M. Jones
Żółte kartki: Done, Cavanagh, Bunney (Rochdale), Pearce, Pugh (Leeds).
Widzów: 8,225 (w tym 3.400 z Leeds)












Komentarze
Derby i Burnley spuchną - też tak sądzę
natomiast co do FOrest dalej obstaję przy swoim
jest kasa, może nie nadzwyczajna, ale jest
jest dobry menadżer, jest stabilny i od dwóch lat wzmacniany skład - to drużyna budowana od dłuższego czasu, a jeśli teraz w zimie kupią jeszcze 1-2 piłkarzy którzy ich wzmocnią, to będą dla mnie faworytem do awansu - jeśli pierwsza trójka będzie inna niż QPR, Forest, Leicester - to się mocno zdziwię
Adam, to było tylko ściągnięcie klątwy sherma :p
ja się nie zgodzę, że Nottingham jest poza zasięgiem. Jak dla mnie poza zasięgiem jest zdecydowanie Leicester oraz QPR. Nottingham jest jak najbardziej do pyknięcia, a Burnley i Derby w końcu spuchną, bo składu lepszego nie mają i w końcu ta ich passa się kiedyś skończy. Na baraże się nie napalam, dla mnie celem minimum jest TOP10, celem realnym TOP8, baraże to będzie coś ponad stan.
Najlepiej spojrzec , gdzie bylo ZSwansea w 2005 roku a gdzie jest teraz.
Juz nawet nie chodzi o wygrana z MU - to samo zrobil LUFC 5 lat temu bedac w League 1.
Chodzi o wybor trenerow i co za tym idzie pilkarzy, az milo bylo patrzec jak roluja MU, a w ten sposob graja na codzien w PL.
A u nas- tak naprawde od Simona Greysona nie zrobilismy zadnego postepu, z okresem degrengolady za Warnocka.
nasi pogromcy zagrają znów u siebie, z Macclesfield Town lub Sheffield Wednesday
Sunderland v Kidderminster Harriers or Peterborough United
Bolton Wanderers v Cardiff City
Southampton v Yeovil Town
Huddersfield Town v Charlton Athletic or Oxford United
Port Vale or Plymouth Argyle v Brighton & Hove Albion
Nottingham Forest v Ipswich Town or Preston North End
Southend United v Hull City
Rochdale v Macclesfield Town or Sheffield Wednesday
Arsenal v Coventry City
Stevenage v Everton
Wigan Athetic or MK Dons v Crystal Palace
Chelsea v Stoke City
Blackburn Rovers or Manchester City v Bristol City or Watford
Bournemouth or Burton Albion v Liverpool
Birmingham City or Bristol Rovers or Crawley Town v Swansea City
Sheffield United v Norwich City or Fulham
http://www.leedsutd.pl/forumss/leeds-united/12-transfery.html?start=24#807
Manchester United FC 1-2 Swansea City AFC
Javier Hernández 16 - Wayne Routledge 12, Wilfried Bony 90
Jamie Ashdown, David Norris, Paul Green, Aidy White and El Hadji Diouf will once again be missing.
news z vital football
właśnie takiej info o greenie nie kojarzę
Dalej nie wiem co jest z Greenem...?
Na pewno odpocząć powinien Austin, McCormack
nasz kapitan nie gra ostatnio nic...
aczkolwiek z shermem się nie zgodzę... wszystko jest otwarte - a przynajmniej TOP6... Forest, Nottingham, QPR moim zdaniem to najlepsze ekipy w lidze, niewiele ustępuje im liderujące obecnie Leicester czy Burnley... Tym niemniej walka o szóstkę może się powieść
pytanie tylko co dalej - albo dostaniemy baty w barażach, albo awansujemy - i przy braku wpompowania ze 20 milionów w drużynę (10 nowych zawodników na Premier League) możemy nie zdobyć tam nawet 10 punktów w sezonie
Wygląda to tragicznie i potrzeba ogromnego wstrząsu. Dajmy odpocząć Austinowi, McCormackowi, Murphyemu. Może to coś da.
Przykro mi jest z jednego powodu. Kiedy mówiłem, że nie mamy żadnych szans na sukces w tym sezonie byliśmy na 5 miejscu w lidze. Wróciłem na stronę, powiedziałem, że może będę musiał odszczekać moje słowa... i wszystko leci na łeb na szyję. Więc wierząc w moją magiczną moc stwierdzam - w tym sezonie nie jesteśmy w stanie nic ugrać. Będę zadowolony z top 10.
Nie jest tajemnicą, że zagraliśmy przetragicznie. Nie powiedziałbym, że nie było w tym meczu widać różnicy pomiędzy Championship a League Two. Była widoczna doskonale, tylko drużyny zamieniły się rolami. NIE GRAMY KOMPLETNIE NIC. Kiedy przyjdzie nam wymienić trzy podania po ziemi, to piłkarze tak panikują, jakby na stadion wpuszczono stado byków. Nie będę mówił o konkretnych zawodnikach, bo wygrywamy i przegrywamy jako drużyna. Niestety, ale mam dość wybijania piłki jak najdalej do ustawionego tam Smitha, który nawet jeśli główkę wygra, to i tak nie ma nikogo, kto przejmie piłkę. To nie jest futbol godny zawodowej ligi angielskiej, ani żadnej innej. Popatrzcie sobie na grę Nottingham Forest, albo Derby County. Dziś, w meczu z Chelsea widziałem dwa równorzędne zespoły, z genialnym Bennettem i Hughesem, którzy łącznie mają mniej lat co Brown...
http://www.3news.co.nz/VIDEO-HIGHLIGHTS-2-0-Rochdale-vs-Leeds-FA-Cup-3rd-Round-2013-14/tabid/415/articleID/327190/Default.aspx
i reakcja kibiców po meczu
http://www.youtube.com/watch?v=who6LvvaqFY